fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Tak czy owak, zawsze Mueller - felieton Stefana Szczepłka

Stefan Szczepłek
Fotorzepa, Waldemar Kompala Waldemar Kompala
Gdyby załamany i bezradny Cristiano Ronaldo mógł po przerwie zejść z boiska, to pewnie by to zrobił. To wyglądało jak egzekucja, Niemcy pokonali Portugalię 4:0.
Ale choćby on chciał ?i jego trener też, CR7 zostać musiał, bo bez niego straciliby sponsorzy i reklamodawcy. Dla nich wszystkich to był czarny dzień.
Przy innym wyniku można by rozwinąć wątek pracy serbskiego sędziego, który nie wiedział nawet, jak się poruszać po boisku, więc został dwukrotnie trafiony piłką. To się zdarza. Ale skoro podyktował rzut karny w pierwszej połowie dla Niemców, to w drugiej powinien dla Portugalczyków. Obydwie sytuacje były podobne.
Można przyjąć, że czerwoną kartkę dla Pepe też pokazał za szybko, biorąc pod uwagę drobną prowokację Thomasa Muellera, dobrze wiedzącego, że Portugalczyka nietrudno wyprowadzić z równowagi. Ale to nie sędzia przegrał mecz Portugalczykom. Oni przegrali sami.
Niemcy mogą mieć swoje problemy, ale są na tyle dobrze zorganizowani, że dają sobie z nimi radę. ?Co z tego, że Joachim Loew zabrał do Brazylii jednego nominalnego napastnika Miroslava Klosego. Nie wpuścił go nawet na boisko, a drużyna i tak strzeliła cztery bramki. Thomas Mueller jest niby pomocnikiem, ale biega wszędzie tam, gdzie mu instynkt każe. I tak zostaje królem strzelców.
Był Gerd Mueller, Dieter Mueller, Hansi Mueller, teraz jest Thomas.
Philipp Lahm powiedział po meczu, że wszyscy byli spokojni i pewni zwycięstwa, kiedy prowadzili 2:0. ?My też to widzieliśmy. Niemcy dominowali od początku, a po każdej ?kolejnej bramce ich wiara ?w sukces wzrastała ?tak samo, jak malała wiara Portugalczyków, że są ?w stanie zdobyć choćby honorową bramkę.
Przez większość ?meczu Portugalia przypominała reprezentację Polski: kilku zawodników ?z dobrych klubów, a kiedy spotykają się w drużynie narodowej, w ogóle tego ?nie widać. Lider obrony (Pepe) zawodzi, lider ?ataku i całej drużyny (Cristiano Ronaldo) też, więc kto ma grać, skoro jeden musi zejść z boiska, a drugi zostaje wyłączony. Niemcy odcięli go od podań, a jeśli już któreś do niego dotarło, to piłkę zabierał mu Jerome Boateng.
Ciekawe, co się po tym ?meczu wydarzy, bo ktoś może powiedzieć, że skoro jeden człowiek, Jorge Mendes, jest agentem dziesięciu zawodników reprezentacji i trenera ?Paulo Bento, to jego prywatny interes może kłócić się z interesem reprezentacji.
O Niemców nie ma się co martwić. Jak zwykle rozpoczęli mistrzostwa imponująco, pokonali teoretycznie najgroźniejszego przeciwnika w grupie ?i mogą spokojnie czekać na kolejne mecze, z Ghaną ?i Stanami Zjednoczonymi. ?A czy zostaną mistrzami świata – co przewidują wielcy gracze poprzednich generacji Guenter Netzer i Juergen Kohler – czy nie, to już inna sprawa.
Loew może być powszechnie lubiany i szanowany, ale byłby lepszym trenerem, gdyby prowadzona przez niego reprezentacja wreszcie wygrała.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA