fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ireneusz Krzemiński: Wielka choroba naszej demokracji

Radość z uczestnictwa we władzy. Kongres KLD, 22 lutego 1992 r. Na zdjęciu: kuluary obrad, rozmawiają (od lewej): Paweł Śpiewak, Ireneusz Krzemiński i Tadeusz Mazowiecki
Forum
Sądziłem, że demokracja buduje pewną społeczną racjonalność: gdy wybucha konflikt, dąży się do tego, by go rozwiązać poprzez dyskusję i negocjacje. Tymczasem u nas konflikty prowadziły tylko do zdyskredytowania i poniżenia przeciwników, a nie starcia racji - mówi prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog.

Od początku lat 90. był pan związany z gdańskimi liberałami. Co pana pociągało w tym środowisku albo w tej ideologii?

Ze środowiskiem liberałów byłem związany już w latach 80., kiedy ta grupa się formowała. Wydawali wtedy „Przegląd Polityczny", wówczas dla mnie bardzo ważne pismo. W neoliberalizmie urzekło mnie myślenie o ustroju, który zapewniałby rozwój i wolność, ale pamiętał też o równości. Później pojawił się problem zmiany granic między tym co publiczne i co prywatne, charakterystyczny dla „starego" liberalizmu. Chodziło o prawa kobiet, mniejszości seksualnych, wychowanie dzieci. O to, że jeżeli mężczyzna w czterech ścianach domu leje żonę i dzieci, to społeczeństwo ma prawo się wtrącać. I że to bardzo ważny element poszerzający zakres wolności. Liberalizm pociągał mnie także dlatego, że szanował różnice. Nawet globalizacja, która wyrosła z ducha liberalizmu i doprowadziła do ekspansji różnych firm na świecie, uwzględniała różnice kulturowe. Generalnie liberalna filoz...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA