fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Pijawki pomagają w leczeniu

Rozmowa dla „Rzeczpospolitej” | Marek Wichrowski, bioetyk z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego
Na naszej wschodniej granicy kwitnie przemyt pijawek leczniczych, którymi potem paramedycy leczą rozmaite choroby. Leczenie pijawkami naprawdę jest skuteczne?
Marek Wichrowski: Tak, to nie budzi większych wątpliwości. Jak najbardziej można je stosować, bo w pewnym zakresie są rzeczywiście skuteczne.
Skoro w szpitalach też czasem leczy się za pomocą pijawek, tyle że wyhodowanych w laboratoriach,to gdzie leży granica między medycyną konwencjonalną a niekonwencjonalną?
Medycyna niekonwencjonalna to bardzo rozmyte pojęcie. Istnieją różne terapie, np. w Nepalu, Indiach czy Meksyku, które z naszego punktu widzenia są irracjonalne, ale jednak są skuteczne. Jest oczywiście wielu hochsztaplerów, którzy udają, że leczą, a o leczeniu nie mają zielonego pojęcia. Jednak obok nich są też medycy, którzy potrafią leczyć, choć moi koledzy lekarze z uniwersytetu medycznego ich nie uznają.
Widzi pan jakieś niebezpieczeństwa, jeśli chodzi o przesadną wiarę w możliwości medycyny niekonwencjonalnej?
Takie niebezpieczeństwo rodzi się wtedy, gdy ktoś chce leczyć poważne choroby wyłącznie za pomocą pozaszpitalnych metod. Jeśli ktoś np. rezygnuje z chemioterapii i stara się wyleczyć raka płuc czy trzustki metodami niekonwencjonalnymi, to przepraszam, ale zachowuje się jak kompletny idiota. Terapie rodem z Nepalu czy Meksyku niech będą dodatkiem do chemioterapii, ale niech jej nigdy nie zastępują. Powinniśmy znać granice wiary w cudotwórców.
Nie lepiej w ogóle zrezygnować z szamanów?
Jeśli ktoś w nich wierzy, to powinien skorzystać z ich pomocy. Jeśli będzie się dzięki temu czuł lepiej, pewniej, to dobrze. Tu niesłychanie istotna jest kwestia placebo. Jeśli ktoś głęboko wierzy w skuteczność czegoś nawet głęboko irracjonalnego, to ta wiara może efektywnie oddziaływać na jego zdrowie. Nie zamierzam bronić hochsztaplerów, ale oni też miewają czasami dobre pomysły. A nieraz potrafią nakłonić swoich pacjentów do oczywistych kuracji.
O czym konkretnie pan mówi?
Często otyła dama nie uwierzy lekarzowi, że musi przejść na taką a taką dietę. Chętniej posłucha cudotwórcy. Jeśli da jej jakieś tajemnicze zioła, a przy tym przekonująco opowie, jakich potraw ma unikać, to taka dieta może rzeczywiście odnieść sukces. Ziołolecznictwo plus zmniejszenie liczby pochłanianych kalorii – to proste, a skuteczne.
— rozmawiał Michał Płociński
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA