fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2014 - Brazylia

Z Robocopem na chuliganów

AFP
Służby bezpieczeństwa Brazylii naśladują kino science fiction.
Nowe jednostki specjalne, hełmy z kamerami zdolnymi do identyfikacji twarzy, wszechobecny monitoring – brazylijska policja szykuje się na mundial. Utworzony w styczniu w Rio de Janeiro Policyjny Batalion ds. Wielkich Wydarzeń (BPGE) został wyposażony w dziesięciokilogramowe uniformy-zbroje z ognioodpornych tworzyw. Wytrzymają płomienie o temperaturze 427 stopni. W arsenale oczywiście pistolety, paralizatory i pałki. 600-osobowy BPGE to odpowiedź na uliczne demonstracje podczas ubiegłorocznych rozgrywek o Puchar Konfederacji, które miały być dla Brazylii próbą generalną przed mundialem.
W pewnym sensie były – władze dowiedziały się, czego mogą oczekiwać od obywateli, którzy, chcąc nie chcąc, współfinansują organizację piłkarskich mistrzostw świata. W Rio de Janeiro trzeba zrobić wszystko, by uniknąć przykrych niespodzianek ze strony oburzonych – to tutaj, na Maracanie, 13 lipca odbędzie się finał turnieju.
Nie mniej ważne, z punktu widzenia bezpieczeństwa, jest Sao Paulo, które przed rokiem było zarzewiem protestów i gdzie 12 czerwca odbędzie się mecz otwarcia mundialu. Miejscowa policja już wcześniej ujawniła, że chce użyć najnowocześniejszej technologii – okularów z wbudowanym procesorem i oprogramowaniem umożliwiającym automatyczne rozpoznawanie twarzy. – Miniaturowa kamera zamontowana w okularach rejestruje 400 obrazów twarzy na sekundę, na każdej oznacza 46 tysięcy punktów biometrycznych i wysyła dane do bazy zawierającej 13 mln zdjęć – objaśniał major Leandro Pavani Agostini z policji w Sao Paulo. Nakręcony w 1987 roku „Robocop" przestał być filmem science fiction.
Jeśli ruszasz głową i szyją, to znaczy, że jesteś zdenerwowany, czyli podejrzany
Służbom bezpieczeństwa pomogą też kamery stacjonarne – na lotnisku w Sao Paulo zamontowano ich ponad tysiąc. One także mogą rozpoznawać twarze i uruchamiać alarm, gdy porównanie z policyjną bazą zdjęć da pozytywny wynik.
Rozbudowany do granic możliwości monitoring staje się normą podczas wielkich wydarzeń sportowych. Jeszcze przed igrzyskami olimpijskimi w Atenach, w 2004 roku, w mieście pojawiło się 1200 zaawansowanych technologicznie kamer umożliwiających rozpoznawanie głosu. Zdaniem greckich ekspertów nagrywane przez nie rozmowy mogły być automatycznie zapisywane w postaci tekstu, by łatwiej wychwycić podejrzane słowa i sformułowania. Poza greckim, angielskim i perskim urządzenia „rozumieją" główne języki europejskie.
– Niezwykle wysokie koszty instalacji systemu skłoniły rząd, by używać go także po zakończeniu igrzysk – zauważa dr Minas Samatas, socjolog z Uniwersytetu Kreteńskiego, autor pracy o greckiej inwigilacji olimpijskiej. Ostatecznie sprawą zajął się miejscowy odpowiednik Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych i zażądał ograniczenia możliwości monitoringu jedynie do obserwacji ruchu ulicznego. Walka toczy się o to, by – jak w „Raporcie mniejszości" Stevena Spielberga – policja dowiadywała się o przestępstwie jeszcze przed jego popełnieniem.
Podczas tegorocznych igrzysk w Soczi działał system Vibraimage pozwalający na wychwycenie u obserwowanego mikroruchów szyi i głowy, co miałoby być oznaką niewidocznego na pierwszy rzut oka podenerwowania. A zdenerwowany równa się w tym przypadku podejrzanemu.
W przebraniach maskotek londyńskich igrzysk olimpijskich, dziwnych postaci z wielkim okiem, umieszczono kamery rejestrujące wszystko i wszystkich, których spotkały na swojej drodze. Ot, tacy Wielcy Braciszkowie. Od ekranizacji „Roku 1984" Orwella mija właśnie 30 lat.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA