fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Ojciec na porodówce jak pacjent - Sąd Najwyższy o prawie do informacji

Adobe Stock
Mąż rodzącej kobiety ma takie samo prawo do informacji o stanie płodu, a następnie dziecka, jak matka noworodka.

W razie naruszenia tego prawa mężczyzna może też dochodzić zadośćuczynienia. To sedno wyroku Sądu Najwyższego.

Sylwia R. była w ciąży pod opieką szpitala ginekologicznego, którego lekarz wykonał trzy badania ultrasonograficzne płodu i nie stwierdził żadnego uszkodzenia. Przeciwnie, wyrażał wobec matki pozytywne opinie o porodzie.

Tato przy porodzie

Dziecko urodziło się w tym szpitalu drogą naturalną w obecności męża kobiety. Było w stanie dobrym, otrzymało 10 punktów w skali Apgar. Okazało się jednak, że noworodek nie ma lewego przedramienia i będzie wymagać protezy. Rodzice bardzo przeżyli i przeżywają niesprawność dziecka. Zażądali zadośćuczynienia za niepoinformowanie ich o tej niesprawności.

Sąd Okręgowy w Łodzi zasądził od szpitala i jego ubezpieczyciela po 40 tys. zł dla każdego rodzica, jednak tamtejszy Sąd Apelacyjny obniżył matce zadośćuczynienie do 20 tys. zł, a ojcu w ogóle go odmówił, uznając, że ojciec nie jest pokrzywdzony przez szpital na podstawie ustawy o prawach pacjenta, gdyż pacjentem w tym wypadku była wyłącznie matka dziecka.

Rodzice odwołali się do Sądu Najwyższego, zarzucając SA przyjęcie zbyt wąskiego rozumienia pojęcia pacjent i zasady, że w razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać mu odpowiednie zadośćuczynienie za doznaną krzywdę (art. 4 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta).

SN uznał ich racje. Swój wywód rozpoczął od tego, że aby stwierdzić, że to matka rodzi dziecko, a nie ojciec, nie są potrzebne żadne przepisy ani ich wykładnia, której dokonywał SA. Jest też oczywiste, że działalność medyczna związana z rodzeniem się dziecka bezpośrednio obejmuje matkę. Nie można jednak uznać, że ojciec dziecka jest poza zainteresowaniami i opieką placówki leczniczej, jakby stan zdrowia mającego się urodzić, a następnie urodzonego dziecka w ogóle go nie dotyczył. Wytknął SA, że nie zauważył, co akcentowali rodzice w skardze kasacyjnej, że każde z nich ma równe prawa wobec dzieci, a różnice między nimi wynikają tylko z natury.

Jest oczywiste, że inne funkcje wobec dziecka pełni matka, a inne ojciec, i że wyznacza to zachowania wobec nich osób trzecich, co nie oznacza zachowań nieracjonalnych. A do takich należy zaliczyć różnicowanie informacji należnej każdemu z rodziców o stanie zdrowia ich dziecka, zależnie od tego, czy czyni się to wobec matki dziecka, pacjentki w okresie ciąży i porodu, czy wobec ojca, który pacjentem nie jest, jeśli wąsko rozumie się to pojęcie (z art. 3 ust. 1 pkt 4 u.p.p.).

Czytaj także:

Nie tylko ona cierpiała

– Rozważając kwestię racjonalnie: obecnie ojciec często jest przy porodzie, staje się on pacjentem w zakresie, w jakim to jest naturalnie możliwe. Świadczenia zdrowotne dotyczące matki i dziecka w okresie ciąży, porodu i po porodzie, odnoszące się do prawidłowego rozwoju płodu i urodzenia dziecka, są świadczeniami również wobec ojca. Przeżywa on powodzenia i niepowodzenia związane z urodzinami podobnie jak matka, nie można więc ojca z tego procesu wykluczyć. Ma on takie samo prawo do informacji o stanie płodu, a następnie dziecka, jak matka, a nawet większe, bo jako mąż matki powinien być poinformowany również o jej stanie zdrowia, chyba że ona wyraźnie sobie tego nie życzy – wskazał w uzasadnieniu sędzia SN Wojciech Katner.

– W tej sprawie mąż powódki uczestniczył w sposób modelowy w ciąży żony. Odniósł więc, wskutek wynikłego z niedbalstwa placówki braku informacji o istotnej wadzie płodu, cierpienia psychiczne podobne jak żona. Szok, jaki przeżyli zamiast spodziewanej radości z urodzenia syna, stanowi ich krzywdę wynikającą z naruszenia przede wszystkim prawa do informacji, co daje obojgu prawo do zadośćuczynienia.

W konsekwencji SN uwzględnił ich skargę, utrzymując korzystny dla nich wyrok pierwszej instancji.

Sygnatura akt: II CSK 491/18

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Jolanta Budzowska, radca prawny

Nie ma wątpliwości, że wykładnia przepisów o prawach pacjenta powinna iść z duchem czasu, a ojciec jest dziś świadomym uczestnikiem procesu udzielania świadczeń medycznych matce i jego dziecku. Skoro jako przedstawiciel ustawowy po urodzeniu dziecka ma prawo do uzyskiwania informacji o jego stanie zdrowia, to nie ma racjonalnych powodów, aby odmawiać mu tego prawa w stosunku do płodu.

Podobnie orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie w nieprawomocnym wyroku, przyznając identyczną kwotę po 40 tys. zł rodzicom dziecka, którym – na skutek błędu diagnostycznego – zaraz po porodzie udzielono nieprawdziwej informacji o śmierci noworodka i nie podjęto podstawowych czynności mających na celu ratowanie życia ich dziecka.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA