fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Prezydent zostanie dłużej

Hanna Gronkiewicz-Waltz może zostać w ratuszu jeszcze rok. Donald Tusk chce, by to ona była komisarzem
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Po przegranym referendum Hanna Gronkiewicz-Waltz nie odejdzie z ratusza. Premier chce ją zrobić komisarzem.
Platforma Obywatelska nie zamierza oddawać stołecznego ratusza bez walki. Wczoraj działacze PO ujawnili, że premier rozważa powołanie na stanowisko komisarza po ewentualnym odwołaniu dotychczasowej prezydent...Hannę Gronkiewicz-Waltz. Opozycja uważa, że to kpina z demokracji i mocniej zamierza walczyć o jak najwyższą frekwencję w październikowym referendum.

Przeciw głosowaniu

Platforma od wielu tygodni namawia warszawiaków, by nie brali udziału w referendum. Miesiąc temu premier powiedział, że liczy na to, iż mieszkańcy stolicy w swojej przewadze wyrażą wotum zaufania dla prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, odmawiając udziału w referendum ws. jej odwołania.
Także prezydent Bronisław Komorowski powiedział, że nie weźmie udziału w tym głosowaniu.
Do tego grona dołączył ostatnio abp Józef Kowalczyk, który w rozmowie z „Rz" stwierdził, że warszawskie referendum na rok przed wyborami jest aktem politycznym, który ma obalić panią prezydent wywodzącą się z partii rządzącej, żeby łatwiej było obalić cały rząd. – Referendum to nie jest żaden przymusowy obowiązek. Można z niego skorzystać lub nie – mówił. Dodał, że jeśli ktoś publicznie wyraża swój głos sprzeciwu względem akcji politycznej, jaką jest, jak się wydaje, warszawskie referendum, to nic złego nie czyni – podkreślił.

Pycha władzy...

Teraz, zdaniem opozycji, Platforma wpadła na pomysł, jak jeszcze bardziej zniechęcić warszawiaków do głosowania. Premier Donald Tusk na posiedzeniu zarządu PO zapowiedział, że jeśli prezydent zostanie odwołana w referendum, to ją zamierza powołać na komisarza stolicy. – To bardzo możliwy scenariusz – powiedział Andrzej Halicki, szef mazowieckiej PO. Dodał jednak, że zarząd partii nie podjął takiej decyzji. – To była taka wymiana zdań, co by było, gdyby – dodał.
Zdaniem przeciwników prezydent stolicy premier chce wysłać sygnał do wyborców: nie idźcie na referendum, Gronkiewicz-Waltz i tak pozostanie na stanowisku.
– Pycha kroczy przed upadkiem. Aż takie zaangażowanie premiera w obronę prezydent politycznie oznacza dla niego jedno. Dymisja w przypadku jej odwołania – oburza się Piotr Guział, lider Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej, która stoi za referendum.
Podkreśla, że reguły demokracji i polityki są takie, iż za błędne decyzje negatywnie zweryfikowane przez wyborców płaci się głową.
Europoseł PJN Marek Migalski napisał na Twitterze, że jest to kpienie z ludzi w żywe oczy: „Arogancja, bezczelność i pycha. Taką bandę odwołuje się najchętniej. Więc do dzieła, rodacy!" – zagrzewał warszawiaków.

... podniesie frekwencję

A frekwencja ma odegrać znaczącą rolę w październikowym głosowaniu. Aby było ono ważne, do urn powinno pójść co najmniej 390 tys. warszawiaków. WWS apeluje, by niezameldowani w stolicy dopisywali się do rejestrów wyborczych. Chce też przeprowadzić kampanię promującą udział w referendum.
– Mimo zapowiedzi premiera, że prezydent pozostanie w ratuszu nawet po odwołaniu, będziemy nawoływać warszawiaków do głosowania 13 października. Szczegółów kampanii nie mogę jeszcze zdradzić – mówi Marek Makuch, pełnomocnik WWS.
PiS też będzie namawiał do udziału w głosowaniu. – Ale prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie zostanie w ratuszu po referendum. To był blef premiera – uważa Maciej Wąsik, szef PiS w Radzie Warszawy. Ale jego zdaniem gra PO na obniżenie frekwencji nie przyniesie rezultatu. – Zapowiedź pozostawienia Gronkiewicz-Waltz w ratuszu spowoduje, że warszawiacy z większą determinacją będą chcieli ją odwołać.
Zdaniem dr. Rafała Chwedoruka, politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, jednym z kontekstów zapowiedzi powołania prezydent na komisarza po przegranym referendum jest właśnie próba obniżenia frekwencji w głosowaniu. – Ale nie to jest najważniejsze. To efekt niedawnych wyborów szefa PO i odejściu posła Godsona. Premier chce podkreślić, że wygrał wewnętrzne wybory, i chce pokazać wyborcom, iż Platforma coś jeszcze znaczy – uważa politolog.
Piotr Guział uważa, że prezydent nie zostanie komisarzem. – Jeśli jednak premier się zdecyduje ją powołać, to pl. Bankowy może zamienić się w kijowski Majdan, a komisarz będzie mieć problem, by wejść do budynku – zapowiada Guział.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA