fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Jakie premier na targach we Frankrurcie

BMW i3 to pierwszy elektryczy samochód koncernu z Bawarii
Bloomberg
Międzynarodowe Targi Motoryzacyjne we Frankfurcie startują dopiero za dwa tygodnie. Ale „Rz" już dziś prezentuje najważniejsze nowości.
Salon we Frankfurcie to najpoważniejsza impreza samochodowa w Europie. Odbywa się co dwa lata, na przemian z targami paryskimi. Salon w Genewie z początku marca, mimo że ściąga najważniejszych producentów, jest raczej imprezą lifestylową, gdzie pojawia się sporo niszowych firm i eleganckich klientów, którzy często podpisują umowy kupna.
Producenci we Frankfurcie chcą pokazać nie tylko to, co już mają, ale i plany. Takich premier ma być ponad 40. Jak na kryzysowe czasy to dobry wynik.

Zaskoczenie Opla

To dlatego Opel postanowił właśnie we Frankfurcie pokazać swój najnowszy model koncepcyjny monza. – Ma to być zwiastun tego, w którą stronę pójdzie stylizacja opli w przyszłości – mówi Przemysław Byszewski, rzecznik marki w Polsce.
Opel już wcześniej zaskoczył – malutkim adamem i cascadą produkowaną w Gliwicach. Monza z drzwiami otwieranymi w pionie i wieloma zupełne „nieoplowskimi" detalami pokazuje, że firma rzeczywiście chce pozycjonować markę w wyższym segmencie rynku niż dotychczas.
Dowodem na taką strategię ma być też odnowiona insignia, której największą zaletą będą dwa zupełnie nowe silniki: turbodiesel i benzynowy. Środek także zmieni się nie do poznania, a deska rozdzielcza napakowana jest technologicznymi nowinkami, m.in. nawigację można aktywować głosem. Znana jest już cena nowej wersji – w Niemczech ma kosztować od 24 130 euro.
Nowa insignia jest już 8. z kolei modelem, jaki Opel wprowadził na rynek od pamiętnego 2009 r., kiedy nie wiadomo było, czy ta marka pozostanie w General Motors, czy też zostanie sprzedana. Te nowe auta mają pomóc marce odbudować wizerunek.

Japończycy z Sunderland

Premierę we Frankfurcie będzie miał też najmniejszy model Infiniti,  Q30. To ma być także najtańsze auto grupy Renault/Nissan. Warto się mu przyjrzeć, bo niewiele brakowało, by było na zlecenie Infiniti produkowane przez Magna International w żerańskiej Fabryce Samochodów Osobowych. Ostatecznie Japończycy postanowili, że to ich pierwsze auto europejskie wyjedzie z fabryki Nissana w brytyjskim Sunderland.
Tam produkowane są również modele qashqai, juke, note i elektryczny leaf. Ta fabryka, zresztą największy zakład motoryzacyjny w W. Brytanii, produkuje ok. 0,5 mln aut rocznie. Kiedy ruszy produkcja Q30, ta liczba zwiększy się do przynajmniej 550 tys.
Jednak szkoda, że Q30 nie wyjedzie z FSO. To auto to już następny etap rozwoju motoryzacji – przeznaczone dla młodych ludzi, którzy chcą zaimponować modelem, jakiego nie ma nikt, i jest skonstruowane z zupełnie nowych materiałów. Ma konkurować z BMW serii 1, mercedesami klasy A i audi 3.
Alfonso Albaisa, odpowiedzialny w Infiniti za projektowanie aut, mówi, że Q30 ma w sobie wiele z dużych kotów, np. gepardów – muskularnych, szczupłych, pełnych energii.

Bawarczycy pod prądem

BMW uwierzyło w auta elektryczne. Dla bawarskiego koncernu lipcowa premiera dla bardzo ograniczonej grupy widzów miała udowodnić, że auta elektryczne mają przyszłość. BMW znane jest z tego, że nie podejmuje żadnych drastycznych decyzji, nie testuje rynku. Jak wchodzi w jakiś segment, to jest zdeterminowane, aby odnieść tam sukces.
Dlatego, kiedy jednocześnie w Londynie i Pekinie zaprezentowało model i3, dla rynku był to sygnał, że pojazdy z takim napędem nie są już wymysłem ekscentrycznych wizjonerów czy upartych marzycieli, ale ten rynek powoli pojedzie do przodu. Przy tym BMW wyceniło swój najnowszy produkt znacznie poniżej oczekiwań rynku: w Niemczech przed jakimikolwiek zniżkami czy dopłatami ma on kosztować 34 950 euro. Oczekiwania rynku były na poziomie ok. 40 tys. euro.
i3 ma wszystkie cechy aut BMW. Niemcy chwalą się, że jest to również pierwsze auto, które od początku było projektowane jako pojazd elektryczny. Odciążone do maksimum ma zasięg, jak na razie, 200 km, ale BMW, żeby zachęcić klientów do kupowania go, dołącza do oferty możliwość wypożyczenia na dłuższe trasy któregoś z modeli z napędem konwencjonalnym.
Europejskiej i japońskiej konkurencji nie ustępują marki koreańskie. Hyundai pokaże najnowszy i10 produkowany w Turcji, a siostrzana marka Kia aż cztery nowości, m.in. koncept auta miejskiego, nową kię picanto LPG i nową stylizację kii optima.
Oczekuje się również premier najnowszego chevroleta camaro, range rovera evoque my 2014 oraz hybrydowego mercedesa klasy S, spalającego jedynie 3 litry paliwa na 100 km.
Najnowszą limuzynę – A8 – pokaże Audi. Grupa Volkswagena pokaże także najnowszą skodę yeti.

Podyskutuj z nami na Facebooku

www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia
Czy planujesz w najbliższym czasie kupno nowego samochodu?

Ma być tyko lepiej

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów, ACEA, nie publikuje w sierpniu wyników sprzedaży aut w Europie. Poda je we wrześniu, właśnie przy okazji frankfurckich targów.
Jak jednak informuje niemieckie stowarzyszenie motoryzacyjne VDA, lipiec okazał się drugim miesiącem w tym roku, kiedy sprzedaż aut zaczęła rosnąć. Poprzednio było tak w kwietniu, kiedy ożywiły się rynki niemiecki, brytyjski i hiszpański. Wtedy jednak wzrost wyniósł jedynie 1,8 proc. w porównaniu ze sprzedażową w kwietniu 2012 r.
Według danych VDA w lipcu rynek aut zwiększył się o 4,8 proc. i dilerom udało się sprzedać w całej Europie 1,02 mln aut. Jednocześnie niemiecka organizacja wyraziła nadzieję, że najgorsze już minęło i w najbliższych miesiącach można oczekiwać przynajmniej stabilizacji. Nie zmienia to faktu, że będzie to odbicie od bardzo niskiego poziomu. Ten rynek jest obecnie na najniższym poziomie od 20 lat!
Zdaniem Matthiasa Wissmanna, szefa VDA, pojawiające się oznaki ożywienia gospodarczego będą pozytywnie wpływały na popyt na nowe auta. Jako rynki z przyszłością wymienił Hiszpanię, Portugalię i Grecję, gdzie przez wiele miesięcy spadek sprzedaży był nawet dwucyfrowy, tyle że obecnie wynosi ona połowę tego, co przed kryzysem finansowym.
Jednak nadal niepokoi sytuacja na rynku niemieckim, najważniejszym, bo największym w Europie. Zdaniem firmy analitycznej Dataforce, sierpniowa sprzedaż zmalała tam o 2,3 proc. Zaś jej prognozy już dla całej Europy mówią o przynajmniej 5-proc. spadku. Nie jest jednak wykluczone, że są to założenia zbyt pesymistyczne. 5-procentowy spadek był właśnie po lipcu. A przecież ma być lepiej.

Opinia:

Roelant de Waard, wiceprezes Ford Motor Europe
Sądzę, że najgorsze jest już za nami. Może jeszcze za wcześnie jest stwierdzić to z całkowitym przekonaniem, jednak prognozy sprzedaży zdecydowanie się poprawiły. Drugie półrocze powinno już być lepsze niż pierwsze sześć miesięcy. Nie zmienia to jednak faktu, że sektor nowych samochodów w Europie ten rok zakończy na minusie. Nie widzę też końca konkurencji w udzielaniu promocji. Ta presja na ceny – aby tylko samochód sprzedać – jest nadal bardzo silna. Jednocześnie sytuacja na rynkach europejskich jest bardzo zróżnicowana i nie oczekuję, że zmieni się to w krótkim czasie. W tej chwili związek między sytuacją gospodarczą danego kraju, deficytem budżetowym i rynkiem nowych samochodów jest silniejszy, niż był kiedykolwiek w przeszłości.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA