fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Piechociński bez alternatywy

Janusz Piechociński
Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski KS Krzysztof Skłodowski
Partie. Obecny prezes PSL poprowadzi partię do kolejnych wyborów. Choć ludowcy w eurowyborach wykonali jedynie plan minimum, to jednak innym partiom poszło gorzej.
PSL jako ostatnie odbywa powyborcze rozliczenia.
W sobotę Rada Naczelna partii ma podsumować wybory do europarlamentu. Ludowcy zdobyli w nich cztery mandaty, a więc zachowali stan posiadania z 2009 r.
6,8 proc. głosów to co prawda niezapowiadane przez Janusza Piechocińskiego 12 (na tyle lider PSL ocenił bazę społeczną partii, gdy walczył o władzę z Pawlakiem), ale sytuacja nie jest dramatyczna.
Co więcej wicepremier, minister gospodarki może twierdzić, że Stronnictwo odniosło sukces, bo większy koalicjant stracił w tych wyborach pięć mandatów, a więc układ sił zmienił się na korzyść ludowców. Taki ton lekkiego samozadowolenia dominował na ostatnim posiedzeniu NKW. I prawdopodobnie tak samo będzie na posiedzeniu Rady Naczelnej, choć część działaczy ma inne zdanie na temat wyniku eurowyborów. Mają poczucie, że partia jest wypierana ze swojego tradycyjnego elektoratu przez PiS.
– Kłamią na nasz temat, ale są skuteczni, w powiatach jest ogromne branie na partię Jarosława Kaczyńskiego, jak tak dalej pójdzie, to będą na tym szczeblu rządzili samodzielnie – martwi się jeden z ludowców.
Prawdopodobnie jednak te lęki i żale nie będą miały żadnego przełożenia na ewentualne wotum nieufności dla Piechocińskiego. W partii nie widać bowiem ewentualnego następcy. Waldemar Pawlak pokonany przed dwoma laty co prawda zrobił się ostatnio bardziej aktywny na wewnętrznych gremiach, ale nie pali się do partyjnych rozgrywek. A Marek Sawicki, o którym mówiono, że mógłby zostać nowym prezesem Stronnictwa, ostatnio ma kłopoty, bo zaproponowany przez niego nowy podział pieniędzy na dopłaty bezpośrednie dla rolników – więcej dla producentów, mniej dla gospodarstw socjalnych – niezbyt się w partii spodobał. Ludowcy martwią się bowiem, że w takim układzie biedniejsi rolnicy na pewno się od nich odwrócą, a nie ma żadnej gwarancji, że ci zamożniejsi zapełnią tę lukę. No i otwiera się w ten sposób furtka dla PiS, które jest bardzo prosocjalne. Ale są i tacy – jak Eugeniusz Kłopotek – którzy uważają, że socjal na wsi powoli się kończy.
– Dlatego minister Sawicki ma rację, nastawiając się na większe wspieranie gospodarstw aktywnych – konkluduje Kłopotek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA