fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Pacjent ma prawo wiedzieć, w którym szpitalu leczą najlepiej

www.sxc.hu
NFZ powinien nagradzać finansowo lecznice za dobre wyniki leczenia pacjentów - mówi Paweł Buszman przewodniczący Rady Nadzorczej Polsko-Amerykańskich Klinik Serca w rozmowie dla „Rzeczpospolitej”.
Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiada, że będzie mierzył jakość leczenia. Już podczas przyszłorocznych konkursów ma przyznawać więcej punktów placówkom spełniającym określone kryteria. To słuszne działanie?
Paweł Buszman: NFZ powinien przyznawać kontrakty, a tym samym pieniądze publiczne, tym placówkom, które osiągają dobre wyniki leczenia. Niezależnie od tego, czy są prywatne czy publiczne.
W ten sposób pieniądz będzie naprawdę szedł za pacjentem. Z ostatnio opublikowanych analiz wynika, że w ciągu ostatnich pięciu lat wzrosła liczba interwencji w ostrym zespole wieńcowym, dzięki czemu poprawiła się jakość leczenia tego schorzenia i zmniejszyła liczba ciężkich zawałów serca. Dlatego właśnie NFZ powinien kierować więcej środków do tych placówek, które wykonują te interwencje najlepiej i najefektywniej, a także zapewniają ciągłość dalszej opieki i rehabilitacji.
Budżet NFZ konsekwentnie rośnie od wielu lat, podnoszone są też składki na ubezpieczenie zdrowotne. Mimo to w oczach chorych z leczeniem w Polsce jest coraz gorzej. Pacjenci mają prawo wiedzieć, co się dzieje  z publicznymi pieniędzmi.
Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca opublikowały wyniki leczenia. Co z nich wynika?
Pacjenci zyskują pewność, że nasze placówki oferują  usługi naprawdę wysokiej jakości. Osiągamy bardzo dobre wyniki inwazyjnego leczenia ostrych zespołów wieńcowych oraz leczenia kardiochirurgicznego. Dorównują one wynikom, a nawet je przewyższają, publikowanym w krajowych i międzynarodowych rejestrach. Udaje nam się je osiągnąć, mimo  że nasze wyceny procedur są dużo niższe niż zagranicą. Nasze wyniki wskazują  jeszcze jedną ważną rzecz – że na dobre rezultaty w leczeniu chorych wcale nie trzeba czekać latami.
W Polsce prawo nie zobowiązuje szpitali do publikowania wyników leczenia. Dlaczego zatem PAKS zdecydowały się na taki krok?
Pacjenci powinni mieć nieograniczony dostęp do rzetelnej informacji o wynikach leczenia oferowanego w polskich szpitalach. Bez względu na to, czy są one publiczne czy prywatne. Dzięki temu wybiorą dla siebie najlepszą placówkę.
Dzisiaj swoich wyników leczenia w zasadzie nie publikuje nikt. Pacjenci nie są nawet świadomi, że mają prawo poprosić szpital, do którego zamierzają iść np. na operację kardiologiczną, o zaprezentowanie wyników, jakie w tej dziedzinie osiąga. Tymczasem chorzy szukają informacji trochę na oślep, najczęściej prosząc o rekomendację rodzinę, znajomych, czy błądząc po Internecie. Najwyższa pora, żeby polski rynek ochrony zdrowia zaczął rządzić się rynkowymi zasadami oraz w cywilizowany i etyczny sposób informował chorych o jakości oferowanych usług.
Czy w takim razie przepisy powinny zobowiązywać do publikowania wyników? A jeśli tak, to jak zbierać dane do nich?
Pacjenci powinni wiedzieć, gdzie i jak się leczyć.
Narodowy Fundusz Zdrowia od bardzo dawna zbiera takie dane, ale tylko na własny użytek. Pacjenci nie mają do nich dostępu. Dobrym przykładem jest choćby Krajowy Rejestr Operacji Kardiochirurgicznych (KROK) powołany w 2005 r. przez profesora Zbigniewa Religę. Obowiązkowo swoje wyniki raportują do niego wszystkie publiczne i prywatne placówki kardiochirurgiczne. Wystarczyłoby te dane opracować tak, żeby były zrozumiałe dla przeciętnego obywatela i oczywiście łatwo dostępne. Niezwykle ważne jest, by specjaliści mierzyli jakość leczenia wśród „podobnie chorych". Wytyczne, jakimi metodami  należy mierzyć  jakość leczenia, wyznaczają europejskie i światowe rejestry, z których wiedzy i doświadczenia możemy korzystać.
W jakich krajach funkcjonują już takie rejestry i za co są oceniane szpitale?
Pionierami w udostępnianiu danych o wynikach leczenia lub odsetku przeżywalności pacjentów były Wielka Brytania i Dania. Ta druga ocenia szpitale pod kątem jakości, przyznając im od jednej do pięciu gwiazdek. Pacjenci oprócz danych o wynikach leczenia mają tam również dostęp do informacji o poziomie oferowanych w nich usług. Jakość i bezpieczeństwo leczenia szpitalnego są także monitorowane w USA. Dane tam można również śledzić w internecie – na oficjalnym portalu Medicare.gov. Umożliwia on porównywanie szpitali pod kątem oferowanej przez nie jakości. Katalogi zawierające rankingi jakości usług medycznych są dostępne również we Włoszech, Słowenii, na Cyprze, Węgrzech, a nawet w byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii. Trend ten jest silnie obecny w Europie.
W Polsce szpitale mogą starać się m.in. o akredytację Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. Obecnie certyfikat od CMJ ma 136 szpitali. Jaka jest jego wartość? Czy jego zdobycie oznacza, że dana placówka dobrze leczy?
Każdy przejaw dbałości o transparentność działalności medycznej jest godny pochwały. Na rynku wciąż brakuje jednak jednego, obiektywnego, całościowego zestawienia dostępnego dla pacjentów, które byłoby poświęcone jakości leczenia w Polsce. Dane dotyczące wyników konkretnych szpitali, które zbiera CMJ, nie mogą być bowiem ujawniane. Certyfikaty, które nadaje Centrum, otrzymać mogą zarówno placówki publiczne, jak i prywatne, ale te drugie  proceduralnie mają z tym większe trudności. Dodatkowo kryteria, którymi kieruje się CMJ w przyznawaniu certyfikatów, są moim zdaniem nie do końca miarodajne. Brakuje w nich chociażby takich istotnych parametrów jak np. wyniki odległe, ponowne hospitalizacje związane z tym samym schorzeniem u tych samych pacjentów itp.
—rozmawiała Katarzyna Nowosielska
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA