fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

RPO: gender nie przeszkadza

Prof. Irena Lipowicz uważa, że warsztaty genderowe nie naruszają konstytucyjnych praw rodziców
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Można ograniczać wpływ rodziców na naukę dzieci w szkole i przedszkolu – uważa rzecznik praw obywatelskich.
Program „Równościowe przedszkole" wywołał kontrowersje wśród rodziców m.in. z powodu warsztatów, podczas których chłopcy i dziewczynki mieli być przebierani w ubrania przeznaczone nie dla swojej płci. Chłopcom na przykład zakładano peruki.
Zaprotestowała przeciw niemu fundacja Rzecznik Praw Rodziców (zebrała ok. 1 mln podpisów pod referendum w sprawie sześciolatków). W liście do MEN, rzecznika praw dziecka i przewodniczącego Komitetu Badań Pedagogicznych PAN fundacja zwróciła się o jego ocenę. Wskazała ponadto, że sprawą powinien się zainteresować rzecznik praw obywatelskich.
Prof. Irena Lipowicz w piśmie do szefowej MEN Joanny Kluzik-Rostkowskiej z 29 kwietnia odniosła się do zawartości programu. Wskazuje, powołując się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, że „konstytucja nie może gwarantować i nie gwarantuje, że wiedza przekazana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców". Przytacza także wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który we wrześniu 2011 r. w sprawach dotyczących zakresu ingerencji państwa w proces edukacji w Niemczech i Danii uznał, że rodzice mają ograniczony wpływ na programy szkolne i „mogą edukować dzieci po szkole i w weekendy".
Prof. Lipowicz uważa, że „Równościowe przedszkole" nie narusza prawa rodziców, zawartego w art. 48 konstytucji, który głosi, że „rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami".
To stanowisko podchwycił Związek Nauczycielstwa Polskiego, który zamieścił je na swojej stronie internetowej.
Psycholog dziecięcy: Edukacja genderowa powinna być obowiązkiem szkoły i państwa
– Nauczycielom nie zależy na tym, by rodzice szczególnie kontrolowali, czego i jak uczą dzieci – komentuje Paweł Woliński, prezes Fundacji Mamy i Taty. Tłumaczy, że państwo ogranicza w ten sposób prawa rodziców. – To kolejny krok mający na celu ograniczanie praw rodziny – ocenia Woliński. Jego fundacja napisała we wtorek list otwarty do prof. Lipowicz, protestując przeciw takiemu stawianiu sprawy. ?Ale nie tylko środowiska rodzinne mają wątpliwości dotyczące wystąpienia RPO. Anna Andrzejewska, pełnomocnik ministra sprawiedliwości ds. konstytucyjnych praw rodziny, zwraca uwagę, że demokratyczne państwo powinno szanować prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich przekonaniami. – Nie ma podstaw, by rodzice nie mogli wpływać na wychowanie dzieci, zwłaszcza w przedszkolu, gdy nie ma jeszcze obowiązku edukacji – mówi „Rz" Andrzejewska.
W podobnym duchu wypowiada się w rozmowie z „Rz" prof. Andrzej Zoll, prawnik, były prezes Trybunału Konstytucyjnego i RPO. – Zgadzam się z panią rzecznik, że należy chronić godność człowieka. Także prawo rodziców do wychowania dziecka może być ograniczane, gdy rodzice wychodzą poza obowiązujący system wartości. Wyobrażam sobie ingerencję państwa, gdy wychowują dziecko na gangstera – mówi prof. Zoll. Niepokoi go jednak słowo używane w wystąpieniu RPO, jakim jest „stereotyp". – Jeśli mamy rozumieć przez to walkę, by zacierać różnice między kobietą i mężczyzną, to się z tym nie zgadzam – wskazuje prof. Zoll. Tłumaczy, że wymazywanie wszelkich różnic między nimi jest nie do zaakceptowania. – Rozumiem rodziców, którzy się na to nie godzą. Nie powinniśmy np. mówić o dwóch mamusiach czy dwóch tatusiach – konkluduje.
Mirosław Wróblewski, dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego i międzynarodowego w biurze RPO, odpiera zarzuty o nadmiernej ingerencji państwa. Tłumaczy „Rz", że to rada rodziców i rady pedagogiczne podejmują decyzje o wprowadzeniu takich programów i w związku z tym zapewnione jest prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich przekonaniami.
Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, zastrzega, że trzeba tu ważyć wiele racji. – Państwo, które uznaje się za władne formułować jedynie słuszny model wychowania, jest dotknięte ryzykiem antydemokratycznej deformacji. Nie może ono decydować o wszystkim, zwłaszcza w sprawach tak delikatnych jak te związane z relacjami rodzice–dzieci i prawem rodziców, by ich potomstwo podzielało ich przekonania o świecie. Trzeba tu postępować z wielką ostrożnością i tak odczytuję wystąpienie RPO – mówi nam Piotrowski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA