fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Nowego albumu Syntonia Mariusza Bogdanowicza posłuchamy na żywo

MARIUSZ BOGDANOWICZ
Archiwum autora, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Swoimi kompozycjami na płycie „Syntonia" kontrabasista Mariusz Bogdanowicz pokazuje, że melodia jest najlepszym punktem wyjścia dla ciekawych improwizacji - pisze Marek Dusza.
Swoimi kompozycjami na płycie „Syntonia" kontrabasista Mariusz Bogdanowicz pokazuje, że melodia jest najlepszym punktem wyjścia dla ciekawych improwizacji. Zobacz na Empik.rp.pl
Premiera albumu „Syntonia" kwartetu Mariusza Bogdanowicza zbiega się z koncertem promocyjnym w najbliższą niedzielę, w klubie Kalinowe Serce, w Warszawie (ul. Krasińskiego 25) o godz. 19:30. Syntonia to po grecku współbrzmienie. W psychologii oznacza sposób odnoszenia się do ludzi charakteryzujący się chęcią nawiązywania kontaktu emocjonalnego i poczuciem bliskości z nimi - czytamy na okładce albumu. Jazzowy zespół to miejsce, gdzie ten proces przybiera twórczy charakter, a w przypadku kwartetu Bogdanowicza efekt jest zdumiewający. Albumu „Syntonia" słucha się z przyjemnością od pierwszej do ostatniej nuty.
Kto był kiedykolwiek na koncercie kwartetu zauważył z pewnością, że kontrabasista Mariusz Bogdanowicz, saksofonista Adam Wendt, pianista Miłosz Wośko i perkusista Sebastian Frankiewicz z łatwością nawiązują muzyczne porozumienie. Nie inaczej jest na płycie „Syntonia", gdzie zespół brzmi jak jeden organizm. Co więcej, zaproszeni do współpracy goście wtapiają się w grupę urozmaicając jej brzmienie, lecz nie zmieniają charakteru muzyki. Mariusz Bogdanowicz powiedział, że to nie jest jazzowy album, a w rozmowie z Jerzym Szczerbakowem w magazynie „JazzPress" wyjaśnił: „On nie jest jazzowy po amerykańsku, tylko po europejsku". Z pewnością słuchamy jazzowego kwartetu posługującego się właściwym dla tego stylu językiem harmonii i frazowania. A że kompozycje Bogdanowicza są bardziej melodyjne niż inne jazzowe tematy, przywodzą na myśl nieśmiertelne standardy. Oczywiście amerykańskie, ale i polskie piosenki sprzed lat. Jedną, choć całkiem nową, znajdziemy i tu. „Nie zapominaj mnie" śpiewa z nostalgiczną nutą Kuba Badach. Muzykę do słów Andrzeja Poniedzielskiego napisał Bogdanowicz. Śpiewny charakter mają improwizacje saksofonisty Adama Wendta i gościnnie występujących jazzmanów: trębacza Piotra Schmidta, gitarzysty Marcina Olaka, a przede wszystkim grającego na akordeonie Andrzeja Jagodzińskiego. W jego rękach ten instrument niesie skryte wyznania i intymność wypowiedzi. W dwóch utworach Jagodziński gra także na fortepianie. Przykładem idealnego współbrzmienia są akordy kontrabasu Mariusza Bogdanowicza i gitary Marcina Olaka w balladzie „Par excelence", a solówka akordeonu jest wprost rozczulająca. „Syntonia" w wydaniu naszych jazzmanów oznacza idealne współbrzmienie.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA