fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Moja Emerytura

Kotecki: instytucje rządowe muszą szukać oszczędności

Pomimo słabych wyników dotyczących produkcji pojawiają się symptomy stabilizacji czy nawet niewielkiego wzrostu – ocenia główny ekonomista Ministerstwa Finansów w rozmowie z Aleksandrą Fandrejewską.
Rz: Czy nowelizacja budżetu pana zdaniem jest potrzebna?
Ludwik Kotecki: Przy tak silnej zmianie warunków makroekonomicznych nowelizacja budżetu jest zupełnie normalnym działaniem. To jest właśnie instrument, który pozwala rządowi reagować elastycznie na zmieniające się warunki makroekonomiczne.
Co będziemy zmieniać?
Jeśli zapadnie decyzja o nowelizacji, to standardowo. Dochody, wydatki, deficyt. Wiemy już, że dochody będą o co najmniej kilkanaście miliardów niższe od zaplanowanych w sierpniu zeszłego roku. W takich warunkach, w jakich jesteśmy, ważne jest, byśmy ewentualną nowelizacją wspierali wzrost gospodarczy, czyli zachowywali się antycyklicznie. Dlatego powinniśmy – zakładając nowelizację budżetu – zastosować kombinację: wyższy deficyt i mniejsze wydatki. Zmniejszenie wydatków w takiej samej skali, w jakiej spadły dochody, byłoby silnie procykliczne.
Dochody w następnych kwartałach zachowają dotychczasową wstrzemięźliwą dynamikę?
Będą wyższe. Najgorsze w gospodarce mamy już za sobą. Nawet w tym kwartale wzrost gospodarczy (liczony kwartał do kwartału) powinien być wyższy niż w kwartale pierwszym. Pomimo słabych wyników dotyczących produkcji pojawiają się symptomy stabilizacji czy nawet niewielkiego wzrostu. To informacje o eksporcie, o zamówieniach i o tym, co dzieje się w logistyce i transporcie.
Jak będziemy zmniejszali wydatki?
Przede wszystkim instytucje rządowe powinny dołożyć wszelkich starań w  szukaniu oszczędności. Naturalne oszczędności, czyli zwrot niewykorzystanych środków przez poszczególne jednostki budżetowe, mogą niestety już nie wystarczyć. Zazwyczaj jest tak, że przez ten coroczny zwrot środków oszczędza się na wydatkach o 1–2 proc., tj. o ok. 6 mld zł.
A jeśli nie nowela, to jaką mamy możliwość?
W Polsce deficyt budżetowy jest święty, można go powiększyć tylko przez nowelizacje budżetu, ale rząd może, jeśli uzyska zgodę Sejmowej Komisji Finansów Publicznych, blokować wydatki. Ale takie działania są trudniejsze technicznie i równie trudne politycznie jak nowelizacja budżetu.
Źródłem dodatkowych dochodów może być Fundusz Rezerwy Demograficznej.
Nie sądzę. W ustawie budżetowej zapisano o przekazaniu w tym roku 2,5 mld zł. Tak się dzieje już nie pierwszy raz.
Czwarty...
Tak, możliwe. I nie ma w tym nic złego. Te pieniądze tam leżą i zamiast zaciągać dług, to można z nich skorzystać. Proszę na to ekonomicznie popatrzeć.
Czyli równocześnie będą trwały konsultacje nad zmianami w systemie emerytalnym i nowelą budżetową?
Być może. Ale nie wiąże się to ze sobą, tak jak pewnie pani chciałaby powiązać. Dyskusja nad zmianami w systemie emerytalnym będzie pewnie trwała miesiąc, dwa miesiące. Nie będzie łatwa, bo emocje są duże, mitów jest sporo. Jakiekolwiek projekty zmian będą przygotowane później niż ewentualna nowela budżetu. Zmiany w systemie emerytalnym wejdą w życie dopiero w przyszłym roku.
Pan jest zwolennikiem dobrowolności?
Zdrowego systemu emerytalnego i wolności. W pewnym więc sensie dobrowolności. Zmuszanie do przymusowego oszczędzania ludzi, którzy nie mają pojęcia o rynku kapitałowym, jest niemoralne. Czy miała pani do czynienia z akwizytorem PTE, ba: czy widziała pani reklamy, gdzie obiecywano nie wiadomo jak wysokie emerytury?
Nie odebrał pan nigdy telefonu od przedstawiciela banku, który oferuje niepotrzebną pożyczkę?
Banki to nie państwo – system otwartych funduszy emerytalnych jest powszechny i obowiązkowy, jest państwowy.
Szacowaliście, o ile będą musiały wzrosnąć składki emerytalno-rentowe, gdy jeszcze bardziej ograniczymy wpływy do OFE?
Tak, to jest pokazane w raporcie, 0 proc. czy o 0 złotych. To jeden z tych mitów. Ci, którzy go szerzą, nie zastanawiają się nad tym, że odkładając do OFE i nie wydając na bieżące świadczenia, musimy się albo teraz zadłużać i teraz podnosić podatki, albo w przyszłości. A problem, o który pani pyta, rozwiązuje mechanizm zdefiniowanej składki.
Popatrzmy na sytuację za 10 lat.
Możemy nawet popatrzeć na taką za 50 lat. Tylko takie pokolenie emerytów, które nie miałoby „dzieci" (w znaczeniu osób pracujących odprowadzających składki czy płacących podatki), w systemie zdefiniowanej składki mogłoby mieć problem z otrzymaniem emerytury, i to dopiero po upływie kilku lat trwania takiej ekstremalnej sytuacji. Bo dopiero wtedy zaczęliby naprawdę zmniejszać środki zgromadzone w OFE. My mamy system zdefiniowanej składki, a nie zdefiniowanego świadczenia.
Częściowo. Problemy FUS nie wynikają tylko z dziury emerytalnej. Coraz większe braki finansowe są w funduszu rentowym...
Tak, my jednak rozmawiamy teraz o przeglądzie emerytalnym. Tak, trzeba dalej uszczelniać system rentowy, tylko teraz dyskutujemy o emeryturach. Nie wiem, czy będziemy umieli rozwiać mity, ale na pewno jest tak, że wymyślono pod koniec lat 90. nowy system, przyjęto przy tym wiele koniecznych założeń: wydłużenie wieku emerytalnego, likwidacja wcześniejszych emerytur, wprowadzenie emerytur pomostowych, zaangażowanie pieniędzy z prywatyzacji do ubezpieczeń społecznych... I nic, albo może precyzyjniej, bardzo niewiele z tego zrobiono. To rząd tej koalicji wydłużył wiek emerytalny i zlikwidował wcześniejsze emerytury.

CV

Ludwik Kotecki – radca i główny ekonomista w Ministerstwie Finansów. W tym resorcie pracuje od 1996 r. Był m.in. zastępcą dyrektora w Departamencie Polityki Finansowej, Analiz i Statystyki, sekretarzem stanu i pełnomocnikiem rządu do spraw wprowadzenia euro.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA