fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Sawicka i burmistrz Helu ostatecznie uniewinnieni

Beata Sawicka w sądzie w 2009 roku
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Sąd Najwyższy utrzymał wyrok uniewinniający byłą posłankę PO Beatę Sawicką i burmistrza Helu Mirosława Wądołowskiego od zarzutów łapówkarskich.
To już finał budzącej spore emocje głośnej sprawy korupcyjnej ostatnich lat i jednej z najbardziej spektakularnych akcji CBA z czasów, gdy kierował nim Mariusz Kamiński.
Sąd Najwyższy uznał, że nie ma podstaw do zmiany wyroku uniewinniającego byłą posłankę Platformy Obywatelskiej i burmistrza Helu od zarzutu korupcji, jaki zapadł w ubiegłym roku.  Trzech sędziów SN oddaliło skargę kasacyjną prokuratury, która chciała uchylenia wyroku.
– Demokratyczne państwo nie może testować uczciwości obywateli i ich podatności na popełnienie przestępstwa – zaznaczył Sąd Najwyższy. I podobnie jak Sąd Apelacyjny uznał, że materiały operacyjne w tej sprawie CBA zdobyło z „naruszeniem ustawowych kryteriów".
Beata Sawicka została zatrzymana w 2007 r. na gorącym uczynku, jak przyjmowała 50 tys. zł łapówki od rzekomego biznesmena, pod którego podszył się ówczesny agent CBA Tomasz Kaczmarek (dziś poseł). W tym samym czasie agenci zatrzymali też Mirosława Wądołowskiego. Zarzucono mu przyjęcie korzyści w zamian za obietnicę zmian w planie zagospodarowania przestrzennego Helu.
Oboje wpadli w sieci zastawione przez CBA, którego agenci  udawali biznesmenów zainteresowanych kupnem wartej 3 mln zł ziemi na Helu.
W 2012 r. burmistrz i posłanka zostali skazani za korupcję. Sąd Okręgowy uznał Sawicką za  winną płatnej protekcji, żądania oraz przyjęcia łapówki i skazał ją na trzy lata więzienia. Wądołowskiego za żądanie korzyści osobistej – na dwa lata w zawieszeniu. „Oskarżeni działali z chęci zysku" – orzekł wtedy sąd i uznał, że agent Tomek nie kusił posłanki, a operacja CBA była legalna.
Jednak rok później Sąd Apelacyjny ocenił sprawę inaczej. Uwzględnił apelację obrony, uznał, że CBA stosowało nielegalne techniki operacyjne i bezprawnie inwigilowało Sawicką. Zdobyte dowody uznał za nieważne i posłankę oraz burmistrza uniewinnił.
Sąd Najwyższy zgodził się z tą argumentacją.
– Agent nie może kreować sytuacji mocnych więzów emocjonalnych i osobistych z osobą prowokowaną. Nie może nagrywać z nią rozmów w innych miejscach niż publiczne, np. w aucie, jak było w tej sprawie – mówił wczoraj sędzia Andrzej Stępka. Zaznaczył, że nie  można kierować agentów służb na losowo wybrane osoby, jak w tym przypadku.
Prof. Antoniego Kamińskiego z PAN, byłego prezesa polskiego  oddziału Transparency International, decyzja SN zdumiewa.
– Uniewinnienie posłanki i burmistrza wystawia najgorszą ocenę polskiemu sądownictwu. Przecież operacja CBA odbywała się za zgodą prokuratora generalnego i sądu, który dawał zgodę chociażby na stosowanie podsłuchów. Jeśli operacja była nielegalna, to także sąd popełnił przestępstwo. Zgodnie z tą logiką należałoby ukarać za to przynajmniej instytucje odpowiedzialne – uważa prof. Kamiński.  Jego zdaniem CBA miało podstawy sądzić, że Sawicka szuka okazji, by zarobić pieniądze, i przypomina, że została złapana podczas przyjmowania łapówki.
Prof. Kamiński uważa, że uniewinnienie posłanki i burmistrza to karykatura sprawiedliwości. – To także sygnał, że można brać łapówki. Pod warunkiem, że biorący wywodzi się z partii rządzącej – zaznacza prof. Kamiński.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA