fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Emma – capo di tutti capi włoskiego przemysłu

Rzeczpospolita
Emma Marcegaglia, od dziś przewodnicząca Związku Pracodawców Włoskich Confindustria, rodzinnym biznesem rządzi żelazną ręką w jedwabnej rękawiczce. Dla członków konserwatywnej Confindustrii liczyła się nie jej uroda, ale zdolności w zarządzaniu, czym zyskała zaufanie szefów największych włoskich firm
Kiedy była dzieckiem marzyła, że zostanie baleriną. Zgrabna, szczupła, z nieograniczonym dostępem do ogromnych funduszy ojca, miałaby na to szanse. Zamiast romantycznej baleriny została twardą bizneswomen. Ma kilka przydomków: Lwica – ze względu na piękne długie włosy, Stalowa Lady – od branży, w której działa. La Mulata albo La Moretta di Mantova – Mulatka z Mantui, bo tam ma swoją siedzibę Gruppo Marcegaglia. Najczęściej jednak nazywana jest Black & Decker ze względu na upór i konsekwencję w dążeniu do celu.
Emma Marcegaglia, absolwentka włoskich i amerykańskich uczelni ekonomicznych, dziś zasiądzie w fotelu przewodniczącej potężnej włoskiej organizacji pracodawców Confindustria. Pomysł, by stała się „capo di tutti capi” włoskich prezesów, wyszedł z Sycylii, gdzie nie do pomyślenia jest, by kobieta kierowała firmą, a co dopiero Confindustrią – organizacją, do której należą praktycznie sami mężczyźni. Emma Marcegaglia uzyskała 95-proc. poparcie. Jej kandydatura musiała zostać zatwierdzona przez „trzech mędrców” organizacji.
– Nigdy jeszcze nasz elektorat nie był tak zgodny – informował ustępujący szef Confindustrii Luca Cordera di Montezemola, były prezes Fiata i Ferrari. – Niech ten przykład zachęci inne kobiety – namawia Ivan Lo Bello, szef sycylijskiej izby przedsiębiorców, największy obok Cordero di Montezemolo zwolennik kandydatury Marcegaglii. Także Sergio Marchionne, prezes grupy Fiata, cieszy się z tego wyboru: – To ważne stanowisko, a osoba, która je sprawuje, ma ogromny wpływ na to, dokąd pójdzie włoska gospodarka – mówi „Rz”. Choć Confindustria ma ponad 100 lat, to Marcegaglia jest pierwszą kobietą, która weszła do jej władz. Kiedy została wiceprezesem, miała tylko 31 lat. Kiedy brat Emmy Antonio zajmował się kolekcjonowaniem figurek lwów, ona kończyła kolejne studia ekonomiczne i prawnicze we Włoszech i USA. MBA zrobiła w należącej do University of New York Stern School of Business. W Komisji Europejskiej jest przedstawicielką Włoch w organizacji, której podlega ochrona środowiska i konkurencyjność. – Osobowość Emmy pomoże w utorowaniu drogi do reformy konserwatywnego świata włoskiej przedsiębiorczości – uważa Pietro Ichino, profesor prawa na mediolańskim Bocchoni University. Gruppo Marcegaglia ma 47 hut, w tym dwie w Polsce. 4,2 mld euro przychodów stawia ją na dziesiątym miejscu w rankingu największych firm włoskich Profesor Christina Bombelli z tej samej uczelni dodaje: – Problem naszego kraju polega na tym, że karierę robi się dlatego, że jest się członkiem jednej z wielkich rodzin, a nie dzięki temu, co człowiek jest wart. Otoczenie biznesu jest agresywnie nastawione do kobiet i dlatego unikają one tego świata. Tylko Emma była w stanie się przebić przez tę niechęć.Zapewne i jej by się to nie udało, gdyby nie pochodziła właśnie z jednej z wielkich włoskich rodzin. Jest prezesem rodzinnego holdingu stalowego, założonego w 1959 r. przez jej ojca, Steno-Gruppo Marcegaglia SPA. Dzięki umiejętnościom Emmy rodzinny biznes nie ucierpiał podczas konsolidacji na europejskim rynku stalowym, ale znalazł swoją wygodną niszę – dostawy wysoko przetworzonej stali dla przemysłu produkującego urządzenia chłodnicze. Gruppo Marcegaglia ma 47 hut, w tym dwie w Polsce. Steno Marcegaglia zapewnia, że ich firma zawsze płaci pracownikom lepiej, niż wynosi średnia krajowa. Emma dodaje, że najlepsze określenie ich biznesu brzmi: Biedni właściciele, bogata firma. Emma Marcegaglia miała 23 lata, gdy przewróciła grupę do góry nogami. Stworzyła komórkę do zarządzania finansami i zablokowała pozostałym członkom zarządu prawo do kontaktów z bankami. Emma nie pozwala trwonić rodzinnego majątku. Jest bardzo wysoki zysk? To inwestuje. Może to być wyspa pod Wenecją, gdzie można urządzić spa i park narodowy, albo supernowoczesna huta w Polsce pod Kluczborkiem. Majątek musi rosnąć. I rośnie. W ubiegłym roku przychody firmy zatrudniającej 6,5 tys. pracowników wyniosły 4,2 mld euro. To stawia Gruppo Marcegaglia na dziesiątym miejscu w rankingu największych włoskich firm. Sukcesem Emmy jest wyprowadzenie ze strat Albarella SpA Company, ośrodka wypoczynkowego w delcie Padu pod Wenecją. Gruppo Marcegaglia jest jednym z głównych dostawców dla Indesitu. Pod Kluczborkiem zbudowała za 300 mln euro hutę. To najdroższa inwestycja od zera w Europie Środkowej i Wschodniej. Po zakończeniu inwestycji Włosi zamierzają produkować tam 50 tys. metrów rur stalowych miesięcznie, stworzyć centrum logistyczne, a dodatkowo zbudować zakład produkcji specjalistycznych rur ciągnionych. Zatrudnienie znajdzie tam 1000 pracowników. Superminister Confindustria jest częścią tryptyku zarządzającego włoską gospodarką rząd – związki zawodowe – pracodawcy, a jej przewodniczący ma rangę superministra gospodarczego. I żaden rząd nie odważy się podjąć strategicznej decyzji, jeśli nie uzyskał aprobaty szefa szefów. Także związki zawodowe bardziej się liczą z Confindustrią niż z władzami. Pierwszym testem dla Marcegaglii będzie przyszłość narodowego przewoźnika Alitalii. Air France jako jeden z warunków fuzji stawia pozbycie się przez włoską linię samolotów na mediolańskim lotnisku Malpensa. – To nie do pomyślenia – mówi Marcegaglia. – Mediolan to nasz skarb, musimy miasto rozwijać i w nie inwestować. Nie pozwolimy na jego degradację. Trzeba rozbudować lotnisko, poprowadzić kolejkę z Malpensy do centrum. Była jednym z najbardziej zdeklarowanych zwolenników przyjęcia przez Włochy euro. Dla włoskich przedsiębiorców prezesura Emmy może oznaczać ciężkie czasy. Jest ona zwolennikiem otwartej konkurencyjnej gospodarki. Była oburzona wnioskiem Ligi Północnej o wprowadzenie ceł i innych środków ochronnych przed tanim importem w Azji. – To bezradność, trzeba po prostu zwalczać uczciwie nieuczciwą konkurencję – mówiła jeszcze jako wiceprezes Confindustrii podczas niedawnego posiedzenia organizacji w Cernobbio nad jeziorem Como. Zdaniem Marcegaglii, która doskonale zna metody działania UE, odpowiednia polityka musi zostać wypracowana w Brukseli, a nie w Cernobbio. Ci, którzy znają Emmę Marcegaglia, twierdzą, że sukcesy zawdzięcza w dużej mierze swojemu charakterowi. Słynie z uprzejmości i ma rzadką umiejętność wysłuchania argumentów strony przeciwnej. Nie ponosi jej temperament, jak to zdarzało się jej poprzednikom podczas ważnych negocjacji. Patrizia Longhini, jej sekretarka od ponad 17 lat, dodaje, że szefowa nigdy się nie poddaje. – Emma nigdy się nie odzywa, jeśli nie ma nic ważnego do powiedzenia, po prostu siedzi i słucha. Przed ważną dyskusją długo zbiera informacje. To powoduje, że jeśli w końcu się odezwie, wszyscy milkną – mówi o swojej następczyni Luca Cordero di Montezemolo. Marcegaglia nie poświęciła się wyłącznie biznesowi. Ma pięcioletnią córkę Gaię, męża informatyka. – Dzięki nim odkryłam nową firmę, jaką jest rodzina – mówi. Wolny czas najchętniej spędza, przeczesując targi staroci w poszukiwaniu starych zegarków. Jedyna słabość, do jakiej się przyznaje, to dobre czekoladki, poza tym nie cierpi wydawania pieniędzy na luksusowe głupoty.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA