fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory Samorządowe 2014

PO chce odbić bastion PiS, stosując jego hasła

Premier Ewa Kopacz
Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek
Paweł Majewski
Prawica może stracić Radom, największe z miast, w których rządzi. Dlatego właśnie tam skoncentruje się w przyszłym tygodniu wyborcza batalia.
Ostatnia konwencja kampanii samorządowej PiS odbędzie się w przyszły piątek w Radomiu. Dwa dni wcześniej miasto odwiedzi premier Ewa Kopacz – dowiedziała się „Rzeczpospolita".
Starcie w tym mieście jest ważne z kilku powodów. Rządzący miastem Andrzej Kosztowniak jest jednym z pięciu na 107 prezydentów miast w Polsce, który cztery lata temu zdobył władzę, startując pod szyldem PiS. Radom jest zaś największym z miast rządzonych przez tę partię.
Z kolei nowa premier jest posłanką ziemi radomskiej i PO chce wykorzystać ten atut do walki o przejęcie miasta. I ma na to spore szanse.
Z sondażu, który Instytut Badań Rynkowych i Społecznych przeprowadził na próbie 614 mieszkańców miasta, dobranych tak, by byli reprezentatywni dla ogółu mieszkańców, wynika, że w pierwszej turze na urzędującego prezydenta głosowałoby 34 proc. radomian. Drugi jest poseł PO Radosław Witkowski, którego popiera 22 proc. badanych. W wyborach będą się liczyć jeszcze dwie osoby. Na kandydata SLD Lewica Razem Wojciecha Bernata głosowałoby 13 proc. respondentów, a na posłankę Marzenę Wróbel (najpierw PiS, potem Solidarna Polska, dziś bezpartyjna) 10 proc. Ale aż 13 proc. badanych wciąż nie ma swojego faworyta.
Cztery lata temu w drugiej turze Kosztowniak pokonał kandydata PO znaczną przewagą głosów (60 do 40 proc.). Teraz badanie IBRiS zapowiada wyrównaną walkę. Obecnego włodarza w powtórnym głosowaniu poparłoby 45 proc., a Witkowskiego 42 proc. radomian. Pozostali nie mają jeszcze zdania.
– Nasze sondaże dotyczące pierwszej tury są zbliżone, choć Kosztowniak ma większą przewagę nad Witkowskim. W drugiej turze sięga ona kilkunastu, a nie kilku procent – przekonuje poseł PiS Marek Suski, mocno zaangażowany w kampanię reelekcyjną prezydenta.
O tym, jak ważny jest dla PiS Radom, świadczy fakt, że Suski znalazł się w sztabie wyborczym, który kieruje krajową kampanią partii w listopadowych wyborach.
Jednak z badań IBRiS wynika, że w ciągu dwóch miesięcy kampanii Platforma odrobiła znaczną część strat. Jeszcze we wrześniu w pierwszej turze na Kosztowniaka chciało głosować 37, a na Witkowskiego 17 proc. ankietowanych.
– PO ma ogromne pieniądze. Ilość materiałów wyborczych, spotów, bannerów jest w Radomiu wielka. My nie mamy takich możliwości – wskazuje Suski.
– Billboardów nie brakuje, ale już wiele tygodni temu wyszliśmy na ulice i rozmawiamy z mieszkańcami. Stąd znamy ich problemy i wiemy, że chcą zmiany – odpiera Witkowski. Na uwagę, że podobną retorykę o słuchaniu potrzeb Polaków i potrzebie zmian stosuje w ogólnopolskiej kampanii PiS, odpowiada: – Przecież to realizacja naszego hasła „Bliżej ludzi".
W samym mieście poseł Witkowski startuje jednak z hasłem „Zgoda zmieni Radom". Wytyka urzędującemu prezydentowi ponad 20-procentowe bezrobocie w mieście.  – Mówimy o zgodzie, bo Radom ma tak potężnych ambasadorów jak premier i minister Maria Wasiak, która odpowiada za środki unijne. Dlatego potrzebna jest współpraca z rządem – wskazuje Witkowski.
Suski przekonuje, że tak mocne zaangażowanie PO nie zaszkodzi kampanii jego faworyta. – To dobrze, że Radom wreszcie staje się ważnym miastem – mówi i wytyka, że rozwój hamuje rządząca regionem koalicja PO–PSL, która blokuje środki unijne dla miasta.
Zdaniem posła PiS partia ma jeszcze jeden atut. – Ludzie są przekonani, że posłanka Wróbel wciąż jest u nas. W drugiej turze jej nie będzie – ocenia. Sama Wróbel nie chce mówić o przekazaniu poparcia. – Startuję, żeby wygrać – ucina.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA