fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

Niedzielski: Za wcześnie na decyzje, jak rozliczyć Covid-19

AFP
System opieki zdrowotnej jest od strony finansowej dobrze przygotowany do funkcjonowania w czasie pandemii i do wychodzenia z niej – mówi Adam Niedzielski, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia.

Epidemia koronawirusa zaburzyła działanie szpitali, wstrzymując przyjęcia planowe. Ich szefowie obawiają się, że nie uda im się wykorzystać ryczałtu na 2020 r. Czy przewiduje pan zmiany rozporządzenia w sprawie ryczałtu?

Mając świadomość, że zaangażowanie w walkę z epidemią koronawirusa może wpłynąć na ograniczenie podstawowej działalności placówek medycznych, jeszcze w marcu przygotowaliśmy zestaw konkretnych instrumentów finansowych, gwarantujących ich stabilność w okresie epidemii. Placówkom, które nie biorą bezpośredniego udziału w walce z koronawirusem, ale zostały zmuszone do ograniczania działalności, zostaną wypłacone kwoty porównywalne z tymi, które otrzymałyby, wykonując kontrakt na dotychczasowych warunkach. Część szpitali korzysta i z ryczałtu, i z kontraktu, inne tylko z kontraktu. Każdy, bez względu na stopień zaawansowania kontraktu, miał prawo wystąpić o wypłacanie mu zaliczkowo jednej dwunastej kontraktu.

Szefowie lecznic martwią się, że po odmrożeniu zabiegów planowych nie będą w stanie nadrobić tych dwóch miesięcy, zwłaszcza że muszą pracować w reżimie sanitarnym, z zachowaniem odpowiednich procedur i odległości, co sprawia, że mogą przyjąć mniej pacjentów.

Dlatego rozważamy możliwość przedłużenia terminu rozliczania ryczałtu. Jeżeli zgodnie z obecnymi prognozami jesteśmy przy końcu epidemii i nie będzie następnej fali zachorowań na jesieni, zastanowimy się nad wydłużeniem terminu o pół roku.

Według mniej optymistycznego scenariusza ta perspektywa będzie dłuższa. Na dziś nie ma jeszcze gotowego systemu przeliczania „pustych miesięcy". Jesteśmy w trakcie pandemii i za wcześnie na podejmowanie decyzji o ostatecznym rozliczeniu Covid-19.

Na razie, wspólnie z Ministerstwem Zdrowia, staramy się na bieżąco zbierać od szpitali informacje o kosztach zwalczania epidemii i planujemy wystąpić do nich o dane finansowe. Pokażą one, jakie były nakłady na zwalczanie koronawirusa, które będziemy mogli ująć w korektach technicznych ryczałtu, by ten ubytek zrekompensować. Inaczej będzie on wyglądał w jednoimiennych szpitalach zakaźnych, całkowicie skoncentrowanych na zwalczaniu epidemii, a inaczej w jednostkach, które w związku z przerwą w operacjach planowych utraciły możliwość wykonania kontraktu.

Jak to będzie wyglądać technicznie?

We wzorze na obliczanie ryczałtu dla szpitali w sieci jest zmienna „Dl", tak zwany czynnik korygujący, którym będziemy mogli korygować ryczałt, uwzględniając sytuację finansową szpitali związaną z Covid-19. Najpierw skorygujemy ryczałt dla szpitali zajmujących się zwalczaniem epidemii, uwzględniając środki przekazane ze specjalnej puli przeznaczonej na zwalczanie koronawirusa, a po zakończeniu epidemii ryczałt dla szpitali zostanie podniesiony w górę, również za pomocą zmiennej „Dl".

Skąd pieniądze na wyrównania? W czasie pandemii zmalał wpływ ze składki zdrowotnej, a kolejne miesiące prognozowanego kryzysu gospodarczego mogą ten wpływ jeszcze obniżyć.

Zmniejszenie przychodów składkowych dla Narodowego Funduszu Zdrowia wynikające z umorzeń i zwolnień dokonywanych przez ZUS zgodnie z przepisami zostanie zrekompensowane dotacją z budżetu państwa. Poza tym stabilność zapewnia ustawa 6-proc. PKB (nowelizacja ustawy, która daje gwarancję systematycznego, corocznego wzrostu odsetka produktu krajowego brutto na ochronę zdrowia niezależnie od bieżącej sytuacji). Wydaje mi się, że system opieki zdrowotnej jest od strony finansowej dobrze przygotowany do funkcjonowania w pandemii i wychodzenia z niej.

Kryzys nie dotknie ochrony zdrowia w takim stopniu jak innych segmentów gospodarki?

Takie zadanie jeszcze przed wybuchem epidemii postawił przede mną minister zdrowia Łukasz Szumowski. Jeszcze w marcu przygotowaliśmy zestaw instrumentów finansowych zapewniających szpitalom stabilność w okresie epidemii. To przede wszystkim wsparcie z budżetu państwa w walce z epidemią koronawirusa, które gwarantuje, że finansowanie jej zapobiegania i zwalczania nie odbywa się kosztem innych świadczeń, za które płaci Narodowy Fundusz Zdrowia. Zagwarantowaliśmy szpitalom możliwość wypłaty rat kontraktowych niezależnie od poziomu realizacji świadczeń, wzrost wyceny punktu rozliczeniowego, mechanizm wyrównywania ryczałtu czy w końcu dodatkowe środki za konkretne świadczenia związane z epidemią koronawirusa. Sytuacja stabilizuje się, mam nadzieję, że – mimo sytuacji na Śląsku – uda nam się tę stabilność utrzymać.

Są również elementy, które wyraźnie przemawiają na naszą korzyść: rekompensata utraconej składki, dochodzenie do 6-proc. produktu krajowego brutto czy wypłata w kwietniu 13. emerytury, płacona niezależnie od stanu gospodarki. Może się również okazać, że wpływ składki zdrowotnej za kwiecień będzie mniejszy, ale nie tak bardzo, jak byśmy tego mogli się spodziewać.

Mimo to szefowie szpitali boją się bankructwa. Narzekają na koszty utrzymania reżimu sanitarnego – zakup środków ochrony indywidualnej, takich jak kombinezony, przyłbice czy maseczki, ale także płynów dezynfekujących. Czy Fundusz wyrówna im to np. podwyżką punktu rozliczeniowego?

Zgodnie z zarządzeniem z 16 marca w sprawie zmiany planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia punkt w ryczałcie dla szpitali w sieci wzrósł o około 5 proc., na co przeznaczyliśmy ponad miliard złotych z funduszu zapasowego NFZ, a przeszacowanie wartości ryczałtu zostało naliczone wstecznie od stycznia 2020 r. Zagwarantowaliśmy również szybsze i częstsze wypłaty – na wniosek szpitala środki mogą być wypłacane nawet cztery razy w miesiącu, a terminy płatności zostały skrócone z 14 dni do maksymalnie pięciu dni roboczych. Obawy dyrektorów szpitali wydają się nieco na wyrost. Można powiedzieć, że finansowanie szpitalnictwa zostało w najmniejszym stopniu dotknięte zamieszaniem spowodowanym przez lockdown i epidemię koronawirusa.

Niedługo Fundusz czeka kolejny wydatek – rekompensaty dla lekarzy, którzy rezygnują z innych miejsc zatrudnienia, decydując się na pracę tylko przy zwalczaniu koronawirusa. Jak duże środki zostaną przeznaczone na te rekompensanty?

Według szacunków od 100 do 150 mln zł miesięcznie. To szacunek wstępny, bo jesteśmy na etapie finalizowania umów ze świadczeniodawcami.

Czy NFZ policzył już, jak epidemia wydłuży kolejki do lekarzy i na operacje planowe? Eksperci szacują, że pacjenci poczekają co najmniej tyle, ile trwał lockdown, ale w niektórych miejscach kolejka może wydłużyć się nawet do czterech miesięcy. Na razie przyglądamy się, o ile zmniejszyło się wykonanie świadczeń w poszczególnych zakresach. Porównujemy wyniki za marzec w stosunku do średniej za styczeń i luty tego roku.

W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej największe, 50-proc. spadki dotyczą toksykologii, leczenia wad postawy czy leczenia zeza u dzieci. 40-proc. spadek zanotowaliśmy w otolaryngologii dziecięcej, hepatologii i okulistyce, w większości jednak wizyt u specjalistów było o 20–30 proc. mniej, choć wszyscy zakładaliśmy nawet 80–90 proc.

Pomogła teleporada?

Tak, choć jako produkt wpisany do koszyka świadczeń gwarantowanych przed pandemią funkcjonowała jedynie teleporada w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), udzielana przez lekarzy pierwszego kontaktu. U progu pandemii istniała ona jako narzędzie, choć jeszcze niepopularne. W jej trakcie liczba teleporad osiągnęła poziom 90 proc. wszystkich porad w POZ.

W ambulatoryjnej opiece specjalistycznej teleporad było zdecydowanie mniej,male i tak bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że teleporada w specjalistyce jest możliwa podczas kontynuacji leczenia. Pierwsza wizyta u specjalisty musi zwykle odbyć się osobiście, żeby lekarz mógł dobrze poznać pacjenta i jego zdrowotne problemy.

Jak wydłużenie kolejek wygląda w lecznictwie szpitalnym?

Podobnie jak w ambulatoryjnym, spadki są dużo mniejsze, niż zakładaliśmy.

Na izbach przyjęć odnotowaliśmy spadek w wysokości 30 proc. realizowanych świadczeń, ale nie zawsze oznaczał on spadek przychodu, bo zwiększyły się wyceny. W niektórych zakresach, takich jak np. planowe hospitalizacje w kardiologii czy urologii, spadki osiągnęły 50 proc. Z kolei liczba zabiegów nieplanowych spadła zaledwie o 20–30 proc.

Pacjenci szpitali i przychodni mogą już kontynuować leczenie planowe.

Co jednak z czekającymi na pobyt w sanatoriach? Jak szybko mogą wyjechać do uzdrowisk?

Mamy świadomość, że wiek i wielochorobowość to jedne z najistotniejszych czynników ryzyka, jeśli chodzi o koronawirusa, a do sanatoriów jeżdżą głównie ludzie starsi i schorowani. Dlatego sanatoria będziemy otwierać w ostatniej kolejności, choć przy założeniu, że epidemia się kończy, na pewno jeszcze w tym roku. Nie wiem jednak, czy jeszcze w czerwcu czy dopiero na jesieni. Pamiętajmy, że wiele sanatoriów zostało przekształconych na izolatoria dla osób w kwarantannie. Przed przywróceniem ich normalnej działalności będą musiały zostać zdezynfekowane i przeorganizowane na nowo.

Czy NFZ przygotowuje się na ewentualność powrotu epidemii?

Mamy świadomość, że może nastąpić kolejna fala koronawirusa, jednak biorąc pod uwagę, że zdaliśmy egzamin podczas pierwszej fali, wierzymy, że z kolejną poradzimy sobie równie dobrze. Jeżeli niemal z dnia na dzień byliśmy w stanie zorganizować 160 punktów drive thru testowania w kierunku Covid-19, jesteśmy w stanie podołać kolejnym wyzwaniom, z których większość już mamy przećwiczone.

Adam Niedzielski, doktor nauk ekonomicznych. Od lutego 2016 r. jako radca prezesa w ZUS odpowiadał za opracowanie strategii komunikacji Zakładu na lata 2016–2020, analizę ekonomiczną systemu ubezpieczeń społecznych oraz analizę systemu zarządzania ZUS.

W latach 2016–2018 dyrektor generalny Ministerstwa Finansów oraz członek rady Narodowego Funduszu Zdrowia. Od 2018 r. zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia ds. operacyjnych. Od 2019 r. prezes NFZ.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA