fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Prawa pacjenta: Więzień u lekarza bez kolejki

Więźniowie mogą czekać maksymalnie trzy miesiące na wizytę u lekarza
Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Osoby osadzone mogą czekać maksymalnie trzy miesiące na wizytę u specjalisty podczas gdy przysłowiowy Kowalski nawet rok.
Wzrasta  liczba skarg pacjentów na lekarzy. Do  okręgowych izb lekarskich wpływa co roku po kilka tysięcy spraw, w  których chorzy skarżą się, że padli ofiarami błędu medycznego.  Tę statystykę podbijają także więźniowie.    Z danych Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy wynika, że o ile jeszcze w 2012 r. osoby osadzone złożyły  na medyków  3,5 tys. skarg,  o tyle w samym pierwszym półroczu wpłynęło ich  1600.
-Wzrasta świadomość więźniów jako pacjentów, ale trzeba też pamiętać, że często skarżą się oni na lekarzy bezzasadnie- mówi dr Jolanta Orłowska-Heitzman, Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej.  Jak tłumaczy więźniowie korzystający z opieki lekarskiej w służbie więziennej skarżą się na wszystko.   Narzekają,  że nie mają w zakładzie karnym odpowiedniej diety, brakuje im rehabilitacji i leków.  W tych skargach więźniowie wylewają same żale.  Najczęściej piszą, że w więzieniu nabawili się wszystkich chorób, że są zmuszeni przebywać z chorymi na gruźlicę czy nosicielami HIV.
Okręgowe izby lekarskie już na wstępie odrzucają część skarg.  Zwłaszcza te, które nie dotyczą bezpośrednio pracy lekarza. Pozostałe kierują do dalszego procedowania.  Zajmują się tymi, w których chorzy skarżą się na złe rozpoznanie choroby , czy błąd w  sztuce lekarskiej.
Więźniowie mają bowiem oddzielnie zorganizowaną opiekę medyczną.  Za  ich kuracje nie płaci jednak tak jak za zwykłego Kowalskiego NFZ, ale bezpośrednio budżet państwa. Pieniądze do Służby Więziennej płynął bowiem z  Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, pod które podlega Służba. Za leki dla osadzonego pacjenta płaci także minister sprawiedliwości.
Dzięki oddzielnej organizacji leczenia więźniowie mają też znacznie lepiej zorganizowaną opiekę. Nie  ma tam kolejek a na wyciągnięcie ręki można mieć dostęp do lekarza specjalisty. Jak podkreśla dr. Orłowska-Heitzman więzień musi dostać się  na konsultację do specjalisty maksymalnie w trzy miesiące.
Mimo tak dobrej opieki i stałego dostępu do kardiologa czy dermatologa pacjent osadzony za kratami woli się leczyć w normalnym szpitalu- . Każda wizyta u lekarza, wyjazd do specjalisty to wyłom w codziennej więziennej rutynie. To wyrwanie się, choć na chwilę poza kraty. Dlatego więźniowie  decydują się nawet połykać agrafki- mówi dr. Orłowska-Heitzman.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA