fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Jazda rowerem: sprzyja męskości czy ją osłabia?

Adobe Stock
Co jakiś czas w mediach pojawiają się niepokojące doniesienia o negatywnym wpływie jazdy rowerowej na życie seksualne i płodność mężczyzn. Ile jest w nich prawdy?

Po dłuższej jeździe na twardym i wąskim siodełku, wielu panów odczuwa ból i nieprzyjemne odrętwienie okolic intymnych. Nic zatem dziwnego, że pasjonaci rowerowych wycieczek mogą być zaniepokojeni informacjami o potencjalnym ryzyku problemów urologicznych i seksualnych, do jakich ma prowadzić ta forma aktywności. Niektóre przeprowadzone dotąd badania sugerują bowiem, że jazda rowerem może negatywnie wpływać na erekcję u mężczyzn, a także obniżać jakość nasienia. Przyczyną ma być ucisk wywierany przez siodełko oraz mikrourazy.

Wskazuje się też na neuralgię nerwu sromowego (PNE, ang. pudendal nerve entrapment), nazywaną syndromem Alcocka, lub potocznie „chorobą kolarzy”. Może być ona wywołana stanem zapalnym lub nadmiernym naciągnięciem nerwu podczas np. intensywnych ruchów u sportowców, m.in. kolarzy. Objawia się nieprzyjemnym uczuciem drętwienia, bólem w okolicach narządów płciowych, problemem z załatwianiem potrzeb fizjologicznych. Jednak do rozwoju tego syndromu mogą przyczyniać się też predyspozycje genetyczne lub odpowiedź autoimmunologiczna. Czasami przyczyna choroby pozostaje nieznana. 

Wiadomo też, że ryzyko urazów i komplikacji zdrowotnych jest nieodłączną częścią każdego sportu uprawianego wyczynowo. Jednak czy mężczyźni uprawiający kolarstwo rekreacyjnie, choćby nawet intensywnie, są generalnie narażeni na takie konsekwencje?

Na łamach pisma „Journal of Urology” naukowcy z University of California w San Francisco (UCSF) prezentują badania, które mogą uspokoić miłośników jednośladów.

Wynika z nich, że jazda rowerem nie wpływa negatywnie na zdrowie seksualne mężczyzn i nie wywołuje problemów urologicznych. Pasjonaci kolarstwa byli nawet bardziej sprawni seksualnie niż mężczyźni jeżdżący rzadziej.

- To największe badanie porównawcze, jakie do tej pory przeprowadzono, sprawdzające z użyciem zatwierdzonych kwestionariuszy zależność między kolarstwem i jakością dróg a funkcjami seksualnym i urologicznymi mężczyzn - mówi kierujący projektem dr Benjamin Breyer.

Zdaniem naukowców z UCSF badania, które donosiły o szkodliwości jazdy na rowerze, były niemiarodajne, ponieważ angażowały niewielką grupę ochotników i  miały niedoskonałą metodologię.

W międzynarodowym projekcie wzięło udział ponad 4 tys. osób uprawiających różne dyscypliny sportowe – kolarze, pływacy i biegacze. Uczestnicy wypełnili obszerny zestaw standaryzowanych ankiet opisujących ich stan zdrowia, m.in. narządów płciowych, prostaty i dróg moczowych.

Analiza uwzględniła różnorodne czynniki. Oprócz porównania wpływu dyscyplin z uciskiem na krocze (kolarstwo) i bez niego (pływanie, bieganie), badacze uwzględnili m.in. intensywność jazdy rowerem, ustawienie kierownicy i siodełka roweru, a nawet warunki drogowe.

Jeżdżący od ponad dwóch lat, co najmniej trzy razy w tygodniu więcej niż 40 km zostali przy tym zakwalifikowani do grupy kolarskiej o wysokiej intensywności, a jeżdżący mniej – o niskiej.

Osoby z grupy jeżdżącej intensywnie wykazywały większą sprawność seksualną niż mężczyźni jeżdżący mniej. Badacze zastrzegają jednak, że nie jest to zależność przyczynowo-skutkowa, prawdopodobnie więcej jeżdżą osoby o ogólnie lepszym zdrowiu i kondycji fizycznej.  

Badania wykazały, że generalnie zdrowie układu płciowego i sprawność seksualna były podobne u rowerzystów i u biegaczy oraz pływaków. Jednak u niektórych kolarzy częściej obserwowano zwężenie cewki moczowej.

Naukowcy zwrócili też uwagę, że wstawanie z siodełka przez ponad 20 proc. czasu jazdy znacznie zmniejszało ryzyko wystąpienia drętwienia narządów płciowych, które pojawia się po dłuższym czasie jazdy.

Również ustawienie kierownicy wyżej lub przynajmniej równo z siodełkiem zmniejszało ryzyko drętwienia okolic intymnych i dyskomfortu po jeździe. Natomiast typy rowerów i siodeł, kąt siodełka i powierzchnia ulicy nie były statystycznie istotnie związane ze zwężeniami cewki moczowej, drętwieniem genitaliów lub odleżynami.

- Wierzymy, że nasze wyniki będą zachęcające dla cyklistów. Jazda rowerem przynosi bowiem ogromne korzyści dla układu krążenia i nie obciąża stawów. Jesteśmy zdania, że korzyści zdrowotne, jakie daje bezpieczna jazda, dalece przeważają nad ewentualnym ryzykiem dla zdrowia – podsumowuje dr Benjamin Breyer.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA