fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Miłość, zazdrość i śmierć

Uważam Rze
Grzegorz Byszewski
Janina Blikowska
Marek Kozubal
Piotr G. niepełnosprawny pracownik Caritasu zaopiekował się kobietą z piątką dzieci. Ta zleciła jego zabójstwo. Sprawa ta wstrząsnęła mieszkańcami Olsztyna.
- Do dziś nie możemy otrząsnąć się z tego co spotkało naszego Piotra. On był taki dobry. Nie zasłużył na taki los – mówią wolontariusze z Caritasu Archidiecezji Warmińskiej w Olsztynie. To tu przez kilka lat na pół etatu pracował Piotr G. Był osobą niepełnosprawną. – Po operacji kręgosłupa zaczął jeździć na wózku – opowiadają jego znajomi.
Pomimo tego mężczyzna całym sercem był oddany dla potrzebujących. Był niezwykle aktywny, organizował m.in. szkolenia na temat pracy wolontariuszy.
Ponad dwa lata temu jedną z podopiecznych olsztyńskiego Caritasu została 26 - letnia Joanna, matka pięciorga dzieci : trzech synów i dwóch córek. – Piotr stracił dla niej rozum, chciał jej pomagać – wspominają pracownicy Caritasu. Mimo, że odradzali mu związek z tą kobietą Piotr G. postanowił wziąć z nią ślub.
Pobrali się w Bartągu. Po ślubie Piotr G. dość szybko zrezygnował z pracy. Opiekował się żoną i jej dziećmi. Rodzina żyła bardzo skromnie. Utrzymywali się z renty Piotra G., korzystali też z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
W połowie kwietnia Piotr G. przyszedł do Caritasu po żywność i pampersy dla dzieci. Znajomym opowiadał, że żona go zdradza, że jej kochanek przychodzi do nich do domu i znęca się nad nim. Wspominał o tym, że żony jest w ciąży, ale nie nosi jego dziecka. Miał zamiar złożyć pozew rozwodowy.
Dwa tygodnie później mężczyzna już nie żył. Do zbrodni doszło 29 kwietnia w Olsztynie. Tego dnia wieczorem Joanna G. zaproponowała mu spacer. Okazało się, że wciągnęła go w pułapkę. Para nie uszła daleko. Na ul. Barcza na Joannę G. czekał jej kochanej Jacek P. Był wraz z kolegą Łukaszem K. – Mieli pobić niepełnosprawnego - opowiada prokurator Mieczysław Orzechowski. Jednak kochanek Joanny G. wraz z kolegą postanowił zabić konkurenta. Zrzucili go z wózka. Jacek P. wyciągnął ze spodni pasek, którym zaczął dusić ofiarę, a jego kolega kopał go po twarzy. Katowali go przez kilka minut. Zaciągnęli ofiarę w krzaki i porzucili. Na koniec okradli zwłoki.
Rano 30 kwietnia przechodzień zauważył w krzakach obok placu zabaw przy ul. Barcza ciało Piotra G., niedaleko stał wózek inwalidzki.
W jaki sposób wpadli zabójcy? Dlaczego postanowili zamordować Piotra G. Jaką rolę w tej zbrodni odgrywała Joanna G. – czytaj w poniedziałkowym „Uważam Rze".
Źródło: Uważam Rze
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA