fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Grzegorz Cydejko o SDP i Krzysztofie Skowrońskim

Grzegorz Cydejko
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kuba Kamiński
Krzysztof Skowroński użycza autorytetu SDP aktom propagandowym jednej partii politycznej. To głębokie nadużycie zaufania – mówi Agnieszce Kalinowskiej szef warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich
Domaga się pan odwołania Krzysztofa Skowrońskiego ze stanowiska prezesa SDP po tym, gdy ujawniono, że jego radio przyjęło od PiS 140 tys. zł...
Grzegorz Cydejko: Będziemy namawiali Skowrońskiego do ustąpienia z funkcji prezesa. Wszelkimi możliwymi metodami.
Wszelkimi możliwymi?
Jest pomysł, żeby sprawę zbadał Sąd Dziennikarski, inny, by w tej sprawie wypowiedziały się stowarzyszenia zagraniczne. Może my o czymś zapomnieliśmy w trakcie ostatnich lat kłótni politycznych. Może powinniśmy sobie przypomnieć, jaki jest standard niezależności dziennikarskiej we Francji, w Wielkiej Brytanii, Niemczech, w krajach dojrzałej demokracji...
Jaki, w pana opinii, jest ten standard?
Jestem wychowany w duchu misyjności dziennikarskiej, gdzie się służy społeczeństwu, nawet cierpiąc przez to, że się nie zapisało do żadnej kliki politycznej, że się nie przynależy do środowiska, które karmi posadami, prezesurą w mediach publicznych czy bezpośrednimi dotacjami. Dziennikarzem zostałem w 1989 roku, bo byłem entuzjastą zmian w Polsce i nienawidziłem komunizmu. A teraz widzę, jak kolejna partia opłaca dziennikarzy, tak jak za komuny. Jeśli ja mam to zaakceptować, jeśli to ma być podstawa nowego standardu, to nie godzę się na to. Uważam, że takie działania są nie do przyjęcia, więc wnioskuję o zmianę na stanowisku prezesa.
Krzysztof Skowroński twierdzi, że umowa jego radia z PiS nie ma nic wspólnego z niezależnością dziennikarską...
Pierwszą jego reakcją było stwierdzenie, że on nie wie, na co poszły te pieniądze. Mimo że dostał je zaledwie rok temu. Jakbym dostał 143 tysiące złotych, to raczej bym pamiętał, na co je wydałem. Jego tłumaczenie jest bardzo pokrętne. Układ partyjny wypromował Krzysztofa Skowrońskiego na prezesa SDP i płacił mu za pewne usługi. I nie ma żadnego znaczenia, jakie to były usługi. Kluczem do problemu nie jest fakt, że Skowroński przyjął pieniądze od PiS. Jeśli chce, może być otwarcie partyjnym propagandzistą, ale inną kwestią jest, czy w takiej sytuacji powinien być prezesem stowarzyszenia. Bo uczciwy dziennikarz, który chce pomóc społeczeństwu, nie przyjmuje takiej pozycji.
Będziemy namawiali Krzysztofa Skowrońskiego do ustąpienia z funkcji szefa Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Wszelkimi możliwymi metodami
Tyle że pieniądze w mediach nie biorą się znikąd. Jedni biorą je bezpośrednio od partii, inni za reklamy od spółek należących do Skarbu Państwa, a więc de facto od polityków sprawujących władzę.
Nie widzę problemu dopóki te układy komercyjne są jawne. Ale czy ujawniono kontrakt Radia Wnet z PiS?
Nawet jeśli Radio Wnet jest prawicowe i sympatyzuje z jakąś partią, to co w tym strasznego? Każda gazeta, rozgłośnia radiowa czy stacja telewizyjna mają swoją linię redakcyjną.
Jeżeli ja lub pani pracujemy w medium, które jest komercyjne i utrzymuje się ze sprzedaży reklam, to te usługi są zapisane w jawnym kontrakcie i nie ma w tym nic nagannego. Kiedy bierzemy pieniądze bezpośrednio od kontrahentów partyjnych czy komercyjnych za usługi programowe, to tracimy swoją wiarygodność. Dziennikarze partyjni, zatrudnieni przez partię, są już tylko przekaźnikami tych, którzy ich opłacają.
Nie tylko radio Wnet przyjęło pieniądze od polityków. Wszystkie najważniejsze partie opłacały znanych publicystów.
To prawda, było wiele takich osób.
W mainstreamowych mediach też.
Doskonale wiadomo, że mainstream jest teraz gdzie indziej, mainstream jest tam, gdzie jest Krzysztof Skowroński ze swoimi kolegami. Tam jest większa sprzedaż gazet, tam są większe nakłady. Zresztą podział na mainstream i media partyjne jest sztuczny. Od strony komercyjnej wszystkie media rządzą się tymi samymi prawami. Jeśli chce pani powiedzieć, że spółki Skarbu Państwa nie reklamują się w radiu Wnet, możliwe, że tak jest. Ale w dużym stopniu działalność Radia Wnet jest napędzana przez imperium Skoków, powiązane ideowo z Prawem i Sprawiedliwością.
Pana zdaniem Skowroński jako dziennikarz i szef SDP działa w jakiś sposób na rzecz PiS?
Bycie prezesem SDP to jest honor i zaszczyt. Nie wolno tego rozmieniać na drobne i sprzedawać za pieniądze. Skowroński użycza autorytetu SDP aktom propagandowym jednej partii politycznej. To jest głębokie nadużycie zaufania. Nie wolno, będąc prezesem SDP, występować w propagandowych imprezach partyjnych. Ktoś, kto ma to na sumieniu, nie powinien być szefem organizacji, do której należą ludzie, którzy chcą być wiarygodni.
Powiedział pan ostatnio, że frakcja Skowrońskiego w SDP to mniejszość. Do jakiej frakcji by się pan zaliczył?
Ja nie jestem w żadnej frakcji. Uważam, że kopanie rowów między nami w środowisku dziennikarskim i klasyfikowanie swojej pracy dziennikarskiej poprzez nazywanie się nawzajem pisowcem, peowcem, lewakiem czy prawakiem, uwłacza naszej inteligencji i naszym życiorysom, naszej pracy, nam wszystkich i jest skrajnie szkodliwe dla wymiany intelektualnej w Polsce.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA