fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Sanatoria nie wiedzą, jak rozliczać kuracjuszy

AdobeStock
Szefowie placówek wciąż nie mają pewności, czy stawka, jaką dostają od NFZ, to ryczałt za gotowość czy zaliczka. Tymczasem ich sytuacja finansowa jest coraz słabsza.

Od 15 marca, kiedy wprowadzono najsurowsze obostrzenia dotyczące pandemii, Fundusz płaci sanatoriom za wszystkich zakontraktowanych kuracjuszy. Do 20 czerwca, kiedy turnusy ruszyły ponownie, stawkę tę traktowano jako zapłatę za gotowość. Od kiedy jednak przywrócono pobyty na koszt NFZ, szefowie placówek słyszą o zaliczce, którą mieliby odrobić w terminie późniejszym.

– Mimo pism i wniosków nadal nie wiemy, czy zaliczka zostanie rozliczona i w jaki sposób. A Fundusz stara się kierować na turnusy więcej kuracjuszy, niż wynikałoby to z harmonogramu – mówi Jerzy Andrzej Szymańczyk, radca prawny, prezes Unii Uzdrowisk Polskich, który przez 24 lata kierował uzdrowiskami kłodzkimi, uzdrowiskiem Wieniec-Zdrój i w Krynicy-Zdroju.

– Z praktyki wynika, że prawdopodobnie to zostanie rozliczone usługami, zapewne kosztem gości komercyjnych – dodaje ekspert.

Uważa jednak, że pieniądze powinny zostać potraktowane jako ryczałt za gotowość, choćby ze względu na to, że podczas lockdownu NFZ nie wypowiedział umów z sanatoriami, które cały czas utrzymywały w gotowości infrastrukturę, personel, w tym lekarski i pielęgniarski, oraz inwestowały w środki ochrony osobistej, środki dezynfekujące i dostosowanie obiektów do nowych wymogów sanitarnych.

– Drugi turnus od odmrożenia zakończył się z 85-proc. obłożeniem, a komercja 70-proc. w stosunku do roku poprzedniego. To niezły wynik – mówi Marcin Zajączkowski, prezes Uzdrowiska Ciechocinek.

Inni jednak mają mniej szczęścia – frekwencja kształtuje się na poziomie 50–60 proc. Najsłabsza jest na turnusach dla dzieci.

W ubiegły wtorek po pięciu miesiącach przerwy ruszyły turnusy rehabilitacji leczniczej w ramach prewencji rentowej finansowane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Dla sanatoriów z kontraktami z ZUS to dobra wiadomość, bo, w przeciwieństwie do NFZ, nie płacił im on za gotowość i od 15 marca nie dostały od niego ani grosza.

Część podmiotów rozważała nawet pozew zbiorowy przeciwko ZUS z żądaniem wypłaty kontraktu za okres od początku lockdownu. Ostatecznie na drogę sądową zdecydowało się wystąpić tylko kilka podmiotów.

Na razie sanatoria działają pełną parą, starając się przyjąć jak najwięcej osób, zanim dojdzie do kolejnego lockdownu. Nie wszystkie jednak. Od soboty czerwoną strefą zakazów objęte zostały powiat nowosądecki i Krynica-Zdrój. Zgodnie z przepisami zaliczenie do strefy czerwonej oznacza zamknięcie sanatoriów. W żółtej mogą działać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA