fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Odrażający, brudni, źli, czyli co wynika z wyborczych spotów

Eliza Olczyk
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Po co partie walczą o miejsca w europarlamencie? Z dotychczasowych reklamówek wyborczych wynika, że po to, żeby inni się tam nie dostali.
Politycy narzekają na mizerne zainteresowanie Polaków eurowyborami i krojącą się bardzo niską frekwencję. ?Ale sami niezbyt zachęcają ?do głosowania. Tegoroczna kampania obfituje w spoty wyborcze, ale ich przekaz ?w większości nijak się ma ?do tego, czym się zajmuje Parlament Europejski. ?Za to świetnie odzwierciedlają podziały na scenie politycznej.
Dwie największe partie nie lubią się wzajemnie, dlatego wytykają sobie słabe kadry. Partia Jarosława Kaczyńskiego np. zarzuciła Platformie, że wysyła do europarlamentu Jacka Rostowskiego, który „zadłużył Polskę bardziej niż Gierek", Michała Boniego, który chciał ograniczyć wolność w internecie, i eurolenia Michała Kamińskiego. Spot jest okraszony zdjęciami Jacka Protasiewicza, który akurat do europarlamentu nie startuje, ale stał się bohaterem polsko-niemieckiego skandaliku.
Z kolei PO w swoim spocie utrzymuje, że głosowanie na kandydatów PiS to obciach, ?i przypomina ekscesy Karola Karskiego na Cyprze, Adama Hofmana, który chciał zademonstrować koleżance partyjnej swoje przyrodzenie, i Krystyny Pawłowicz, która nazwała flagę Unii Europejskiej szmatą. Co prawda Hofman i Pawłowicz do Parlamentu Europejskiego nie startują, ale pasowali do konwencji reklamówki. Ktoś, kto nie jest twardym zwolennikiem ani PO, ani PiS, z całą pewnością po obejrzeniu takich filmów nabierze przekonania, że udział w wyborach do europarlamentu mija się z celem, bo partie wysyłają tam albo leni i nieudaczników, albo oszołomów ?i prostaków.
Takie przekonanie umacnia w wyborcach SLD, który w swoim spocie wyborczym stwierdza, że Platforma to jest po prostu inne oblicze PiS i dlatego wybór między partią Jarosława Kaczyńskiego ?a tą Donalda Tuska nie ma najmniejszego sensu. ?Ten sam przekaz, choć w charakterystycznym dla Janusza Palikota stylu, można znaleźć w spotach Europy Plus Twojego Ruchu. Dowiadujemy się z nich, że Polakom grozi powrót do władzy „politycznych knurów" (to PiS w ocenie europejczyków spod znaku Palikota) albo wyjazd za granicę, jeżeli u władzy pozostanie PO, bo tylko za granicą da się żyć.
Na tym tle miłą odmianę stanowią reklamówki PSL i Polski Razem. Co prawda również nie mają one żadnego związku z eurowyborami, ale przynajmniej nikt w nich nikogo nie obraża, ?a więc nie zniechęcają do uczestnictwa w wyborach. Jarosław Gowin postawił na promocję polskości, co byłoby świetnym przekazem w krajowych wyborach, a PSL na przypominanie, w bardzo wyrafinowanej formie, ?o swoim istnieniu.
Politolodzy od dawna głoszą tezę, że nasze partie polityczne osadzone w parlamencie robią wszystko, by zniechęcić wyborców do uczestnictwa w akcie głosowania. Im większa bowiem frekwencja, tym bardziej nieprzewidywalny wynik. Przy niskiej frekwencji każda partia z żelaznym elektoratem wie, ile może ugrać, a poza tym nie ma niebezpieczeństwa, że na scenę wedrze się przebojem jakieś niszowe ugrupowanie.
To dlatego spoty wyborcze adresowane są do żelaznych elektoratów i są na tyle emocjonalne, by zmobilizować własnych fanów do głosowania, a zniechęcić wyborców umiarkowanych.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA