fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kornel Morawiecki kpi z oferty senatorów dla opozycjonistów

Kornel Morawiecki: to wstyd, że państwo dba tylko o esbeków
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Legendarnego przywódcę „Solidarności Walczącej” oburzają pomysły Senatu dla opozycjonistów.
– To kpina. Politycy spóźnieni o 24 lata przygotowują ustawę, która ma prawo oburzać dawnych antykomunistycznych opozycjonistów – mówi „Rz” Kornel Morawiecki, były lider „Solidarności Walczącej”, najbardziej bodaj bojowej podziemnej organizacji antykomunistycznej działającej w Polsce po wprowadzeniu stanu wojennego. SW od początku swego istnienia zakłada pełne odzyskanie przez Polskę niepodległości i upadek komunizmu, nie zgadzała się też z paktowaniem z komunistami przy Okrągłym Stole.
Inicjatywa Senatu ma dać materialne zadośćuczynienie czynnym przeciwnikom reżimu PRL, ale projekt senatorów przewiduje wsparcie tylko tym, których dochody są nie większe niż 800 zł na miesiąc. – Pomoc mają dostawać za pośrednictwem socjalu, jeśli się tam po nią zgłoszą i poproszą – oburza się Morawiecki. Niepokoi go też wysokość przewidywanej przez państwo pomocy dla dawnych opozycjonistów – 25 mln zł rocznie.
Zwłaszcza gdy porówna się ją z sumą, jaką budżet przeznacza rocznie na emerytury wypłacane byłym esbekom – według jego wyliczeń 1,2 mld zł. I to po obniżce świadczeń, które pobierali przez 20 lat. – Państwo dotknięte rynkowym kryzysem wypłaca 48 razy więcej obrońcom komuny, niż zamierza płacić tym, którzy ją zwalczali – irytuje się Kornel Morawiecki. Otwarte pozostaje pytanie – jak wiele osób będzie uprawnionych do skorzystania z wypłat. Projekt senacki, który przewiduje zasiłki specjalne w wysokości najniższej emerytury (ok. 830 zł), mówi o mniej więcej 2 tysiącach osób, choć ostatnie badania CBOS przygotowane na potrzeby wyliczenia kosztów finansowych planowanej ustawy wskazują, że może ich być jednak znacznie więcej. Ile? – Na początku sierpnia spotkamy się z autorami badania i przyjrzymy się tym wyliczeniom, dopiero wówczas będziemy mogli oszacować dokładniejszą liczbę – tłumaczy Jan Wyrowiński (PO), wicemarszałek Senatu, koordynator prac nad ustawą. Oprócz kryterium dochodowego przewidywany jest też inny równoważny warunek otrzymania pomocy. Jest nim uzyskanie z Urzędu ds. Kombatantów statusu weterana opozycji. W grupie uprawnionych byliby na pewno internowani w stanie wojennym, więzieni w czasach PRL lub co najmniej kilkakrotnie aresztowani, czy też tacy, którzy uniknęli represji, ale z całą pewnością przyczyniali się do uzyskania przez Polskę wolności. W tym ostatnim wypadku ważne byłyby zeznania świadków historii, zwłaszcza zasłużonych i znanych osób dawnej opozycji. Z opinią Kornela Morawieckiego zgadza się inny zasłużony działacz, internowany w stanie wojennym, Andrzej Rozpłochowski, jeden ze współtwórców śląskiej pierwszej „Solidarności”. – Propozycja senatorów to dyshonor dla dawnych działaczy, którzy nie zasłużyli sobie na takie potraktowanie – mówi. Sam jest współautorem innego projektu ustawy, która nie zakłada kryterium dochodowego, a jedynie bierze pod uwagę dawne zasługi w walce z komunizmem. W myśl tego projektu opozycjoniści, którzy udowodnią swoją postawę w walce o niepodległość, mieliby otrzymywać dożywotnio 1,8 tys. zł netto miesięcznie, obejmowałaby ich bezpłatna opieka zdrowotna oraz uzyskaliby odszkodowanie w wysokości 20 tys. zł za każdy miesiąc uwięzienia. – Jeśli już jednak otrzymali jakieś zadośćuczynienie od państwa za swoją przeszłość, byłoby ono odjęte od naliczonej wypłaty – tłumaczy. Projekt ten został już złożony we wszystkich klubach parlamentarnych, rozpoczęła się też akcja zbierania podpisów o jego poparcie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA