Zdrowie

Efekty leczenia na pierwszym miejscu

Nie należy płacić za ilość procedur, ale za ich skuteczność
AdobeStock
Debata | Trwa narodowy dialog „Wspólnie dla zdrowia". Tym razem eksperci patrzą w jednym kierunku.

Tekst powstał w ramach cyklu Zdrowy dialog

Mimo różnicy zdań na temat poprawy ochrony zdrowia w Polsce wszystkie strony zaangażowane w reformę przyznają, że istnieje jeden najważniejszy kierunek – efektywność systemu. Niezależnie od ilości wpompowanych pieniędzy, wzrostu nakładów z PKB na służbę zdrowia, nie przyniesie to oczekiwanych rezultatów, jeśli nie zmieni się punkt koncentracji i środki te nie zaczną być przeznaczane na procesy, które rzeczywiście wydłużają życie w zdrowiu.

Jest to szczególnie ważne, gdy mamy do czynienia z procesem starzenia się społeczeństwa i zaburzeniami proporcji między osobami w wieku produkcyjnym a osobami, które staną się beneficjentami świadczeń.

Tegoroczne Forum Ochrony Zdrowia na Forum Ekonomicznym w Krynicy upłynęło pod znakiem rozmów o value-based medicine (VBM) oraz value-based healthcare (VBH) jako kierunku rozwoju polskiego systemu ochrony zdrowia. Pojęcia te oznaczają model świadczenia opieki zdrowotnej i leczenia „na bazie wartości", w ramach którego świadczeniodawcy, w tym szpitale i lekarze, otrzymują wynagrodzenie w oparciu o wyniki zdrowotne pacjentów. W ramach umów o opiece bazującej na wartości dostawcy są nagradzani za pomaganie pacjentom w poprawie ich zdrowia, ograniczanie skutków i częstości występowania chorób przewlekłych oraz prowadzenie zdrowszego trybu życia – w sposób oparty na zebranych dowodach.

Jakość, nie ilość

System oparty na wartości różni się od podejścia opartego na zasadzie „opłata za usługę" lub „zasiłek", w którym usługodawcy są opłacani na podstawie ilości świadczonych usług opieki zdrowotnej. Wartość opieki zdrowotnej w tym modelu pochodzi z pomiaru wyników zdrowotnych w porównaniu z kosztami uzyskania wyników.

– Mówimy o value-based healthcare jako czymś nowym, ale w kardiologii wydarzyło się to parę lat temu – powiedział dr Jakub Gierczyński, ekspert ochrony zdrowia.

Specjalistami w dziedzinie VBM ewidentnie są polscy kardiolodzy. Wprowadzili mierniki już dawno temu, tym samym przenosząc naszą kardiologię do europejskiej czołówki. Ich systemy oceny i raportowania chorób i incydentów sercowo-naczyniowych w Polsce mogłyby posłużyć jako przykład skutecznej i efektywnej drogi do tworzenia odpowiednich procedur.

Czas goni

O VBH i VBM wciąż dyskutuje się w ramach narodowej debaty „Wspólnie dla zdrowia", a eksperci zgadzają się, że jest to skuteczna droga do uzdrowienia systemu. Gotowe recepty mają powstać do wiosny przyszłego roku. To szczególnie istotne w świetle prognozowanego wzrostu nakładów z PKB na system ochrony zdrowia.

– Jednym ze wspólnych mianowników jest odejście od płacenia za ilość w kierunku płacenia za jakość i nie za to, co pacjent ma dostać, ale jaki efekt pacjent chce osiągnąć –powiedziała w Krynicy Beata Ambroziewicz, prezes Polskiej Unii Organizacji Pacjentów Obywatele dla Zdrowia. – Dopiero wtedy należy zastanowić się, w jaki sposób w świadczeniach koordynowanych możemy ten efekt zdrowotny premiować. Organizacje pacjenckie apelują, ażeby wreszcie sfinansować rejestry medyczne. To doświadczenie krajów o podobnym poziomie rozwoju gospodarczego, jak np. Czechy.

Baza wiedzy empirycznej

Rejestry medyczne są tematem, który wraca przy każdej dyskusji na temat efektywności leczenia – tego, co rzeczywiście pacjentowi pomaga, a co nie. Rejestry są bazą informacji o przebiegu i skuteczności terapii, jednocześnie stanowią nieoceniony materiał do badań naukowych oraz niezastąpione źródło informacji koniecznych do konstruowania programów lekowych.

Józefa Szczurek-Żelazko, sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia, twierdzi natomiast, że fundamentalna jest kwestia nakładów na służbę zdrowia.

– Możemy prowadzić dialog o jakości i dostępności procedur, ale jeżeli nie uwzględnimy wzrostu nakładów, te rozmowy będą jałowe. Pułap 6 proc. PKB będzie osiągnięty w 2024 r. To ponad 540 mld, które trafią do systemu w ciągu dekady. Oprócz zabezpieczenia myślimy też o racjonalinazacji wydatków, a więc sprawnym systemie organizacyjnym, ale także środkach na inwestycję i wykorzystywaniu tych zasobów.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski stwierdził, że debata nie może trwać w nieskończoność. Oczekuje, że na wiosnę powinny pojawić się koncepcje wdrożenia value-based medicine, ale nie da się tego zrobić bez cyfryzacji.

– Trudno rozmawiać o zdrowiu w oderwaniu od Ministerstwa Finansów, Cyfryzacji, Pracy i Polityki Społecznej czy premiera. To jeden z większych i trudniejszych działów gospodarki, bo z jednej strony mamy bezduszne finanse, a z drugiej pacjenta, który potrzebuje tych nakładów i nie oczekuje finansów, a konkretnych działań ratujących zdrowie i życie. Mamy też pracodawców i pracowników, przez lata pomijanych w reformach. Gdzieś w tych wszystkich zmianach technik czy pracownik recepcji byli pomijani – powiedział minister Szumowski. – Bez wzrostu płac nigdy nie będziemy mieli pracowników pracujących z zadowoleniem. Kolejne pytanie to pytanie etyczne: mamy określone środki, ale co z nimi zrobić? Wydać na profilaktykę, podczas gdy mamy tutaj pacjentów z rakiem, chorobami rzadkimi, zawałami? Czy możemy wydać część środków „na zapas", czy przekazać na ratowanie życie tu i teraz?

Tekst powstał we współpracy z Eweliną Zych-Myłek, ekspertem komunikacji w ochronie zdrowia

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL