fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Książka o Ryanairze

Michael O'Leary, prezes Ryanair Holdings
Bloomberg
Irlandzka linia niskokosztowa Ryanair procesuje się z autorem książki „Ryanair, low cost, ale za jaką cenę”. Książka ukazała się rok temu, ale przewoźnik dopiero teraz zdecydował, że może mu zaszkodzić.
Autorem jest jeden z francuskich kapitanów, który latał dla linii, który opisał swoje doświadczenia  w Ryanairze pod pseudonimem Christian Fletcher.
Dział HR  przewoźnika zdołał ustalić kim jest naprawdę autor, który wkrótce potem miał przestać latać dla tej linii.
Książka została opublikowana we Francji przez Altipresse, a prezes wydawnictwa, Jean Pierre Otelli, który sam jest pilotem w wylatanymi 14 tys. godzin zapewnia, że  zanim została wydrukowana była wielokrotnie analizowana przez prawników i uznano, że w żadnym wypadku nie narusza prawa.
Ryanairowi  protestującemu przeciwko tej publikacji chodzi przede wszystkim o to, że jego były pilot podważa procedury bezpieczeństwa. Chodzi między innymi o wymuszanie prawa do wcześniejszego lądowania argumentując to kończącymi się zapasami paliwa. W ten sposób samolot oszczędza  na wykonaniu podejścia do lotniska, bo nie musi nad nim krążyć. Przedstawiciele linii podkreślają, że  wszystkie procedury   zostały  zbadane  przez władze lotnicze Hiszpanii i Irlandii, które nie znalazły żadnych uchybień.  Autor książki ujawnił również, że 70 proc. pilotów Ryanaira i 60 proc. pracowników pokładowych, to osoby samozatrudnione, że i jedni i drudzy są zobowiązani do pokrywania wydatków, które inne linie biorą na siebie. Wśród nich są   certyfikaty, koszty umundurowania, posiłki. Inny zarzut, to że pracownicy są często przerzucani z jednej bazy do drugiej, że pasażerowie zmuszani do druku kart pokładowych, jeśli tego nie zrobią, linia każe sobie płacić równowartość 70 euro.
We Francji Ryanair miał fatalną prasę. W 2013 roku sąd w Aix- en-Provence nakazał przewoźnikowi zapłacenie 200 tys. euro grzywny oraz 9 mln euro kary za nieprzestrzeganie francuskich przepisów o zatrudnianiu i odmowę honorowania krajowych przepisów emerytalnych. Dla obniżenia kosztów, linia zamiast zatrudniać pracowników we Francji zrobiła to za pośrednictwem centrali w Irlandii. Zgodnie z francuskim prawem pracownicy powinni otrzymywać od pracodawcy wszystkie świadczenia, jakie im się należą zgodnie z miejscowym prawem. Było to szczególnie ważne, kiedy okazało się, że niektóre świadczenia służby zdrowia nie były objęte systemem Ryanaira.
Ryanair wtedy zdecydował się na zamknięcie bazy w Marsylii, a prezes linii Michael O'Leary zapowiedział, że linia skasuje wszystkie połączenia z tym miastem. Nie zrobił tego, nawet zwiększył liczbę tras z tego miasta.
O'Leary znany jest zresztą ze swoich sporów z władzami różnych krajów, władzami agencji lotniczych oraz liniami z którymi konkuruje. Zimą tego roku, kiedy włoska Alitalia była bliska bankructwa na jednym z samolotów, który operował z Rzymu O'Leary kazał napisać „Arrivederci Alitalia", a LOT nazywał złodziejem, bo pobiera o pasażerów opłaty paliwowe. Ostatecznie włoski przewoźnik przetrwał dzięki linii Etihad z Abu Zabi, który zainwestuje w Alitalię ponad miliard euro, a dopłaty paliwowe  kasują wszystkie linie tradycyjne.
Książka Fletchera ukazała się na razie tylko we Francji i w Holandii i przygotowywane jest jej tłumaczenie na angielski. Natomiast Ryanair protestuje teraz, bo przez te 12 miesięcy, jakie upłynęły od publikacji linia zmieniła się. Pod naciskiem akcjonariuszy O'Leary musiał zmienić politykę marketingową, przestał wyciskać każde euro z pasażerów, wprowadził możliwość wcześniejszego wejścia na pokład oraz prawo do wyboru miejsca. Oczywiście za opłatą. bezpłatne natomiast jest prawo do wniesienia na pokład drugiej niewielkiej sztuki bagażu podręcznego. Książka Fletchera w dużej mierze więc zniweczy wysiłki przewoźnika, który walczy o zmianę wizerunku na bardziej przyjazny.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA