fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka ręczna

Dania rozwiała medalowe nadzieje. Polska czwarta na MŚ

Alina Wojtas nie mogła powstrzymać łez
PAP/EPA
Polska przegrała w Belgradzie z Danią 26:30 (15:12) w meczu o brązowy medal. Mistrzostwo świata zdobyła Brazylia po zwycięstwie w finale nad Serbią 22:20.
Przed spotkaniem o brąz duński trener naszej reprezentacji Kim Rasmussen podkreślał, że w tym meczu będzie Polakiem. Musiał zrobić wszystko, by jego zawodniczki zapomniały o półfinałowej porażce z Serbią (18:24).
Wydawało się, że wykonał zadanie. Polki od początku atakowały, lecz brakowało skuteczności. Nie wykorzystały dwóch rzutów karnych z rzędu. Po dziesięciu minutach to Dunki cieszyły się z prowadzenia 5:3. Ale los się odmienił. Nagle naszym piłkarkom wszystko się udawało. Świetnie grała Patrycja Kulwińska, która na obrocie sprawiała mnóstwo problemów duńskiej obronie i rzuciła trzy bramki. Formę sprzed półfinału odzyskała również Alina Wojtas. Rozgrywająca trafiła do bramki przeciwniczek cztery razy. Dodatkowo bardzo pewnie grały bramkarki Małgorzata Gapska i Anna Wysokińska. Połączenie skutecznego ataku i silnej obrony mogło przynieść tylko jeden skutek – do przerwy Polska prowadziła 15:12, a chwilę wcześniej nawet 15:10.
Początek drugiej części spotkania nie zapowiadał zbliżającej się katastrofy. Pierwszy rzut Dunek fantastycznie obroniła Gapska. To mógł być pierwszy krok w marszu do podium, ale wszystko zaczęło się walić równie szybko, jak w pierwszej połowie układać.
Polskie piłkarki nie potrafiły stworzyć groźnych akcji. Gubienie piłki, niedokładne podania, rzuty z nieprzygotowanych pozycji, brak dynamiki w wyprowadzaniu kontrataków – to grzechy główne reprezentacji Polski. Nie pomogła dobra postawa bramkarek, ponieważ obrona pozwalała rywalkom na zbyt wiele. Zresztą Dunki nie pytały o pozwolenie. Kristina Kristiansen miała pod naszym polem bramkowym zbyt dużą swobodę. Rzuciła dziesięć goli.
„Więcej mocy w ataku, więcej mocy!" krzyczał do swoich zawodniczek Rasmussen. Ale moc gdzieś uleciała. Animusz straciła także Alina Wojtas, która nie doszła do siebie po zderzeniu z rywalką, do którego doszło w pierwszej połowie. Nie zdobyła już więcej bramek.
Sześć minut przed końcem meczu Dunki prowadziły już pięcioma bramkami. Rasmussen powtarzał, że jeszcze wszystko może się zdarzyć, trzeba walczyć. Ale mimo starań naszych zawodniczek nic się już nie zmieniło.
Zabrakło zimnej krwi, opanowania i doświadczenia. Po pierwszej połowie jeszcze można było wierzyć w sukces. Uwierzyły także zawodniczki, ale chyba za bardzo.
Oczywiście czwarte miejsce nie jest porażką. Gdyby ktoś przed mistrzostwami powiedział, że Polki będą grać o brąz, a po drodze wyeliminują Rumunię i Francję, tę opowieść umieszczono by w księdze z baśniami. Co nie zmienia faktu, że medal był w zasięgu ręki i straconej szansy żal.
Mistrzostwo świata zdobyła Brazylia. Zawodniczki z Ameryki Południowej po zaciętej końcówce pokonały faworyta, Serbię, 22:20. Po meczu szczelnie wypełniona kibicami hala w Belgradzie zamarła. Nikt się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Brazylijki po raz pierwszy zdobyły medal mistrzostw świata i od razu było to złoto.

Mecz o trzecie miejsce: Polska – Dania 26:30 (15:12).

Polska
Wysokińska, Gapska – Niedźwiedź, Koniuszaniec 3, Grzyb 3, Kulwińska 5, Kudłacz 3, Wojtas 4, Byzdra 4, Szwed-Orneborg 2, Semeniuk-Olchawa, Stasiak, Siódmiak 2, Migała.
Dania
Greve, Vestergaard Poulsen – Schumacher, Torp Thorsgaard, Fisker 3, Hansen, Bjorholm Gravholt 2, Bonde, Holst Holmsgaard 1, Ryborg Jorgensen 4, Kristiansen 10, Norgaard 5, Ostergaard Jensen 1, Burgaard 1, Jorgensen 3.
Kary: po 4 minuty.
Finał: Brazylia – Serbia 22:20 (13:11).
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA