Świat

Białoruś: spór o pomnik i sojusz

Wielki książę Olgierd (ur. na przełomie XIII i XIV w., zm. 1377 r.). Rycina z XVI w. z dzieła Aleksandra Gwagnina
Archiwum
Przeciwko upamiętnianiu ojca króla Władysława Jagiełły w Witebsku protestują miejscowi Rosjanie.
Andrzej Pisalnik z Grodna
„Walizka-Dworzec-Rosja" – takie ksenofobiczne hasła pod adresem mieszkających na Białorusi Rosjan pojawiły się na białoruskich forach internetowych. Stało się to, gdy media rozpowszechniły wiadomość rosyjskiej agencji Regnum o tym, że pod koniec kwietnia w Witebsku doszło do spotkania przedstawicieli organizacji rosyjskich, społeczności prawosławnej oraz innych wyznawców idei jedności narodów białoruskiego i rosyjskiego. Spotkanie było poświęcone zapowiedzianemu przez władze Witebska postawieniu pomnika wielkiego księcia litewskiego Olgierda, związanego z Witebskiem i władającego nim w XIV stuleciu.  Ma to nastąpić 26 czerwca, kiedy przypada święto miasta. Przygotowania do upamiętnienia tej postaci historycznej trwały pięć lat. Społeczność rosyjska uznała to za działanie nieprzyjazne w stosunku do „głównego strategicznego sojusznika Białorusi, czyli – Rosji" oraz Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Uczestnicy zebrania postanowili, że zwrócą się do prezydenta Aleksandra Łukaszenki i władz Witebska z apelem, aby nie dopuszczono do wystawienia „prowokacyjnego pomnika".
Zdaniem przedstawicieli rosyjskiej społeczności na Białorusi Olgierd wsławił się przede wszystkim prześladowaniem wyznawców prawosławia, a także licznymi wyprawami wojennymi przeciwko Moskwie. Efektem upublicznienia protestu rosyjskiej i prawosławnej społeczności przeciwko pomnikowi księcia Olgierda stała się inicjatywa mieszkańców Witebska, chcących wesprzeć władze w zamiarze postawienia pomnika. Założyli w popularnym na Białorusi i w Rosji serwisie społecznościowym Vkontakte grupę dyskusyjną „O pomnik Olgierda w Witebsku". Celem organizatorów akcji jest namówienie maksymalnej liczby mieszkańców miasta do wysłania listów poparcia dla pomnika na adres miejscowych władz. W uzasadnieniu inicjatywy jej pomysłodawcy podkreślają, iż przeciwko pomnikowi wystąpili „anonimowi ludzie, reprezentujący nienazwane organizacje (co stawia pod znakiem zapytania istnienie tychże organizacji)". W powodującym burzę doniesieniu agencji Regnum rzeczywiście brak nazwisk uczestników spotkania przeciwników pomnika oraz nazw reprezentowanych przez nich organizacji. „Rzeczpospolita" dotarła jednak do jednego z nich, przewodniczącego witebskiego zjednoczenia społecznego „Russkij Dom" Andreja Gieraszczenki.  W rozmowie z „Rz" działacz rosyjskiej społeczności potwierdził, iż przeciwnicy pomnika Olgierda w Witebsku są przekonani, że „stawianie pomnika litewskiego księcia nie służy budowaniu wspólnej świadomości historycznej braterskich narodów Białorusi i Rosji". Z udziału w spotkaniu przeciwników pomnika Olgierda zrezygnował kierownik witebskiego Rosyjskiego Centrum Kulturalnego „Ruś" Igor Potapow. W rozmowie z „Rz" skrytykował chorobliwą reakcję na pomnik ze strony swoich rodaków. – Nie wolno sporów dotyczących postaci historycznych, takich jak Olgierd, wynosić w przestrzeń publiczną – zaznaczył Potapow i wyraził przekonanie, iż władze Witebska, decydując się na upamiętnienie księcia Olgierda, jako jednego z najwybitniejszych historycznych władców Witebska, nie mogą urazić uczuć współczesnych Rosjan. – Ten pomnik na pewno powstanie – powiedział nam białoruski historyk Ihar Mielnikau. Dodał, że za inicjatywą przeciwników pomnika Olgierda stoi, wspierane przez wpływowe rosyjskie ośrodki o zabarwieniu imperialnym, środowisko zwolenników reaktywacji idei zachodniorusizmu, odmawiającej narodowi białoruskiemu podmiotowości w oderwaniu od podmiotowości rosyjskiej. – Wyznawcy tej teorii postrzegają historię Białorusi tylko przez pryzmat historii Rosji. Okres Wielkiego Księstwa Litewskiego  i Rzeczypospolitej Obojga Narodów, gdy tereny dzisiejszej Białorusi leżały poza granicami Rosji, jest dla wyznawców zachodniorusizmu okresem obcej okupacji pradawnych ziem rosyjskich – tłumaczy Mielnikau. Jego zdaniem to środowisko nie jest na tyle wpływowe, aby móc zmieniać podjęte już decyzje władz, także w zakresie polityki historycznej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL