fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Rekord bez kierowcy

Audi bez kierowcy pędziło po torze Grand Prix Hockenheim
materiały prasowe
Całkowicie zautomatyzowane Audi RS7 pobiło rekord prędkości na torze Hockenheim od Frankfurtem. Pędziło 240 kilometrów na godzinę.
Trasa przejazdu była całkowicie pusta. Przejechanie toru Grand Prix zajęło specjalnie przygotowanemu pojazdowi ok. dwóch minut. Podobne auto, ale z człowiekiem za kierownicą, jechało pięć sekund dłużej.
To nie pierwszy raz, gdy Audi angażuje się w podobne wyścigi całkowicie zautomatyzowanych pojazdów. Wcześniej specjalnie przygotowany model TT przejechał trasę na Pike's Peak w USA. Mierząca 20 kilometrów kręta trasa pod górę wymaga od kierowców sporych umiejętności. Dobry kierowca wyścigowy przejeżdża tę trasę w ok. 17 minut.
Audi TT wyposażone w „mózg" stworzony przez naukowcy z Uniwersytetu Stanforda wówczas pojechało gorzej niż człowiek. Maszyna miała w porównaniu do eksperta tempo „spacerowe" - 27 minut. Maksymalna prędkość osiągnięta na trasie to ok. 190 km/h. Rekord na torze pod Frankfurtem dowodzi, że inżynierowie przez tych kilka lat nie próżnowali.
Ale bicie rekordów prędkości czy czasu okrążenia samochodów bez kierowcy nie było celem inżynierów Audi. Chcieli przekonać widzów, że automatyczne auta są równie pewne, jak zwykłe - z kierowcą za kółkiem.
- Samochody z automatycznym pilotem przydają się na przykład w korkach. Wtedy, gdy sam kierowca nie skupia się na prowadzeniu, auto może zrobić parę rzeczy za niego - mówi dr Horst Glaser z Audi. - Ponadto kierowca ma szansę na chwilę relaksu. Co oznacza, że gdy sytuacja naprawdę będzie tego wymagać, człowiek będzie wypoczęty i przygotowany.
Eksperymentalna maszyna jest wyposażona w zestaw kamer wideo, laserowych dalmierzy i radarów. Używa też oczywiście systemu GPS. Mózg - komputery analizujące dane oraz sterujące samochodem - znajduje się w bagażniku. Podobnie jak w przypadku Audi TT, inżynierowie odpowiedzialni za RS7 nie mają możliwości wpływania na tor jazdy. Gdy samochody ruszą na tor ludzie mogą tylko nacisnąć guzik bezwzględnie zatrzymujący auto.
Audi to jedna z kilku firm interesujących się autonomicznymi samochodami. Swoje pomysły pokazuje m.in. Mercedes i BMW oraz Volvo. Zaawansowane prace nad autami codziennego użytku nie wymagającymi kierowcy prowadzi też japońska Toyota. Nawet niszowy producent ekskluzywnych samochodów elektrycznych - amerykańska Tesla - wyposażył swój nowy model w pewne funkcje automatyzujące jazdę.
Najbardziej zaawansowany program badań ma jednak nie koncern motoryzacyjny, ale... firma internetowa. Google prowadził wcześniej doświadczenia z toyotami, audi i leksusami, a niedawno zademonstrował samodzielnie zaprojektowany minisamochodzik pozbawiony całkiem kierownicy i pedałów.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA