fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Spór o elektrownię atomową na Białorusi

Elektrownia atomowa w niemieckim Emsland
Bloomberg
Iwona Trusewicz
Litwa nie chce białoruskiej elektrowni atomowej
 
W miejscu budowy białoruskiej elektrowni atomowej, inwestor będzie przekonywać Litwinów, że inwestycja jest dla nich bezpieczna.
W Ostrowcu w obwodzie grodzieńskim inwestor zaprezentuje dziś raport oddziaływania na środowisko. Zaproszeni zostali na to przedstawiciele litewskiego rządu, specjaliści-energetycy oraz litewskie i białoruskie organizacje społeczne.
Szereg litewskich organizacji już ogłosił bojkot raportu, nazywając dzisiejsze spotkanie „inscenizacją prezentacji publicznej". Litwini podnoszą, żę na Białorusi społeczeństwo nie ma nic do powiedzenia, a decyzja o budowie to idee-fixe dyktatora Łukaszenki. Elektrownie budują Rosjanie (Rosatom), którzy wobec braku na nią pieniędzy w białoruskim budżecie, kredytują inwestycję i de facto to oni będą zarządzać i czerpać korzyści ze sprzedaży prądu.
Budowa już trwa. Litwini zwracają uwagę, że raport oddziaływania na środowisko powinien zostać przyjęty, zanim prace ruszyły. Władze w Wilnie uważają, że Białoruś nie przestrzega zasad konwencji z Espoo. Główny źródłem chłodzenia dwóch reaktorów o mocy 1150 MW każdy, ma być rzeka Wilija - główna rzeka litewskiej stolicy.
Litwa od początku sprzeciwia się budowie 2,3 km od swojej granicy i 30 km od Wilna elektrowni atomowej na Białorusi. W 2012 r Litwini ogłosili, że nie zamierzają kupować prądu ani na Białorusi ani z budowanej w obwodzie kaliningradzkim elektrowni Bałtyckiej. Prace przy tej drugiej zostały w tym roku zamrożone.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA