fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Światowe lotnictwo poprawia wyniki

Bloomberg
Według Zrzeszenia IATA zysk tradycyjnych przewoźników lotniczych wyniesie w tym roku 12,9 mld dol.
Prognoza przewozów pasażerskich Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA) dawno nie była tak optymistyczna. Tegoroczny zysk tradycyjnych linii lotniczych wyniesie 12,9 mld dol.
To o 1,2 mld dol. więcej, niż IATA prognozowało we wrześniu. W przyszłym roku ma być jeszcze lepiej, bo w 2014 zysk ma wynieść przynajmniej 19,7 mld dol. – aż o 3,3 mld dol. więcej, niż ekonomiści IATA zakładali jeszcze trzy miesiące temu.

Skąd pieniądze

Przewoźnicy zarobią więcej, ponieważ tanieje i ma tanieć nadal paliwo lotnicze stanowiące obecnie ok. 40 proc. wszystkich kosztów operacyjnych linii. Średnia cena baryłki ropy gatunku Brent jest prognozowana przez analityków IATA na poziomie niewiele ponad 104 dol. Do tego dochodzą jeszcze efekty restrukturyzacji w liniach lotniczych.
Wystarczy podać przykład dwóch linii lotniczych w Europie. To Austrian Airlines, które dzięki cięciom i zmianom systemu operowania były w stanie zaoszczędzić w tym roku 206 mld euro, oraz LOT, który poprawił wynik finansowy z minus 142 mln zł prognozowanych na ten rok w czerwcu do minus 20 mln zł zakładanych obecnie.
Obydwie linie w przyszłym roku mają już być na plusie.
Austrian chce wypracować zysk z działalności operacyjnej (czyli z latania) na poziomie 70 mln euro, LOT zaś widzi wynik na koniec 2014 również w wysokości 70 mln, ale złotych.
Powrót do rentowności obu przewoźników był możliwy również dzięki renegocjowaniu umów podpisanych przez spółki.
– Nie ma żadnej umowy, której byśmy nie zmienili – powiedział „Rz" Jaan Albrecht, prezes Austrian Airlines.
Z kolei polskiemu przewoźnikowi pomogły między innymi samoloty Boeing 787 Dreamliner, które pozwoliły znacząco poprawić jakość oferty dla pasażerów, co z kolei zaowocowało wzrostem wypełnienia samolotów do średniej 77 proc.
Nadal jest to mniej, niż wynosi średnia światowa (80,3 proc. w 2013 r.), ale w globalnym wymiarze na jej wysokość mają wpływ przede wszystkim wewnętrzne przewozy w Azji oraz w Stanach Zjednoczonych. Przy tym według wyliczeń IATA linie zaczynają zarabiać na przewozach przy wypełnieniu kabiny w 63 proc. w tym roku i 62 proc. w roku przyszłym.
– Efekty restrukturyzacji przewoźników w Europie były z miesiąca na miesiąc coraz bardziej widoczne – mówił podczas wczorajszego spotkania z dziennikarzami Tony Tyler, dyrektor generalny IATA.

Powrót koniunktury

Linie lotnicze, mimo że ich łączne zyski wyglądają imponująco, nie zarabiają jednak kokosów. W przyszłym roku, według wyliczeń IATA, na każdym przewiezionym pasażerze są w stanie wypracować zysk wynoszący 5,94 dol. W tym roku ma to być jeszcze średnio 4,13 dol., a w 2012 r. było to jedynie 2,49 dol.
– Nie mam żadnych wątpliwości. Ta branża wyraźnie odlatuje dzisiaj w dobrym kierunku – mówił Tony Tyler podczas prezentacji najnowszej prognozy.
– Popyt na podróże rośnie w tempie 5–6 proc. A efektywność przewoźników rośnie w miarę, jak nabiera tempa proces konsolidacji i powstają kolejne joint venture. Z tego procesu mają korzyści akcjonariusze, którzy postawili na linie lotnicze w swoich portfelach inwestycyjnych. Jednocześnie linie zarabiają coraz częściej nie tylko na samym lataniu, ale też mają dochody np. ze sprzedaży pokładowej czy obsługi pasażerów poza samym lotniskiem. Z tego tytułu przychody sięgają 13 dol. na statystycznego pasażera – wskazywał Tony Tyler.
Z drugiej jednak strony szef IATA ostrzegł przed zbytnim optymizmem. – Nadal kierowanie linią lotniczą jest bardzo trudnym zadaniem. Konkurencja jest niesłychanie zażarta. Wystarczy spojrzeć na to, jak rywalizują o pasażerów linie europejskie i przewoźnicy z Bliskiego Wschodu – powiedział szef IATA.
Nie byłoby takiej poprawy wyników i tak dobrych prognoz bez wychodzenia świata z kryzysu. W sytuacji gdy globalny PKB ma wzrosnąć w przyszłym roku o 2,7 proc. rzeczywiście są powody do optymizmu.
Rozczarowuje jedynie sytuacja na rynkach tzw. BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny) skąd w ostatnich latach był największy przyrost liczby pasażerów. Kiepskie są nadal wyniki przewozów cargo.
Jednocześnie nie pasażerowie nie mają co liczyć na to, że przy poprawie finansowych wyników przewoźników poprawi się też komfort podróży. Przy rosnącym wypełnieniu samolotów, do 81,3 proc. w 2014 r., trzeba się liczyć z szybkim znikaniem najtańszych biletów, bardziej zatłoczonymi samolotami i podróżami, podczas których bardzo trudno będzie upchnąć bagaż podręczny.
Inna sprawa, że lepsze to niż obawy o bankructwo któregoś z przewoźników. Dziś w Europie poważnie zagrożona jest tylko jedna linia: włoska Alitalia. Wprawdzie uciułano  dla niej podwyższenie kapitału, ale nadal nosi ono znamiona pomocy publicznej, niedozwolonej w przypadku tego przewoźnika.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki d.walewska@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA