fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Pakiet dla Grecji bez MFW

Grecja będzie potrzebowała III planu ratunkowego. MFW już umywa ręce.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest coraz bardziej sfrustrowany ratowaniem państw strefy euro. Wydał na to 108 mld euro, z czego niemal 59 mld euro na Grecję.
I nie chodzi nawet o wysokość sum (Unia wydała na to 317 mld euro, z czego aż 225 mld euro na Grecję), ale o wiarygodność tej międzynarodowej instytucji wyspecjalizowanej w ratowaniu bankrutów.
Z trzech programów ratunkowych strefy euro tylko w przypadku Irlandii można mówić o względnym sukcesie. Grecja i Portugalia prawdopodobnie będą potrzebowały dodatkowych pieniędzy.
MFW już oficjalnie rozpoczął debatę o pierwszym z tych krajów. Gdy ostatnio akceptował kolejną transzę z obecnej pożyczki, ogłosił, że sytuacja w Grecji odbiega od założeń programu. I że brakuje jej 11 mld euro. – To dalszy ciąg rozłamu między MFW i UE. Już kilka miesięcy temu MFW przyznał, że ratunek dla Grecji był oparty na złych założeniach. Teraz wskazuje na UE i mówi, że Grecja to już problem polityczny – mówi „Rz" Kasia Zatorska z firmy doradczej Lombard Street Research.
Pierwszy poważny błąd w sztuce MFW popełnił w 2010 r., gdy pod presją UE zgodził się na I program ratunkowy dla Grecji. Mimo że wiadomo było, iż zaakceptowane wtedy miliardy nie rozwiążą problemu: kraj nie stanie na nogi. A statut MFW przewiduje wyraźnie, że ratować można tylko te kraje, co do których istnieje pewność, iż pożyczkę zwrócą.
W Grecji szybko okazało się, że nie jest to możliwe i potrzebne są nie tylko dodatkowe pieniądze, ale także przede wszystkim zmniejszenie rozmiarów długu. To nastąpiło w 2012 r. poprzez redukcję zobowiązań wobec inwestorów prywatnych.
Ale i ta operacja opierała się na nierealistycznych założeniach i dług Grecji ciągle sięga 130 proc. PKB. Dla kraju, który jest w recesji i ma spadające wpływy podatkowe, nierealna jest obsługa takich zobowiązań.
– MFW rozpoczął debatę. Teraz już wiadomo, że konieczny jest trzeci program ratunkowy. Pytanie tylko o skalę darowania długów – mówi „Rz" John Springford, ekonomista think tanku Centre for European Reform.
Możliwe są – zdaniem Springforda – dwie opcje. Jedna polityczna – drobne darowanie długów, tej niewielkiej części będącej jeszcze w rękach inwestorów prywatnych, połączone z nowymi pożyczkami od wierzycieli publicznych. Druga opcja, którą ekspert CER określa mianem „ekonomicznej", polegałaby na głębokim cięciu długu publicznego do poziomu nie większego niż 60–70 proc. PKB.
Scenariusz polityczny daje rządom w strefie euro możliwość ogłoszenia, że nie tracą pieniędzy. Ale na dłuższą metę niczego nie rozwiązuje, pogłębia tylko problem zadłużenia. Druga opcja dałaby Grecji szansę wyjścia na prostą. Ale oznaczałaby konieczność darowania długów przez wierzycieli prywatnych, co faktycznie byłoby początkiem „unii transferów". A na to nie chcą się zgodzić Niemcy.
Komunikat MFW jest niewygodny dla Berlina, który nie chce żadnej debaty przed wyborami do Bundestagu zapowiedzianymi na 23 września. Ale MFW uznał widocznie, że najwyższy czas odciąć się od pomysłów Europy. – Przewiduję, że Fundusz pozostanie uczestnikiem kolejnych programów pomocowych dla Grecji czy Portugalii. Ale raczej jako doradca, a nie istotny udziałowiec – uważa Kasia Zatorska.
Sam MFW zaczyna mieć zresztą problem wewnętrzny. Podział na obóz europejsko-amerykański i resztę świata jest tam widoczny od lat. Ostatnio przeciwko zaakceptowaniu kolejnej transzy pożyczki dla Grecji wypowiedziała się Ameryka Łacińska pod wodzą Brazylii. Inne regiony uważają, że program dla Grecji zawierał wyjątki, których nikt nie oferował w czasie kryzysów zadłużenia w Azji czy Ameryce Łacińskiej. Ten bunt nie wystarczył, bo przewagę w MFW mają USA i kraje europejskie. Ale pokazuje skalę niezadowolenia, którą władze MFW muszą brać pod uwagę.
Korespondencja z Brukseli
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA