fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady

Minister Teresa Czerwińska: Nie zaszkodzimy uczciwym

Teresa Czerwińska zapewnia, że weryfikacja samozatrudnienia nie będzie stosowana wstecznie
materiały prasowe
Sprawdzanie działalności małych firm ma uporządkować rynek pracy – mówi minister finansów Teresa Czerwińska.

Czy już szykuje się pani na posadę wiceprezesa Europejskiego Banku Inwestycyjnego?

Słyszałam różne spekulacje na temat mojej zawodowej przyszłości. Nigdy jednak nie budowałam swojej kariery na takich plotkach. Moją pracę ocenia premier Mateusz Morawiecki i pozostaję w każdym momencie do jego dyspozycji. Chciałabym wykonać rozpoczęte zadania do końca kadencji i zostawić swojemu następcy sporo analiz i konceptów na przyszłość.

Czytaj także: Test przedsiębiorcy uderzy w branżę IT. Specjaliści wyjadą? 

System podatkowy miał być prosty, przejrzysty i przyjazny, a teraz dowiadujemy się, że wielu przedsiębiorców będzie musiało przejść test przedsiębiorcy. Czego mogą się spodziewać?

W naszym podejściu nic się nie zmieniło. Zasada 3P, o której pan wspomniał, wciąż obowiązuje. Prawo podatkowe – co wynika w znacznej mierze z powodów obiektywnych – jest dość złożone, ale my chcemy prostować przedsiębiorcom te „kręte drogi". Wokół tzw. testu przedsiębiorcy narosło wiele mitów, które należy rozwiać. To, co rząd zaproponował w aktualizacji programu konwergencji, to walka z dualizmem na rynku pracy, nie zaś utrudnianie przedsiębiorczości. Uporządkowanie rynku pracy jest konieczne, biorąc pod uwagę sytuację demograficzną i potrzeby gospodarki. Tymczasem mamy w kraju bardzo wysoki poziom tzw. samozatrudnienia, jeden z najwyższych wśród krajów wysoko rozwiniętych. Wraz z Radą Dialogu Społecznego chcemy wypracować takie rozwiązanie, które zapobiegłoby „wypychaniu" pracowników z umów o pracę i równocześnie zmuszaniu do zakładania jednoosobowych firm. Przecież w ten sposób te osoby robią de facto to samo co pracownicy, a są pozbawione urlopów czy ewentualnych odpraw. Samozatrudnienie to przecież także transfer ryzyka z pracodawcy na nowo założoną jednoosobową firmę.

Teraz jednak mamy niskie bezrobocie i rynek pracownika. Jeśli ktoś nie będzie chciał przyjąć nowych warunków, to poszuka sobie innej pracy.

Nie w każdej branży i nie w każdej sytuacji tak jest. Jednoosobowa działalność gospodarcza nie powinna być substytutem zatrudnienia na etacie. Przecież prowadzenie firmy wiąże się z ryzykiem, prowadzeniem własnej księgowości, koniecznością płacenia składek ubezpieczeniowych etc. Chcemy bronić praw pracowników, dla których nie zawsze taka zmiana byłaby korzystna. Zauważmy też, że w skali całego kraju średni wskaźnik bezrobocia jest niski, ale wciąż są powiaty, w których jest on dwucyfrowy.

Czytaj także: Rząd wypycha pracowników na samozatrudnienie 

Czy będzie jakieś nowe narzędzie weryfikacji samozatrudnienia? W aktualizacji programu konwergencji zapowiedziano stosowną zmianę w ustawie o PIT, a konkretnie w przepisach o przychodach z działalności gospodarczej.

Przyjrzymy się zarówno przepisom, jak i dotychczasowym praktykom administracyjnym, by sprawdzić, czy wobec dzisiejszego nadużywania samozatrudnienia są podejmowane wystarczająco skuteczne kroki. Rozważamy też działania legislacyjne. Chcemy zapobiec sytuacjom, w których ludziom, szczególnie młodym, daje się wybór tylko między zleceniem i samozatrudnieniem. Nie mamy najmniejszego nawet zamiaru utrudniać działalności gospodarczej, gdy ktoś naprawdę zakłada firmę, choćby jednoosobową, jest dynamiczny i innowacyjny, a przy tym działa uczciwie. Chcemy, aby przestrzegał uczciwych zasad. Tak jak udało nam się skutecznie zredukować lukę w VAT, zwalczając nieuczciwe praktyki i nadużycia, tak też chcemy przywrócić normalność na rynku pracy – likwidując dualizm na nim.

Co zatem państwo zrobi z pracownikami już wypchniętymi na samozatrudnienie?

Na pewno nie podejmiemy działań – czy to legislacyjnych czy administracyjnych – ze skutkami wstecznymi. Będziemy walczyli z umowami śmieciowymi, o to, by pracownik miał lepszą pozycję wobec pracodawcy. Mam nadzieję, że szara strefa też się zmniejszy. Będzie to służyło szerszemu celowi społecznemu. Doszliśmy do wniosku, że po trudnych latach transformacji i budowy silnej gospodarki przyszedł czas na większą troskę o rynek pracy.

A jednak ma się zmienić definicja przychodów z biznesu, i to też niepokoi wielu przedsiębiorców, nie tylko tych samozatrudnionych.

Na razie nie chcę przesądzać, jaki kształt przybiorą nasze działania. Zapewniam jeszcze raz, że nie mamy najmniejszego zamiaru utrudniać prowadzenia działalności uczciwym przedsiębiorcom. Będzie podobnie, jak było w przypadku uszczelniania VAT, gdzie zmiany wyeliminowały z rynku oszustów. Przedsiębiorcy przyjęli to z ulgą.

Właśnie zakończył się sezon rozliczeń PIT. Ilu podatników złożyło w tym roku zeznania przez internet?

Nasze systemy przyjęły 16 mln deklaracji, w tym 7 mln w systemie Twój e-PIT. To znacznie więcej niż w ubiegłym roku, gdy ta liczba wyniosła 11,4 mln. Skoro pytali panowie o przyjazność systemu podatkowego, to ta sytuacja jest dowodem, że rzeczywiście system stał się przyjazny. Skoro aż 7 mln podatników wybrało usługę wstępnie wypełnionej deklaracji przez urząd skarbowy, to niewątpliwie zaoszczędzili czas. Taki komfort podatnika to duże osiągnięcie pracowników skarbowości i informatyków, za co bardzo im dziękuję. Zresztą tę usługę w przyszłym roku rozszerzymy także na zeznanie podatkowe przedsiębiorców, czyli formularze PIT-36 i 36L. Będzie to narzędzie redukujące czas przeznaczany na rozliczenia podatkowe. Wiem przecież, że to właśnie likwiduje bariery prawne. Ten czas poświęcany na sporządzanie dokumentów dla różnych urzędów bywa postrzegany jako bariera dla przedsiębiorczości, i to jeszcze większa niż podatki.

Jak pani, jako gospodarz finansów państwa, ocenia „piątkę Kaczyńskiego"?

Cieszy mnie, że w tych zapowiedziach znalazła się tak ważna dla gospodarki rzecz jak redukcja klina podatkowego. Podwyższenie kosztów uzyskania przychodu dla pracowników i zniesienie podatków dla młodych pracowników będzie miało skutki długofalowe.

Jak ma wyglądać ulga w PIT dla pracowników do 26. roku życia? Zapowiadała pani, że będzie przysługiwała tylko pracownikom na etacie, a potem z ust premiera Morawieckiego usłyszeliśmy, że będzie dla wszystkich, także na umowach zlecenia.

Rolą ministra finansów jest odpowiednie ukształtowanie przepisów podatkowych, by realizowały cele rządu. Przygotowaliśmy różne wersje tych rozwiązań. Zwolnienie z podatku dla wszystkich do 26. roku życia to oczywiście najprostsze rozwiązanie, ale chcieliśmy pobudzić dyskusję na ten temat. Naszym celem jest wypracowanie rozwiązań optymalnych dla gospodarki, które nie będą generowały nadużyć.

A co się stanie z innymi elementami „piątki", gdy osłabnie koniunktura gospodarcza? Czy wystarczy wtedy pieniędzy na 13. emerytury, 500 zł na pierwsze dziecko i inne świadczenia socjalne?

Dziś nie mamy jeszcze budżetu na rok 2020, ale mamy solidny fundament pod stabilne finanse publiczne w postaci wieloletniego planu finansowego państwa na lata 2019–2022. Utrzymujemy w ryzach deficyt budżetowy dzięki stabilizującej regule wydatkowej. Nawet w przypadku pogorszenia koniunktury tempo wydatków nie będzie wyższe.

Czy dziś budżet już odczuwa spowolnienie? Po danych za pierwsze miesiące 2019 roku widać, że wpływy z podatków, zwłaszcza z VAT i akcyzy, nie są już tak imponujące. Znikła też nadwyżka w budżecie, choć istniała przez wiele miesięcy poprzedniego roku.

Wyjaśnijmy, że spowolnienie to jeszcze nie kryzys. Oczywiście odczuwa je nie tylko polska gospodarka. Dość powiedzieć, że wskaźnik PMI w Niemczech jest najniższy bodajże od 2009 roku. Co do dynamiki wpływów podatkowych, to nie zaskakuje nas, że jest nieco niższa. Przecież np. efekt uszczelniania systemu VAT był najbardziej widoczny na początku tego procesu, a przyrosty krańcowe są niższe. Redukcja luki w tym podatku z 25 proc. do około 12,5 proc. była sukcesem i lokuje nas wśród tych krajów europejskich, w których skala tej luki jest mniejsza od średniej dla całej Unii Europejskiej. Dzisiejszą sytuację budżetu oceniam jako stabilną. Zdaję sobie sprawę z różnych zagrożeń, związanych np. z osłabieniem koniunktury w Niemczech czy z brexitem, ale nie są to sprawy, które poważnie mogłyby zagrozić bezpieczeństwu i stabilności naszych finansów publicznych.

Część sukcesów w poborze podatków budżet zawdzięcza wpłatom od firm, na które nałożono podatki decyzjami, które są teraz kwestionowane w sądach. Być może część tych pieniędzy trzeba będzie zwrócić. Czy są na to rezerwy w budżecie?

Nie znam dokładnej kwoty, ale z pewnością nie jest to kwota, która mogłaby nieść ryzyko dla budżetu. Zresztą spory podatników z administracją skarbową nie są niczym nowym. W budżecie ponadto mamy rezerwę na zobowiązania wymagalne w wysokości około 500 mln zł.

Niektóre takie spory wynikają z wstecznego stosowania nawet nie tyle prawa, ile interpretacji podatkowych. Na przykład w branży gastronomicznej od pewnego momentu uznano, że posiłki na wynos trzeba opodatkować 8-procentowym VAT zamiast 5-procentowym. Urzędy skarbowe zaczęły stosować tę interpretację wstecznie. Co pani powie na takie sposoby zapełniania budżetu w świetle konstytucji dla biznesu?

Nie chciałabym komentować poszczególnych spraw, zwłaszcza że może tam być różny stan faktyczny i różne racje. Administracja skarbowa to urzędnicy, którzy – jak to ludzie – też mogą się czasem mylić. Jednak zawsze powinni postępować zgodnie z prawem. Na spotkaniach z pracownikami Krajowej Administracji Skarbowej zawsze powtarzam, że trzeba się kierować prawem, ale także wrażliwością społeczną i zdrowym rozsądkiem.

Czy zniesienie limitu 30-krotności składek na ZUS jest już przesądzone?

W wieloletnim planie finansowym państwa podaliśmy kwotę ponad 5 mld zł jako szacunkowy wzrost wpływów właśnie z tego tytułu. Jeśli Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawi konkretny projekt ustawy, to na jego podstawie będzie można przedstawić precyzyjny szacunek wpływów. Na początku czerwca będziemy się porozumiewać z innymi resortami co do przypadających im części budżetów. Wtedy powinniśmy już znać konkretny projekt.

Czy toczą się w ministerstwie prace nad nowym podatkiem, który miałby objąć światowych gigantów, w tym cyfrowych?

Tak, pracujemy nad tym. Nie udało się osiągnąć porozumienia w sprawie „podatku cyfrowego" na forum Unii Europejskiej, ale np. Austria, Francja, Hiszpania czy Włochy też chcą takie regulacje wprowadzić. To podatek głównie od reklam w sieci. Jego celem jest opodatkowanie firm, które prowadzą działalność w wielu krajach, ale unikają płacenia podatku. Podatki należy płacić w tym kraju, w którym te dochody są osiągane.

Czy ruszyły już prace nad przekwalifikowaniem OFE w indywidualne konta emerytalne?

Rozumiem, że to jest pytanie o strategię rozwoju rynku kapitałowego w Polsce. Wiem, że rynki finansowe niecierpliwie czekają na nowe rozwiązania ich dotyczące. W trakcie konsultacji otrzymaliśmy około 400 uwag od 50 podmiotów. W wielu przypadkach były to bardzo szczegółowe i konstruktywne postulaty świadczące o tym, że traktują sprawę poważnie. Nie wszystkie oczywiście można uwzględnić, zwłaszcza że niektóre z nich były z sobą sprzeczne. Cieszy mnie, że rynek dostrzega potrzebę wyznaczenia kierunku zmian i uporządkowania go.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA