fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Aptekarze i Ministerstwo Zdrowia szukają zaginionych leków

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Farmaceuci chcą, by ministerstwo ustawowo zapewniło sprawiedliwą dystrybucję medykamentów.

Ministerstwo Zdrowia wciąż twierdzi, że dostęp pacjentów do substancji czynnych, a więc także odpowiedników leków, nie jest zagrożony. Innego zdania są farmaceuci. Twierdzą, że informacja o nowych dostawach do hurtowni jest wyssana z palca.

Czytaj także:

Do trwającej od kilku dni akcji publikowania przez farmaceutów zrzutów ekranu odmów z hurtowni dołączyła kolejna – pisania maili na resortowy adres brakleku@mz.gov.pl. „MZ posiada najbardziej aktualne dane o dostępności preparatów na rynku" – ironizują aptekarze.

Wojna o pacjenta

– Niestety nic się nie zmieniło – mówi Mariusz Politowicz, członek Naczelnej Rady Aptekarskiej i właściciel Apteki pod Wagą w wielkopolskim Pleszewie, który kilka dni temu opisywał „Rzeczpospolitej" kłopoty z zamówieniem podstawowych leków na nadczynność tarczycy czy cukrzycę i ich odpowiedników.

Podobne sygnały docierają do Naczelnej Izby Aptekarskiej od aptekarzy z całego kraju. Jak tłumaczy Michał Byliniak, szef Okręgowej Izby Aptekarskiej w Warszawie i prezydent Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej, najtrudniej jest w mniejszych miejscowościach oddalonych od dużych miast o kilkadziesiąt kilometrów.

– Uderza to przede wszystkim w pacjentów, bo jeśli samotny, schorowany, starszy człowiek zadzwoni na ministerialną infolinię i dowie się, że jego lek jest 50 km dalej w dużym mieście, to najprawdopodobniej po niego nie pojedzie, bo nie ma samochodu i nie stać go na bilet albo zwyczajnie jest zbyt chory – zauważa Byliniak. I dodaje, że należy się zastanowić nad kwestią dystrybucji leków do aptek.

– Do zbadania jest kwestia, jak leki są dystrybuowane do aptek. Jeśli dostajemy od farmaceutów zrzuty z systemów aptecznych, które pokazują, że od kilku tygodni nie są w stanie zrealizować zamówień na jedno, dwa, dziesięć opakowań, a jednocześnie apteka pod nazwą znaną w całej Polsce te leki posiada, to pytanie, czy leki, których wszyscy poszukują, nie leżą w magazynach aptek sieciowych, które – mając informacje, że będzie problem z ich dostawą – z wyprzedzeniem je magazynują – mówi Michał Byliniak.

A wiceprezes NRA Marek Tomków dodaje, że walka o pacjenta weszła na kolejny etap: – Po wojnie cenowej duże apteki idą dalej i mówią: nasze leki są nie tylko tańsze, ale są. U konkurencji ich nie kupicie. Tyle że jest to nieuczciwe i zagraża bezpieczeństwu pacjentów.

Minister może tylko prosić

Profesor Marcin Czech, farmakoekonomista i były wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową, nie wyklucza, że większe podmioty mogą mieć lepszy dostęp do hurtownianych zapasów.

– Kierunek preferencji dużych hurtowni, jeśli chodzi o dystrybucję, może brać pod uwagę głównie duże apteki ze względu na wyższą sprzedaż. Niestety, resort zdrowia nie ma możliwości wpływu na decyzje hurtowni, które są niezależną grą rynkową. Może tylko prosić – mówi były wiceminister zdrowia.

Jeden z wieloletnich pracowników resortu podpowiada, że resort może zagrozić obniżeniem ustawowej marży na leki refundowane.

– Wymagałoby to zmiany prawa, ale nie jest niemożliwe. Taka groźba powinna skutecznie przekonać hurtowników do zaopatrywania także aptek indywidualnych – mówi.

Zdaniem Marka Tomkowa, kwestię sprawiedliwej dystrybucji medykamentów należy uregulować ustawowo.

– Na przykład poprzez odpowiednie zapisy w ustawie – czy to refundacyjnej, czy w prawie farmaceutycznym. W ten sposób można zapewnić pacjentowi jego konstytucyjne prawo do równego dostępu do leczenia, a farmaceutom umożliwić wywiązanie się z ustawowego obowiązku zapewnienia dostępu do leków w aptece – tłumaczy Tomków.

Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że analizuje problem. Jak wynika z naszych informacji, na razie nie zauważyło powiązań między rodzajem podmiotu a wielkością dostaw. Wiadomo, że kwestia ta była przedmiotem dyskusji podczas spotkania powołanego niedawno resortowego zespołu do spraw braku leków.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Janusz Cieszyński , wiceminister zdrowia

Analizujemy wszystkie sygnały, które docierają do Ministerstwa Zdrowia. Naczelna Izba Aptekarska wskazywała, że problemy z dostępnością niektórych leków mogą być wynikiem nierównomiernej dystrybucji przez hurtownie do aptek. Badamy tę sprawę i jeżeli okaże się, że tak jest, będziemy się zastanawiać nad odpowiednim rozwiązaniem. Co najważniejsze, mamy pewność, że dostęp pacjenta do poszczególnych substancji aktywnych nie jest zagrożony. Teraz przyszedł czas na dalsze analizy – dostępności nie tylko do poszczególnych produktów, ale w konkretnych miejscach w kraju. W poniedziałek rano odbyło się kolejne spotkanie zespołu ds. leków z udziałem NiA, GIF, NFZ i CSIOZ, który ma nie tylko analizować sytuację bieżącą, ale wypracować rozwiązania na przyszłość.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA