fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Afera taśmowa

Dlaczego nagrywali

ABW przeszukała dom Marka Falenty pod Warszawą
PAP, Bartłomiej Zborowski Bartłomiej Zborowski
Szajka kelnerów czy może lobbyści stoją za słynnymi taśmami.
Kto i w jakim celu od miesięcy podsłuchiwał i nagrywał polityków i wysokich urzędników – bywalców warszawskich restauracji? Śledczy skłaniają się ku wersji, że stali za tym kelnerzy mający działać na zlecenie jednego z najbogatszych w kraju biznesmenów z branży węglowej Marka Falenta (jego adwokat zgodził się na podawanie pełnego nazwiska). A ten miał to zrobić z zemsty za niekorzystne decyzje rządzących szkodzące jego firmie.
Zobacz specjalny raport: Afera taśmowa
Jednak choć premier niedawno grzmiał, że „zorganizowana grupa przestępcza destabilizuje państwo", to szajka kelnerów raczej nie usłyszy zarzutu działania grupie. Chociaż śledczy to rozważali.
Za udział w grupie grozi większa kara niż za nielegalne podsłuchiwanie – bo do pięciu lat więzienia. Ale na postawienie takiego zarzutu – jak wynika z informacji „Rz" – śledczy nie mają wystarczających dowodów.
Jaki jest bilans śledztwa? Dwóch pracowników warszawskich restauracji: menedżer Łukasz N. i jego znajomy kelner Konrad L., usłyszeli zarzuty dotyczące podsłuchów. Pierwszy związany z nagrywaniem i ujawnianiem nagrań. Drugi – tylko utrwalania rozmów.
Kolejny zatrzymany, biznesmen z branży węglowej Marek Falenta, zatrzymany we wtorek, wczoraj do późnego popołudnia czekał na przesłuchanie. Dzień wcześniej śledczy zabrali z jego domu w Konstancinie m.in. nośniki elektroniczne z danymi. – Prokurator je wciąż analizuje, by przed przesłuchaniem zgromadzić jak najszerszą wiedzę – mówiła Renata Mazur z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Jakie dowody mające obciążać Falentę zgromadziła? Według TVN 24 podejrzany w aferze Łukasz N. miał stwierdzić, że to Falenta zlecił mu nagrywanie polityków.
Adwokat biznesmena zaprzecza. – W mojej ocenie prokuratura nie może mieć dowodów, które by obciążały mojego klienta. Nie widzimy w ogóle podstaw do wiązania go z podsłuchami – mówi „Rz" mec. Grzegorz Radwański.
Fakt, że biznesmen znał Łukasza N. – jak mówi adwokat – o niczym nie świadczy. – Ten człowiek zajmował się m.in. handlem winem i dostarczał je wielu osobom. Stąd znajomość od około pięciu lat – mówi Radwański.
Prokuratura nie zdradza motywów, jakimi mieli się kierować kelnerzy, jak i ich rzekomy zleceniodawca. Pierwszym mogło chodzić o pieniądze, a biznesmenowi?
W mediach pojawiają się sugestie, że Falenta chciał się zemścić na rządzie, bo CBŚ zatrzymało pracowników firmy Składy Węgla, w której ma udziały. To miało uderzyć w firmę i przeszkodzić w sprowadzaniu węgla z Rosji.
Według informacji „Rz" ze śledztwa rzeczywiście badany jest wątek handlu surowcami ze Wschodem. Falenta jest właścicielem firmy handlującej rosyjskim węglem na dużą skalę. – Wygląda na to, że chodziło o zemstę grupy biznesmenów na rządzie. Część za to, że próbuje ograniczyć import węgla z Rosji. A część, bo została odsunięta od intratnych posad i kontraktów – mówi „Rz" jedna z osób zaangażowanych w śledztwo.
Sęk w tym, że polityków nagrywano od ponad roku, a pierwsza ujawniona przez „Wprost" rozmowa (szefa MSW i prezesa NBP) ma pochodzić z lata 2013 r. Czy biznesmen już kilka miesięcy wcześniej przewidział przyszłe kłopoty z CBŚ i zapobiegliwie kazał nagrywać polityków? Trudno w to uwierzyć.
Nasz rozmówca związany ze śledztwem zarzeka się: – Nie mamy podstaw sądzić, że w tle tej afery są działania rosyjskich specsłużb.
Tymczasem – jak sugeruje część rozmówców „Rz" – prawda o nagraniach może być prozaiczna. Kelnerzy, korzystając z wizyt ważnych gości, nagrywali ich rozmowy, by np. sprzedawać je czy szantażować, żądając za ich wydanie pieniędzy. Sprawa wymknęła się spod kontroli, bo ktoś dowiedział się o nagraniach i przejął je w już zupełnie innym celu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA