fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Bankructwo populizmu

Filip Memches
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Spośród polityków Platformy Obywatelskiej Polacy wciąż uważają Donalda Tuska za najlepszego kandydata na premiera. Ale notowania obecnego szefa rządu wyraźnie spadają.
Takie przynajmniej wnioski płyną z rezultatów badania przeprowadzonego przez Homo Homini dla „Rzeczpospolitej".
Żeby odnosić sukcesy w polityce krajowej, nie wystarczy zatem być liderem (nawet niekwestionowanym) własnej formacji. A tendencja spadkowa raczej będzie się pogłębiać. Także dlatego, że Tusk używa non stop argumentów z zamierzchłej epoki – epoki, w której dążył, razem z przychylnymi sobie mediami, do obalenia tego, co przeszło do historii jako firmowany przez PiS projekt IV RP.
Czytając w sobotnio-niedzielnym wydaniu „Gazety Wyborczej" rozmowę z premierem, można odnieść wrażenie, że brakuje mu krytycznej autorefleksji. Blisko sześć lat minęło, odkąd został on szefem rządu, a nadal jako głównego winowajcę zła, które dzieje się w Polsce, wskazuje PiS, a więc ugrupowanie opozycyjne. To właśnie ta partia – jak możemy się dowiedzieć – przyczynia się do malejącego poparcia społecznego dla Platformy Obywatelskiej. Czy władza w Polsce jest aż tak słaba, że faktycznie rządzi opozycja? A może gdyby Jarosława Kaczyńskiego nie było, to trzeba byłoby go wymyślić?
Zostawmy te absurdalne pytania bez odpowiedzi i zwróćmy uwagę też na to, iż Donald Tusk w „Wyborczej" nie szczędzi słów krytyki mediom. Niegdyś przypuszczalnie traktował je jako sól demokracji, a przynajmniej te z nich, które biły w PiS za każde potknięcie polityków tej formacji, gdy była ona u władzy. Teraz jest już inaczej. Premier narzeka, że media, które dawniej chłostały Jarosława Kaczyńskiego, dziś chłoszczą tak samo obu polityków.
I tak jesteśmy świadkami bankructwa tego, co Donald Tusk nazywa „odpowiedzialnym populizmem". Powstrzymywanie się od reformatorskich działań, których ceną mogłyby być trudności wywołujące niezadowolenie społeczne, przestaje być skuteczne. Oczywiście można w kółko zwalać winę na opozycję czy media. Tyle że ucieczka w fantasmagorie nie jest najlepszą metodą na wyzwania, jakie nieodłącznie związane są ze sprawowaniem funkcji premiera.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA