fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Marsz, protesty i świece

W rocznicę stanu wojennego w wielu miastach (na zdjęciu Lublin, 2011 r.) organizowane są rekonstrukcje historyczne
Rzeczpospolita, Wojciech Niespialowski Wojciech Niespialowski
Paweł Majewski
Politycy są podzieleni w ocenie wprowadzenia stanu wojennego, ale łączy ich szacunek dla ofiar.
Posłowie mają dziś przyjąć przez aklamację uchwałę w sprawie stanu wojennego. Projekt zgłosiła Solidarna Polska, jednak został on znacznie złagodzony na posiedzeniu Prezydium Sejmu. Wnioskodawcy domagali się upamiętnienia ofiar i apelu o ukaranie winnych.
Zastrzeżenia miał głównie SLD. – Samo wprowadzenie stanu wojennego oceniamy pozytywnie, bo sytuacja rzeczywiście zmierzała w złym kierunku – mówi  „Rz" Lech Aleksandrzak, poseł Sojuszu. Jego zdaniem czym innym jest jednak pamięć o ofiarach. – Uzgodniliśmy pewne poprawki. W uchwale zostało upamiętnienie ofiar i szacunek dla tych, którzy wspierali dążenia wolnościowe – tłumaczy Aleksandrzak.
Z kompromisu zadowoleni są autorzy projektu. – Rekomendacja prezydium Sejmu jest nieco wygładzona w stosunku do naszej propozycji, z tekstu zniknęły najostrzejsze sformułowania – przyznaje poseł Solidarnej Polski Edward Siarka, ale natychmiast dodaje, że nie ma powodu, by stosować obstrukcję.
Po zakończeniu obrad Sejmu swoje uroczystości planuje PiS, które od trzech lat organizuje Marsz Wolności, Solidarności i Niepodległości. W tym roku politycy opozycji chcą nawiązać do sytuacji na Ukrainie.
– Chcemy przypomnieć o tragicznych wydarzeniach sprzed 32 lat, kiedy to władza podniosła rękę na własny naród, aby przestrzec przed takim scenariuszem na Ukrainie –  przekonuje Joachim Brudziński, szef komitetu wykonawczego PiS, który odpowiada za organizację marszu. – Dlatego na marsz zapraszamy nie tylko tych, którym kwestie historyczne są bliskie – dodaje.
W komitecie honorowym marszu jest m.in. abp Wiesław Depo, metropolita łódzki, Piotr Duda, szef „Solidarności", prof. Witold Kieżun, legendarny powstaniec warszawski.
Ale zanim Jarosław Kaczyński przemówi pod pomnikiem Wincentego Witosa na pl. Trzech Krzyży, gdzie zaczyna się marsz, prezydent Bronisław Komorowski w Pałacu Prezydenckim wręczy odznaczenia państwowe działaczom opozycji demokratycznej. Potem w oknie Belwederu zapali  symboliczną świecę będącą wyrazem pamięci o ofiarach stanu wojennego i „symbolem solidarności Polaków z wszystkimi, którzy w swoich krajach wciąż oczekują na wolność i pełnię demokratycznych swobód".
Do apelu prezydenta o zapalenie takich świec przyłączyli się również znani Polacy.      W swoich domach świecę mieli zapalić m.in. aktorzy Krystyna Janda, Daniel Olbrychski i Andrzej Seweryn oraz piosenkarka Anna Maria Jopek.
W oknach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 32 świece zapłonęły już o północy i pozostaną tam przez cały dzień.
Specjalnych obchodów nie przewiduje PO. Posłanka tej partii Iwona Śledzińska-Katarasińska przyznaje, że klub w ostatnich dniach był pochłonięty pracami nad ustawą budżetową.
– Nie wiadomo, jak długo potrwają głosowania, ale popieramy akcję Młodych Demokratów – zapewnia.
Młodzieżówka PO zorganizowała w  kilkudziesięciu miastach zorganizować wczoraj w nocy spotkania, podczas których palono znicze upamiętniające ofiary. „Spotkamy się nie po to, żeby szukać winnych, lecz po to, żeby okazać swoją wdzięczność i upamiętnić ofiary stanu wojennego"  – zachęcali Młodzi Demokraci w Internecie.
W Warszawie młodzieżówka PO spotkała się pod tablicą   upamiętniającą Grzegorza Przemyka.
W tym samym czasie odbyła się, jak co roku, manifestacja pod domem gen. Wojciecha Jaruzelskiego. On sam jest w szpitalu, ale nie zniechęciło to środowisk prawicowych.
Protest, w którym udział zapowiadali m.in. Kornel Morawiecki i Andrzej Melak, rozpoczął się pod Belwederem. To wyraz sprzeciwu przeciw zaproszeniu Jaruzelskiego na jedno z posiedzeń Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Nie chcemy linczować Jaruzelskiego, ale chcemy zaznaczyć, że wciąż nie został osądzony – mówi były poseł KPN Adam Słomka.
Innego zdania są Młodzi Demokraci. – Nie prowadzimy na własną rękę oddziału IPN. Uważamy, że tym powinny się zająć instytucje państwa – przekonuje Konrad Zaradny.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA