fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Śledczy kontra Tele-Fonika

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Bogusław C. – właściciel Tele-Foniki oraz piłkarskiej Wisły Kraków – podejrzany o przestępstwa podatkowe.
Wedle informacji „Rz" prokuratura postawiła jednemu z najbogatszych Polaków, Bogusławowi C., zarzut przywłaszczenia środków publicznych o wartości ponad 67 mln zł. Jego współpracownicy – Witold G. i Leszek C. – usłyszeli zarzuty przywłaszczenia 19,5 mln zł przez Tele-Fonikę, której byli menedżerami.
Zarzuty usłyszało także czworo urzędników Izby Skarbowej w Krakowie: Piotr J., Marek P., Wojciech Z. oraz Helena H., którzy podejmowali decyzje podatkowe dotyczące Bogusława C. oraz Tele-Foniki.
W rozmowie z „Rz" prokurator Bogusława Marcinkowska z Prokuratury Okręgowej w Krakowie podkreśla jednak, że w śledztwie nikt nie ma zarzutów korupcyjnych.

Doniesienie sprzed lat

Sprawa jest skomplikowana i dotyczy rozliczeń Bogusława C. oraz Tele-Foniki z Państwowym Funduszem Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON).
Śledztwo zaczęło się w 2008 r. po doniesieniu prezesa PFRON do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prezes PFRON donosił o „przestępstwie, które miałoby godzić w podstawy ekonomiczne państwa".
O co chodziło? Na podstawie decyzji dyrektora Izby Skarbowej w Krakowie Bogusław C. oraz Tele-Fonika otrzymali zwrot nadpłat w podatku dochodowym za rok 2000 i 2001. Tele-Fonika korzystała wówczas ze zwolnień, które przysługiwały zakładom pracy chronionej, czyli firmom zatrudniającym wysoki odsetek niepełnosprawnych.
Prezes PFRON dowodził – na podstawie przepisów dotyczących zatrudniania osób niepełnosprawnych – że Bogusław C. oraz Tele-Fonika powinni te uzyskane od skarbówki środki wpłacić na zakładowy fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych (90 proc.) oraz na PFRON (10 proc.), czego do dziś nie zrobili.

Zakład niechroniony

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że zwrot nadpłat nastąpił w 2006 r, kiedy Tele-Fonika nie miała już statusu zakładu pracy chronionej – straciła go w styczniu 2002 r. Wedle prezesa PFRON w tej sytuacji cały zwrot podatku podlegał natychmiastowemu zwrotowi do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Sprawa wzbudziła kontrowersje w gronie samych śledczych z Krakowa
Śledztwo ruszyło 15 grudnia 2008 r. i trwało niemal pięć lat. Prokuratura w pełni podzieliła zarzuty prezesa PFRON, uznając, że zwrócone Bogusławowi C. i jego spółce środki „były publicznymi i celowymi środkami pieniężnymi", a więc nie mógł nimi dowolnie dysponować, tylko powinien je wpłacić na fundusze dla niepełnosprawnych.
W piśmie do „Rz" Prokuratura Okręgowa w Krakowie poinformowała, że rozszerzyła dochodzenie na urzędników skarbówki. „Przedmiotem zarzutów przedstawionych funkcjonariuszom publicznym jest działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez Spółkę T. oraz Bogusława C. (...) poprzez przekroczenie uprawnień i podjęcie czynności, do których nie było w ogóle podstawy prawnej i faktycznej".

Wątpliwa nadpłata

Dlaczego prokuratura zajęła się też urzędnikami skarbówki? Bo poza śledztwem toczyło się postępowanie administracyjne, które zakwestionowało legalność zwrotu nadpłaty dla Bogusława C. i jego spółki.
W 2010 r. minister finansów unieważnił decyzję dyrektora Izby Skarbowej w Krakowie stwierdzającą nadpłaty w podatku dochodowym. Stanowisko resortu finansów zostało potwierdzone w 2011 r. w wyrokach Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, a w marcu 2012 r. – w wyrokach Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Dlatego też decyzjami z lipca 2012 r. nowy dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie odmówił stwierdzenia nadpłat w podatku dochodowym za 2000 i 2001 r. na rzecz Bogusława C. i Tele-Foniki. A w listopadzie 2012 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargi na te decyzje.

Firma się broni

W piśmie przesłanym do „Rz" Bogusław C. i Tele-Fonika odpierają zarzuty prokuratury.
„Jak dotąd wymagalności roszczeń, które stanowią zasadniczy przedmiot zarzutów prokuratorskich, nie potwierdziły (...) ostatecznie zakończone postępowania publicznoprawne. Prokurator nie zauważył bowiem, że postępowania administracyjne przed PFRON prawomocnie zakończyły się korzystnie dla TELE-FONIKI i p. Bogusława C. [w oryginale pełne nazwisko – red.] i najwyraźniej prokurator nie zna ich wyników lub ich nie rozumie" – twierdzi rzecznik spółki Aleksy Pachwicewicz i przywołuje m.in. decyzje ministra pracy oraz prezesa PFRON, które – zdaniem prawników spółki – umarzają postępowania w sprawie określenia wysokości zobowiązań Bogusława C. i Tele-Foniki z tytułu zwrotu środków zakładowego funduszu rehabilitacji na rzecz PFRON za luty oraz sierpień 2006 r.
– Z prawomocnych orzeczeń jednoznacznie wynika, że nie istnieją jakiekolwiek roszczenia PFRON wobec Tele-Foniki ani jej właściciela – twierdzi rzecznik spółki.

Spór w gronie prokuratorów

Według naszych informacji sprawa budziła kontrowersje w krakowskich organach ścigania. Tamtejsza Prokuratura Apelacyjna była sceptyczna wobec stawiania zarzutów Bogusławowi C.
– Prokuratorzy z Prokuratury Okręgowej uznali jednak, że są w stanie wygrać przed sądem starcie na interpretacje prawne z prawnikami Bogusława C. – mówi w rozmowie z „Rz" prokurator Prokuratury Apelacyjnej, który zajmował się sprawą.
Bogusław C. odmówił składania zeznań w śledztwie. Zwrócił się jednocześnie do prokuratora generalnego o objęcie nadzorem prowadzonego postępowania.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora, a.stankiewicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA