fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Oszukali 2 tysiące osób, teraz wpadli

Dwa tysiące osób na 400 tys. zł oszukali trzej mężczyźni wyciągając od nich pieniądze pod pretekstem załatwienia pracy za granicą. Proceder przerwali świętokrzyscy policjanci, którzy namierzyli i ujęli sprawców.
Podejrzani mają od 19-21 lat, dwóch z nich to krewni, a trzeci - który wymyślił oszustwo – jest ich kolegą z podwórka. Wszyscy mieszkają na Pomorzu, a zatrzymali ich wczoraj we Wrocławiu policjanci  z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
- Mężczyznom postawiono zarzut oszustwa, za co grozi do 8 lat więzienia – mówi „Rz" Grzegorz Dudek, rzecznik świętokrzyskiej policji.
Proceder był dobrze zorganizowany i w krótkim czasie przyniósł pomysłodawcom ogromne zyski przy praktycznie minimalnych nakładach. Na trop oszustów wpadli policjanci z Kielc monitorujący sieć. Zainteresowali się wpisami od osób z terenu woj. świętokrzyskiego, które na forum podzieliły się opinią, że padły ofiarą naciągaczy.
Jak wyglądał proceder?
Mężczyźni na niemal wszystkich portalach internetowych umieszczali ogłoszenia oferując pracę za granicą. Początkowo na terenie Anglii, później również w Holandii, Niemczech i Irlandii.
- Proponowali pracę na przykład w fabryce czekolady, na fermie kurczaków a latem przy zbiorze jabłek – mówi „Rz" jeden z funkcjonariuszy, który rozpracowywał oszustów.
Żeby stworzyć pozory wiarygodności sprawcy najpierw prosili zainteresowanych o przesłanie CV z dokładnym przebiegiem pracy zawodowej, a następnie, po "pozytywnej kwalifikacji", o wpłatę od 150 do 200 zł tytułem organizacji wyjazdu.
Jak później się okazało żadnej kwalifikacji nie było, a wszystkie przysłane zgłoszenia były przyjmowane, głownie po to, by wyciągnąć od ludzi pieniądze.
- Za każdym razem podejrzani kazali wpłacać je na coraz to nowe, założone przez nich konta. Kiedy wpłynęła na nie pula pieniędzy, konto było z nich czyszczone, a kolejnym chętnym podawano inne – opowiada nam policjant.
Sprawcy byli na tyle perfidni, że wyznaczali miejsce i godzinę odjazdu autobusów z pracownikami zainteresowanymi zatrudnieniem. Dopiero kiedy ludzie zjawiali się np. na dworcach autobusowych czy kolejowych, okazywało się, że żadnego transportu nie było.
- Dochodziło do dramatycznych sytuacji. Rozpaczliwie szukający pracy ludzie pożyczali pieniądze, składali się na wynajęcie busa aby dojechać do umówionego miejsca. Dopiero tam dowiadywali się, że zostali naciągnięci – mówi funkcjonariusz.
Takich wyjazdów było kilkaset. Praktycznie z różnych miast w kraju, m.in. Kielc, Poznania i wielu innych. Wyglądało na to, że za oszukańczymi ofertami stoją różni ludzie, nie mający ze sobą związku. Sprawcy jak ognia omijali tylko Pomorze, skąd pochodzili.
Kieleccy policjanci powiązali wszystkie przypadki i ustalili, że za procederem stoi trzech młodych mężczyzn.
- Prowadząc przestępczą działalność, chcąc uniknąć wpadki, wciąż się przemieszczali. Co tydzień zmieniali rejon kraju, mieszkali w hotelach i korzystali z zabranych ofiarom pieniędzy – opowiada rozmówca „Rz".
W końcu wpadli. Okazało się, że żaden z mężczyzn nie pracował, jeden z nich był w przeszłości karany za oszustwa, drugi za inne przestępstwa.
Podczas przesłuchania przyznali się do oszustw. Jednak ich rozmiary – jak sądzą śledczy – może być większa. Pokrzywdzonych może być kilkakrotnie więcej.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA