fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ekonomia

Polskie firmy coraz śmielej wychodzą za granicę

W marcu 2012 r. za 9,4 mld zł KGHM kupił kanadyjską Quadrę, która posiada kopalnię miedzi w Chile (na zdjęciu). To największe przejęcie przeprowadzone przez polską firmę.
Fotorzepa, Adam Roguski AR Adam Roguski
Do niedawna inwestycje zagranicznych firm w Polsce przesłaniały ekspansję rodzimych przedsiębiorstw na globalnym rynku. Teraz jednak zaczyna się to zmieniać.
Zagraniczną ekspansję polskich firm obecnie najwyraźniej widać dzięki rosnącemu eksportowi. Pod tym względem ten rok jest wyjątkowy: w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy eksport wzrósł o 6,3 proc. wobec analogicznego okresu 2012 r. Eksport do Afryki wzrósł o 28 proc.,  Ameryki Południowej o 18 proc., Chin o 12 proc., USA o 25 proc., a do Rosji o 11,5 proc. Jak szacuje Narodowy Bank Polski, po raz pierwszy od połowy lat 90. nasz kraj ma szanse zamknąć rok nadwyżką eksportu nad importem.

Zagranica to nie tylko eksport

Zdaniem Pawła Rabieja, partnera zarządzającego w centrum analitycznym ThinkTank, przewagą polskich firm jest bardzo dobra relacja jakości produktu do ceny. – Jest ona skutkiem stosunkowo niskich kosztów produkcji, ale także tego, że przez ostatnie dwie dekady polskie firmy starały się dostosowywać swoje produkty pod względem jakościowym do produktów już obecnych na rynku światowym. To zmuszało polskie firmy, aby ich produkty były jakościowo co najmniej tak dobre jak zachodnie. To powoduje, że eksport rozwija się w takim tempie. Elastyczność polskich firm, szybkie reagowanie na zmiany sprawia, że mogą dziś spokojnie startować o kontrakty na rynkach europejskich i pozaeuropejskich – wyjaśnia.
Światowy poziom polskie firmy osiągnęły w informatyce (np. giełdowe Asseco, Comarch, Medicalgorithmics). Dobrze radzą sobie także firmy odzieżowe (Atlantic czy notowane na giełdzie LPP i CCC), producenci maszyn (giełdowe Kopex, Famur, Ursus) oraz taboru kolejowego (PESA, Newag) i jachtów (Sunreef). Dobrze rozpoznawalne są też takie marki jak Mokate (kawa), Inglot (kosmetyki) czy Nordglass (szyby samochodowe).
Ale rodzime firmy nie ograniczają się do eksportu. Od kilku lat wyraźnie rośnie ich aktywność inwestycyjna na światowych rynkach. W latach 2001–2011 polskie firmy zainwestowały za granicą łącznie ok. 50 mld USD – wynika z raportu Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. – Inwestycje polskie za granicą wciąż są niewielkie. Główne bariery inwestycyjne to brak kapitału, np. na fuzje i przejęcia – mówi Rabiej. Wskazuje, że polskim firmom sprzyja fakt, że nasz kraj jest postrzegany jako główny gracz w regionie.
W 2011 r. 30 największych rodzimych firm działających globalnie miało zagraniczne aktywa o łącznej wartości ponad 12 mld dolarów, osiągnęło przychody z zagranicznej sprzedaży w wysokości 21 mld dolarów, zatrudniało poza Polską ok. 25 tys. pracowników i miało 491 filii w 66 krajach. Pod względem wielkości aktywów pierwsze trzy miejsca zajęły wchodzące w skład WIG20: PKN Orlen, PGNiG i Asseco, które kontrolowały łącznie 70 proc. aktywów zagranicznych wszystkich spółek z rankingu.
Dwie trzecie inwestycji polskich firm przypadało na branżę paliwowo-wydobywczą. Inwestowały w nią np. KGHM, Lotos, Orlen i PGNiG. Na drugim miejscu znalazły się inwestycje branży farmaceutycznej, czyli np. takich firm jak Bioton, PZ Cormay czy Polpharma. Trzecia była branża telekomunikacyjna i IT, w której inwestowały Asseco i Comarch. Koronnym osiągnięciem polskiej firmy za granicą było przejęcie w 2012 r. przez KGHM za 9 mld zł kanadyjskiej Quadry posiadającej kopalnie w Chile.
Na koniec 2012 r. największą liczbą patentów uzyskanych poza Polską mógł się pochwalić Bioton (59). Kolejne miejsca zajęły inne giełdowe spółki: Koelner (producent śrub, 56.), Apator (urządzenia pomiarowe, 21.) i Orlen (14.).

Istotny wkład rządu

Jak wskazują eksperci, w znacznym stopniu wzrost eksportu i zagraniczna ekspansja to efekt rządowego wsparcia. – W ostatnich latach administracja podjęła szereg skoordynowanych działań, które pomogły polskim firmom w wychodzeniu za granicę. Na przykład liczba firm, zapraszanych do udziału w misjach gospodarczych organizowanych przez samo tylko Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zwiększyła się w ciągu ostatnich dwóch lat dziesięciokrotnie – z 70 do 700 – uważa Rabiej. Zaznacza, że dobre efekty przyniosły programy Ministerstwa Gospodarki „Go China" (od 2004 r. wartość polskiego eksportu do Chin wzrosła o 182 proc., do 5,7 mld zł w 2012 r.) oraz rozpoczęty w tym roku „Go Africa" (eksport w tym przypadku wzrósł od stycznia do lipca o 28 proc. r./r.).
– Olbrzymie znaczenie – i to można traktować jako przełom – ma zapowiedź, że w przyszłym roku działania promujące zagraniczną ekspansję będą koordynowane wspólnie przez MSZ i MG. Do tej pory takiej koordynacji nie było. Wspólne działania pozwolą osiągnąć lepszy efekt, np. przez koncentrację na kluczowych rynkach czy organizowanie misji gospodarczych większych niż do tej pory – wyjaśnia.
Wsparcie nie jest jednak idealne. – Należy bezwzględnie poprawić system działań towarzyszących misjom gospodarczym z udziałem premiera i prezydenta. To zagadnienie znalazło się wysoko na liście zastrzeżeń przedsiębiorców w badaniach opinii firm przeprowadzonych przez nasz ośrodek. Przedsiębiorcy są zapraszani do udziału w misji w ostatniej chwili, tydzień przed wyjazdem, a o terminach misji nic wcześniej pewnego nie wiadomo, choć dyplomatycznie są przygotowywane dużo wcześniej. Świadczy to o braku szacunku dla przedsiębiorców. Mało kto ma tyle czasu, aby szybko poprzestawiać plany – przekonuje analityk ThinkTanku.

Atrakcyjne regiony

Które regiony świata będą w najbliższych latach najbardziej atrakcyjne dla polskich firm? – Na pewno atrakcyjna jest Afryka, bo rozwija się tam klasa średnia. Polskie produkty są dobre jakościowo i cenowo. To rynek zbytu dla producentów np. mebli, AGD, ale również maszyn w związku z rozwojem tam gospodarki i przemysłu – mówi Rabiej. Polskie firmy, w tym giełdowe, już rozpoczęły ekspansję na Czarnym Lądzie. Lubawa dostarcza sprzęt dla miejscowego wojska, Grupa Azoty kupiła udziały w spółce wydobywczej z Senegalu, Ursus wyśle swoje ciągniki do Etiopi, a w Demokratycznej Republice Konga chce zaistnieć Gamrat, zależny od Lenteksu producent systemów rurowych.
Ale nadal atrakcyjne są Europa i jej dojrzałe rynki. – Wyspecjalizowane polskie firmy typu business to business są cenionym poddostawcą np. firm niemieckich. Dobrym kierunkiem jest też Rosja, o czym świadczy 25-proc. wzrost eksportu w 2012 r. w porównaniu z rokiem wcześniej – dodaje ekspert ThinkTanku.
Z badań tego ośrodka wynika, że największe zyski można jednak uzyskać na rynkach krajów rozwijających się. Z tych najbardziej perspektywicznych poleca takie kraje jak np. Wietnam z powodu rozwijającej się klasy średniej i poszukiwania produktów wysokiej jakości. Wymienia też Tajlandię i Indonezję jako bramę do krajów ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej). – W 2015 r. ASEAN będzie taką przestrzenią wolnego handlu, jaką teraz jest Unia Europejska. Obecność w każdym kraju członkowskim ASEAN oznacza, że sprzedaje się towary w całym tym regionie, bo bariery celne praktycznie nie istnieją – wyjaśnia Rabiej. W Tajlandii własną fabrykę ma Mercator Medical, notowany od niedawna na GPW producent lateksowych rękawic medycznych.
– Warto iść tropem pięciu rynków perspektywicznych wskazanych przez Ministerstwo Gospodarki (Brazylia, Kazachstan, Algieria, Turcja, Kanada – red.). W przyszłym roku dojdą jeszcze Meksyk i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Duży potencjał ma Arabia Saudyjska, zwłaszcza jeśli chodzi o sprzedaż produktów spożywczych, usług np. architektonicznych, dobrej biżuterii – dodaje Rabiej. Jako perspektywiczne wskazuje także Indie, najludniejszą demokrację świata. Zaleca jednak ostrożność na trudnym chińskim rynku.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA