fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Jak uniknąć porażenia piorunem? 12 faktów, które każdy powinien znać

Adobe Stock
Po czwartkowym dramacie w Tatrach, gdzie w czasie burzy zginęło pięcioro turystów, a ponad stu odniosło obrażenia, nie milkną pytania, czy można było uniknąć tak dużej liczby ofiar?

Zdaniem ratowników skala tragedii, jaka rozegrała się 22 sierpnia na Giewoncie, a także w innych rejonach Tatr,  to w dużej mierze wynik niezachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa w czasie burzy w górach. Pojawiają się głosy, że wiele osób po prostu nie wie, jak się zachować w przypadku zbliżającego się załamania pogody, nie wspominając już o braku umiejętności udzielania pierwszej pomocy w razie porażenia piorunem. O czym trzeba pamiętać, gdy na otwartym terenie zaskoczy nas burza (nie tylko w górach)?

W górach burza jest groźniejsza

Dzieje się tak nie tylko dlatego, że w górach pogoda może się zmienić z minuty na minutę i trudniej przewidzieć zagrożenie. Istotne jest również to, że  nasze ciało odznacza się o wiele lepszym przewodnictwem elektrycznym niż otaczające je skalne masy. Nic więc dziwnego, że wśród górskich szczytów przyciągamy wyładowania elektryczne. Dlatego podstawowym zaleceniem, gdy widzimy tworzącą się chmurę burzową, jest jak najszybciej zejść do schroniska.

Nawet gdy grzmoty słychać w oddali, do schroniska trzeba zacząć schodzić natychmiast.

Pioruny mogą wyprzedzać burzę nawet o kilkanaście kilometrów i uderzyć, kiedy nie ma jeszcze chmur nad głową i ulewnego deszczu. Dlatego wielu ratowników przypomina o zasadzie  bezpieczeństwa zwanej „30-30”. Mówi ona o tym, że  jeżeli grzmot słychać po błyskawicy w odstępie krótszym niż 30 sekund, to należy szybko szukać bezpiecznego schronienia. Druga liczba 30 oznacza, że bezpiecznego miejsca nie należy opuszczać wcześniej, niż 30 minut po ostatnim słyszanym grzmocie. Niedocenianie nadchodzącego zagrożenia i przedwczesne uznanie, że burza już przeszła, są powodem szczególnego zagrożenia porażeniem.

Poza budynkiem jedynym bezpiecznym schronieniem przed burzą jest samochód

Jeśli możemy schronić się do samochodu, to podczas burzy jest to dla człowieka bardzo bezpieczne miejsce. Pojazd działa jak klatka Faradaya w fizyce - metalowa puszka, w której impuls elektryczny nie przechodzi do środka, tylko spływa po powierzchni - do ziemi.

Gdy nie uda się schować w samochodzie lub na szlaku w górach zejść do schroniska, trzeba zrobić wszystko, by jak najmniej wyróżniać się z otoczenia.

Najistotniejszy z punktu widzenia wyładowania elektrycznego jest najwyższy punkt - tak jak odgromniki na budynkach wystają ponad sam dom, tak i my nie powinniśmy wystawać ponad teren. Gdy nie uda się zejść do schroniska, staramy się jak najmniej wyróżniać się z otoczenia. Oczywiście nie stajemy pod drzewami. Na otwartej przestrzeni musimy być jak najbliżej gruntu, np. skulić się do pozycji żółwia. Nie dotykamy żadnych metalowych przedmiotów – np. łańcuchów, metalowych poręczy.

Jeden piorun może porazić wiele osób. Gdy jesteśmy w grupie w czasie burzy trzeba się rozproszyć po jak największej przestrzeni.

Grom nie jest jedną linią prostą - wokół głównego wyładowania powstaje pajęczyna wyładowań, które mogą porazić więcej osób. Ratownicy podkreślają, że grupa, którą w terenie zaskoczyła burza, powinna się jak najszybciej rozproszyć. To jedna z najważniejszych zasad bezpieczeństwa. Dzięki temu większa liczba osób może uniknąć porażenia i w razie gdy inni zostaną poszkodowani – szybko udzielić im pomocy.   

Oddalenie się od drzewa czy słupa czasami nie wystarczy, by uchronić się przed porażeniem.

Wiadomo, że odizolowany i wysoki w stosunku do otaczającego terenu obiekt, np. samotne drzewo, słup, szczyt góry lub stojący na otwartym terenie człowiek – przyciąga wyładowania elektryczne.  Jednak obecność innego podobnego obiektu w odległości większej niż 30-50 metrów stwarza nową możliwość wyzwolenia wyładowania, a więc przebywanie na otwartym terenie w dalszej odległości od wyższego przedmiotu, na przykład 150 metrów od wysokiego drzewa lub szczytu góry, nie zabezpiecza przed rażeniem piorunem. Porażenie piorunem jest najczęściej (w ok. 50 proc. przypadków) skutkiem wytworzenia napięcia krokowego przez rozchodzący się po ziemi prąd z bliskiego wyładowania. Bezpośrednie uderzenie lub dotknięcie uderzonego piorunem obiektu podczas wyładowania jest znacznie rzadszą przyczyną porażenia (do 5 proc. przypadków) i prawie zawsze jest śmiertelne.

Chowanie się w czasie burzy pod wiatą czy w szałasie nie jest bezpieczne

Zadaszenia zabezpieczają jedynie przed deszczem, ale nie przed możliwością porażenia piorunem.

Telefon komórkowy nie przyciąga piorunów

Telefon komórkowy, czy słuchawki w uszach nie mają większego znaczenia podczas burzy. Ich używanie może być niebezpieczne tylko wtedy, jeśli odwracają uwagę od sytuacji i pojawiającego się zagrożenia. 

Nie trzeba się obawiać, że przez otwarte okno w czasie burzy może nas porazić piorun

Generalnie podczas burzy dobrze jest okna zamknąć, ale w pomieszczeniu otwarte okno nie zwiększa ryzyka narażenia się na uderzenie. Zdarzają się natomiast przypadki spalenia instalacji elektrycznej, razem z wyłączonymi, ale podłączonymi do kontaktu urządzeniami.

Skutki porażenia piorunem są inne niż zwykłego porażenia prądem.

Porażenie piorunem nie ma nic wspólnego z porażeniem prądem zmiennym o wysokim napięciu, jaki płynie w przewodach elektrycznych. W przypadku porażenia piorunem ciało poszkodowanego zostaje poddane działaniu prądu stałego o ogromnym napięciu, ale przez bardzo krótki czas. Efekt, jaki wywiera on na serce,  porównuje się do defibrylacji - dochodzi do jednoczasowej depolaryzacji włókien mięśniowych, czego następstwem jest asystolia (brak czynności elektrycznej serca).

Czas udzielenia pomocy osobie porażonej piorunem ma kluczowe znaczenie

Ratownicy przypominają, że bezpośrednią przyczyną zgonów z powodu rażenia piorunem jest zatrzymanie krążenia. Podkreślają jednocześnie, że kluczowe znaczenie dla uratowania człowieka ma w tym wypadku czas rozpoczęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej. Ratownicy podkreślają, że w przypadku zatrzymania krążenia, mamy pięć minut, po których mózg bez podjęcia akcji ratowania życia umiera i takiej osobie nie da się już pomóc.

Osoba rażona piorunem ma duże szanse na przeżycie.

Śmiertelność po rażeniu piorunem wynosi około 10 proc. i w znacznym stopniu zależy od szybkości udzielenia pomocy (przywrócenie krążenia i oddechu). Osobę porażoną należy szybko przeciągnąć w bezpieczniejsze miejsce, np. w pobliskie zagłębienie terenu,  i tam wykonać sztuczne oddychanie na przemian z uciśnięciami mostka w rytmie 30 uciśnięć na 2 oddechy.

U rażonych piorunem mogą również wystąpić zaburzenia świadomości, różnego rodzaju zespoły neurologiczne, zaburzenia widzenia oraz obrażenia wskutek tępych urazów, kiedy w następstwie gwałtownego skurczu mięśni ofiara zostaje odrzucona nawet na odległość kilku metrów.

Warto wiedzieć, że oparzenia, pomimo bardzo wysokiej temperatury spowodowanej przepływem prądu elektrycznego, występują tylko u około 1/3 rażonych. Dzięki bardzo krótkiemu czasowi działania i „spływaniu” prądu po mokrej powierzchni ciała poparzenia są z reguły powierzchowne, czasem w formie wzorzystych wykwitów na skórze (figury piorunowe, znamiona Lichtenberga), i nie stanowią poważnego problemu. Głębokie oparzenia mogą natomiast powstać na skutek stykania się z metalem (np. łańcuchami, których przytrzymujemy się na szczycie góry). Stopień zagrożenia u osób rażonych piorunem jest zróżnicowany i – jak podkreślają ratownicy - pomoc jest potrzebna w pierwszej kolejności tym, którzy nie oddychają.

Źródło: Oprac. na podstawie mp.pl oraz naukawpolsce.pap.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA