fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biura podróży

Koniec Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego

Minister sportu i turystyki Andrzej Biernat przegrał batalię o fundusz turystyczny
Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek
To już koniec rozważań, czy fundusz jest potrzebny, czy nie, a jeśli tak, to w jakim kształcie. Rząd odrzucił dzisiaj projekt założeń do ustawy o Turystycznym Funduszu Gwarancyjnym
Nie znamy jeszcze przyczyn, dla których rada ministrów nie zgodziła się nadać biegu projektowi. W centrum prasowym rządu odesłano nas do rzecznika prasowego Ministerstwa Sportu i Turystyki Katarzyny Kochaniak. Ona jednak też nie potrafiła odpowiedzieć na to pytanie. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w rządzie było wielu przeciwników wysokich kosztów powołania i utrzymania Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, co wywołało burzliwą dyskusję.
Odrzucenie projektu założeń przez rząd oznacza zakończenie pracy nad tym dokumentem. Co ciekawe, w lipcu założenia rekomendował rządowi Komitet Stały Rady Ministrów ("Zielone światło dla Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego"), a później o zajęcie się nim apelowali posłowie z sejmowej komisji kultury fizycznej sportu i turystyki ("Posłowie apelują do rządu o fundusz turystyczny"). Rząd postanowił jednak inaczej. Co teraz?
- Jesteśmy zaskoczeni tą sytuacją - mówi Turystyce.rp.pl Katarzyna Kochaniak. - Wiem jedynie, że rada ministrów poprosiła ministra sportu i turystyki, aby wspólnie z ministrem administracji i cyfryzacji sprecyzował zadania marszałków, a z ministrem spraw zagranicznych zadania konsulów na wypadek konieczności sprowadzenia do kraju turystów po upadku biura podróży .
A co z pieniędzmi, które miały być gromadzone przez Fundusz na wypadek zbyt małej gwarancji niewypłacalnego biura podróży? Być może MSiT będzie musiał wrócić do odrzuconego wcześniej przez Ministerstwo Finansów pomysłu tzw. funduszu przepływowego, czyli zwykłego konta w dyspozycji ministra, na które wpływałyby składki biur podróży. Ale to teraz zbyt daleko idące domysły.
- Ta decyzja cofa nas do roku 2012 - komentuje sekretarz generalny Polskiej Izby Turystyki Tomasz Rosset. - W dalszym ciągu nie wiadomo z czego pokrywać, w razie bankructwa touroperatora, zwrot wszystkich pieniędzy poszkodowanym klientom. Pamiętajmy, że nakazuje to dyrektywa unijna, która nie jest właściwie implementowana do polskiego prawa. Przypominam też, że w listopadzie największe biura podróży zaczynają sprzedawać wyjazdy na lato 2015 roku. Mam nadzieję, że nawet jeśli rząd uchwali jakieś rozwiązania przed kolejnym sezonem, nie każe przedsiębiorcom turystycznym płacić składek wstecz, od już sprzedanych wyjazdów.
Turystyczny Fundusz Gwarancyjny, o wprowadzeniu którego mówi się od 2012 roku (a nawet wcześniej), miał za zadanie - zgodnie z planem Ministerstwa Sportu i Turystyki - stać się drugim, obok obowiązkowych gwarancji, filarem zabezpieczającym pieniądze wpłacone przez turystów na wyjazd z biurem podróży. Ze składek organizatorów wyjazdów miała powstać pula pieniędzy, dzięki której można by zwracać pieniądze klientom zbankrutowanych touroperatorów, w razie gdyby zabrakło na ten cel pieniędzy z gwarancji.
Według projektu, fundusz miał mieć osobowość prawną, zajmowałby się więc także organizowaniem powrotu do kraju turystów, których bankructwo organizatora zastałoby za granicą. W tym zakresie zastąpiłby marszałków województw, którzy do tej pory się tym zajmowali, chociaż jak uważają żadna ustawa ich do tego bezpośrednio nie zobowiązuje.
Proponowane składki miały wynieść 10 i 15 złotych, w zależności od tego, czy turysta jechałby na wczasy za granicę samolotem czarterowym (wyższa składka), czy nie (więcej o funduszu: "Turystyczny Fundusz Gwarancyjny opiekunem turysty")
Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA