fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Bayern kontra Robin Hood

Pep Guardiola – jeśli wszystko pójdzie dobrze, za rok będzie miał Monachium u stóp
AFP
Rusza Bundesliga, najbardziej polska z wielkich lig. Pep Guardiola ma stworzyć w Monachium zespół cud.
Jest najlepiej zarządzaną ligą piłkarską na świecie, ma najwyższą frekwencję na stadionach, dwóch finalistów poprzedniej Ligi Mistrzów, a teraz również najbardziej utytułowanego i medialnego trenera ostatnich lat.
Od kiedy w styczniu Pep Guardiola ogłosił, że przerywa wakacje, by poprowadzić Bayern, o jego nowym wyzwaniu napisano już chyba wszystko. Że w spadku po Juppie Heynckesie dostaje drużynę kompletną, że ryzykuje swoją legendę, że przychodzi, by podbijać serca kibiców nie tylko w Niemczech, ale także – i może przede wszystkim – w Azji i Ameryce, gdzie Bawarczycy chcą osiągnąć pozycję marketingową na miarę Realu, Barcelony czy czołówki klubów Premiership.
Przypominano o jego pracoholizmie, niemieckiej wręcz solidności, doceniano pilną naukę języka.
Emocjonowano się, jakie sprowadzi gwiazdy, jak ustawi zespół, czy zapanuje nad szatnią i nie da sobie wejść na głowę działaczom. Zachwycano się błyskawiczną sprzedażą biletów i liczbą chętnych do obejrzenia pierwszego treningu, który trzeba było przenieść na Allianz Arenę i transmitować w telewizji.
Zachwyty trochę jednak ucichły po przegranym z Borussią 2:4 spotkaniu o Superpuchar. Wypada jednak zauważyć, że perfekcyjna maszyna, która w ubiegłym sezonie, zdobywając z Heynckesem potrójną koronę, biła rekord za rekordem, a z Guardiolą miała wejść w inny wymiar, nie grała jeszcze w optymalnym składzie. Kontuzje zatrzymały Francka Ribery'ego, Maria Goetzego i Manuela Neuera.

Mnóstwo pomysłów

Wielkie projekty mają to do siebie, że potrzebują czasu. Potęgi Barcelony też Guardiola od razu nie zbudował. Wystarczy przypomnieć, że na początku pracy zdarzyła mu się porażka z Wisłą Kraków w eliminacjach Ligi Mistrzów.
– On ma mnóstwo pomysłów i filozofię, która idealnie pasuje do Bayernu – chwali Hiszpana selekcjoner reprezentacji, Niemiec Joachim Loew. – Na pewno poradzi sobie z presją, przecież w Barcelonie również wymagali od niego wielkich rzeczy.
Wymagali i się nie zawiedli. Bawaria stawia więc poprzeczkę bardzo wysoko. – Chcemy zrobić coś, co nie udało się żadnemu europejskiemu klubowi: wywalczyć wszystkie pięć trofeów (oprócz mistrzostwa i pucharu Niemiec oraz kolejnego triumfu w Lidze Mistrzów: Superpuchar Europy i klubowe MŚ – przyp. T.W.) – zapowiada dyrektor sportowy Bayernu Matthias Sammer i dodaje: – Nie rozumiem dyskusji o naszym rzekomym nasyceniu. Zaczynamy wszystko od zera. Musimy zakasać rękawy i brać się do roboty.
Guardiola, który zaznacza, że nie jest żadnym supertrenerem, zmienił ustawienie z 4-2-3-1 na jeszcze bardziej ofensywne 4-1-4-1, które może przechodzić płynnie w 4-3-3. Wydał zakaz podawania piłki piętą, uczy tiki-taki. – Coraz lepiej rozumiemy, czego od nas wymaga – mówi kapitan Philipp Lahm.
Centralną rolę w Bayernie mają grać niemiecki Messi, czyli kupiony z Borussii Dortmund za 37 mln euro Mario Goetze (najdroższy tego lata transfer w Bundeslidze), oraz ulubieniec Guardioli, sprowadzony za 25 mln z Barcelony Thiago Alcantara.
– To największe talenty w Europie. Nie planujemy więcej zakupów. Drużyna wygląda dokładnie tak, jak chcieliśmy – przyznaje prezes Karl-Heinz Rummenigge, a Guardiola obiecuje, że w jego zespole nikt nie będzie czuł się niepotrzebny.

Maszyna do pressingu

Dortmund stratę Goetzego przeżył mocno. Drugiej gwiazdy, Roberta Lewandowskiego, wyrwać sobie już nie dał, choć transferowa saga z polskim napastnikiem w roli głównej każdego tygodnia przynosiła zwroty akcji. Były ostre wymiany zdań między klubami i zarzuty o nieuczciwą grę i niedotrzymywanie zobowiązań. Był też strach o brak motywacji Lewandowskiego, ale strzeloną tydzień temu bramkę w Pucharze Niemiec związany z Bayernem „Bild" nazwał pokojową.
– Ten gol wprowadzi do Dortmundu trochę spokoju, ale na jak długo? – zastanawiał się największy niemiecki dziennik po zwycięstwie Borussii nad SV Wilhelmshaven (3:0) w pierwszej rundzie rozgrywek. – Dla mnie to, co robi Robert, jest tysiąc razy ważniejsze niż to, co mówi – ucina spekulacje Juergen Klopp i zapowiada: – Budujemy nową maszynę do pressingu.
Jakub Błaszczykowski zrezygnował z wyjazdu do Włoch czy Anglii (interesowały się nim Juventus i Liverpool) i przedłużył kontrakt z Borussią do 2018 roku. Mats Hummels nie przeszedł do Barcelony ani do Bayernu, lukę po Felipe Santanie ma wypełnić Sokratis Papastathopoulos. Ściągnięty z Werderu Bremy Grek na początku sezonu będzie zastępował Łukasza Piszczka, który wczoraj poddał się kolejnej operacji biodra i wróci do składu późną jesienią.
Więcej rozwiązań w ataku po odejściu Goetzego mają zagwarantować Henrich Mchitarian i Pierre-Emerick Aubameyang. Pierwszy to 24-letni Ormianin, król strzelców ligi ukraińskiej. Borussia zapłaciła za niego Szachtarowi Donieck aż 27,5 mln euro, bijąc o 2,5 mln klubowy rekord (Marcio Amoroso w 2001 roku). Jego rówieśnik, pochodzący z Gabonu Aubameyang, kosztował połowę mniej. Dla Saint-Etienne zdobył w ostatnim sezonie 19 goli, skuteczniejszy w lidze francuskiej był tylko Zlatan Ibrahimović.
Na tych trzech zawodników wydano w Dortmundzie 50 mln euro, o pięć milionów więcej niż na wszystkie transfery w trzech poprzednich latach. Ale problemem Borussii wciąż jest krótka ławka rezerwowych. – Mamy łuk i strzały, przy odpowiednim nastawieniu możemy trafić. Bayern ma jednak zdecydowanie większe szanse, bo strzela z bazuki. Ale Robin Hood ze swoim sprzętem też odnosił sukcesy – żartował w wywiadzie dla „Welt" Klopp.
Dyrektor Borussii Hans-Joachim Watzke przestrzega przed zbytnim optymizmem. – Myślenie, że możemy znów awansować do finału lub półfinału Ligi Mistrzów, jest pozbawione podstaw – mówi asekuracyjnie. A Loew w gronie zespołów, które stać w Bundeslidze na niespodzianki, wymienia Bayer Leverkusen, Schalke i Stuttgart. – Mają bardzo dobrych piłkarzy, ale poważnie zagrozić Bayernowi jest w stanie jedynie Borussia – uważa selekcjoner niemieckiej reprezentacji.
Trójka z Borussii to nasza wizytówka, ale emocji być może dostarczy nam także pozostałych pięciu Polaków.

Ośmiu naszych

Artur Sobiech sezon zaczął dobrze, od bramki dla Hannoveru 96 w wygranym 2:0 meczu Pucharu Niemiec z Victorią Hamburg. „Kicker" nazwał go dżokerem, który przebudził kolegów, ale o miejsce w podstawowym składzie polski napastnik nadal musi walczyć. Tak jak leczący kontuzję 19-letni Arkadiusz Milik, skazany w Bayerze na rolę zmiennika króla strzelców ubiegłego sezonu Stefana Kiesslinga.
Na lewej obronie w Leverkusen grać będzie Sebastian Boenisch, a za rozbijanie ataków rywali w Hoffenheim odpowiadać będzie Eugen Polanski. Nową twarzą w Bundeslidze jest Mariusz Stępiński. 18-letni napastnik Widzewa podpisał umowę z Nuernberg, ale mimo dużego talentu najbliższy sezon spędzi raczej na nauce.
Transmisje Bundesligi w Eurosporcie 2, w każdy weekend pięć meczów na żywo

Bayern Monachium i Borussia Dortmund – wyścig zbrojeń

Mario Goetze, z Borussii Dortmund do Bayernu Monachium, 37 mln euro
Henrich Mchitarian, Szachtar Donieck – Borussia Dortmund, 27,5 mln
Thiago Alcantara, Barcelona – Bayern Monachium, 25 mln
Andre Schuerrle, Bayer Leverkusen – Chelsea, 22 mln
Mario Gomez, Bayern Monachium – Fiorentina, 20 mln
Pierre-Emerick Aubameyang, Saint-Etienne – Borussia Dortmund, 13 mln
Heung-Min Son, Hamburger SV – Bayer Leverkusen, 10 mln
Sokratis Papastathopoulos, Werder – Borussia Dortmund, 9,5 mln
Felipe Santana, Borussia Dortmund – Schalke, 1 mln
Mariusz Stępiński, Widzew Łódź – Nuernberg, 120 tys.
Andres Palop, Sevilla – Bayer Leverkusen, 100 tys.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA