fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

O Auschwitz nie można zapomnieć

W czerwcu 1940 r. Niemcy zorganizowali pierwszy masowy transport do obozu Auschwitz. Znaleźli się w nim więźniowie z zakładu karnego w Tarnowie. Wojnę przeżyło ok. 200 z nich PAP/EPA/STF
PAP/EPA/STF
70 lat po wyzwoleniu obozu byli więźniowie przypomną o zbrodni. Słuchać ich będą delegacje z 50 państw.
W specjalnym namiocie ustawionym w pobliżu bramy głównej we wtorek o godzinie 15.30 rozpocznie się centralna ceremonia obchodów 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. W uroczystościach wezmą udział przedstawiciele blisko 50 państw. Wśród nich będą m.in. królowie Belgii Filip I i Holandii Willem-Alexander z małżonkami, prezydenci Francji Francois Hollande, Niemiec Joachim Gauck, Ukrainy Petro Poroszenko, amerykański sekretarz skarbu Jack Lew i wicepremier Rosji Siergiej Andriejew.

Żaden z przywódców nie otrzymał imiennego zaproszenia. Te zarezerwowano tylko dla byłych więźniów obozu. Na uroczystościach ma się ich pojawić około 300 i to właśnie oni mają być głównymi bohaterami obchodów.

–  Tylu odpowiedziało na nasze zaproszenia. Nie wszyscy ocaleni byli w stanie przyjechać, bo te osoby mają niemal 100 lat. Niektórzy bardzo chcieli, ale dostali zakaz od lekarzy – mówi „Rzeczpospolitej" Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Jednym z kluczowych momentów będą przemówienia, jakie wygłosi trzech byłych więźniów.
– To będą główne wystąpienia. Nie znamy ich treści, ale myślę, że będą przemawiać jako świadkowie historii – podkreśla Cywiński. Jak przyznaje, to może być ostatnia okrągła rocznica, na której będzie ich tak wielu.
Kto będzie dbał o pamięć, gdy ich zabraknie? – Wszyscy się nad tym zastanawiamy. Ale ocaleni zostawiają dzieło swojego życia, książki, nagrania, filmy i opowieści. Wielu już z nami nie ma, ale ta pamięć wciąż żyje – zapewnia dyrektor muzeum.
Dwie największe grupy byłych więźniów z obozu śmierci przyjadą z Polski oraz Izraela, dzięki wsparciu Światowego Kongresu Żydów.
W trakcie głównej części uroczystości wspólnie będą się modlić chrześcijanie i żydzi. Zabrzmi także szofar, czyli barani róg, którego dźwięk jest wezwaniem do pokuty.
Same obchody zaczną się jednak wcześniej. Byli więźniowie i władze muzeum Auschwitz jeszcze przed południem złożą kwiaty pod Ścianą Straceń na dziedzińcu bloku 11. W oświęcimskim Centrum Dialogu i Modlitwy odprawiona będzie także specjalna msza święta.
Oprócz przedstawicieli państw i ocalonych na obchody zaproszono również sześciu filantropów, którzy zaangażowali się w akcję „18 filarów pamięci". W jej ramach przekazali po milionie euro na pokrycie kosztów konserwacji w obozie. Na koniec uroczystości wszyscy zebrani oddadzą hołd i złożą znicze pod pomnikiem ofiar obozu, który mieści się między dwoma dawnymi barakami krematoryjnymi.
Organizatorzy obchodów podkreślają, że pamięć o zbrodniach popełnianych w Auschwitz jest szczególnie istotna, bo stanowi najlepsze ostrzeżenie przed ludzką zdolnością do skrajnego poniżenia, pogardy i ludobójstwa.
– Ta pamięć kształtuje postawy, świadomość i układa pewne wartości – tłumaczy Cywiński.
Jak wynika z najnowszego sondażu CBOS aż 93 proc. ankietowanych uważa, że pamieć o Auschwitz jest ważna. Przeciwnego zdania jest 5 proc. badanych. Te liczby nie zmieniają się praktycznie od 20 lat, czyli od początku badań. – To jest bardzo wysoki odsetek – przyznaje Cywiński, ale dodaje, że to go nie zaskakuje. – Ta świadomość jest dużo mocniejsza w Polsce. To jest jednak jedna z największych traum naszego narodu i w związku z tym lepiej tę rzeczywistość pamiętamy – ocenia.
Przy tworzeniu listy gości nie obyło się jednak bez kontrowersji. Na uroczystości nie zaproszono imiennie m.in. rodziny rotmistrza Witolda Pileckiego – jego córki Zofii i syna Andrzeja. Dlaczego tak się stało? – Kluczem w zapraszaniu było pierwszeństwo dla byłych więźniów. Ich rodzin są setki tysięcy. Nie jesteśmy w stanie dokonywać takich wyborów, a możliwości były ograniczone – tłumaczy Cywiński. Zaznacza jednak, że rodzina rotmistrza z organizatorami się nie kontaktowała. – A wystarczyłoby, żeby powiedzieli nam, że chcą być tam w tym dniu. Część rodzin tak zrobiła – dodaje.

Kto pamięta o pierwszej deportacji

W czerwcu przypadnie kolejna ważna rocznica związana z Auschwitz-Birkenau. Minie 75+ lat od pierwszego masowego transportu więźniów do obozu. Grzegorz Rosengarten, prezes Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich, które organizuje obchody, skarży się na brak zainteresowania nimi ze strony najważniejszych polskich urzędników. 14 czerwca 1940 r. do KL Auschwitz wywieziono z zakładu karnego w Tarnowie 728 Polaków, głównie więźniów politycznych.
– Ofiarami wywózki padli przedstawiciele  polskiej inteligencji – mówi prof. Andrzej Chwalba, historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przyznaje, że pierwsza deportacja jest wydarzeniem słabo pamiętanym, w przeciwieństwie do wyzwolenia obozu. – Jego rocznice stały się wydarzeniem rangi międzynarodowej, dzięki temu pamiętają o nim politycy – tłumaczy.
– Liczymy, że dzięki wtorkowej rocznicy oraz pomocy mediów ktoś zwróci na nas uwagę – mówi „Rzeczpospolitej" Grzegorz Rosengarten. Jak twierdzi, co roku wysyła do przedstawicieli najwyższych władz zaproszenia na uroczystości, ale od większości nie otrzymuje odpowiedzi.
Stowarzyszenie bezskutecznie zabiega też o to, by patronat nad obchodami objęła Kancelaria Prezydenta (nie zrobiła tego ani za czasów Lecha Kaczyńskiego, ani Bronisława Komorowskiego) lub Ministerstwo Kultury.
—km
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA