fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2019

Jarosław Flis: Zwycięstwo PiS nie jest przesądzone

prof. Jarosław Flis
Piotr Guzik
Pojawiło się bardzo wielu nowych wyborców. I to po obydwu stronach – prof. Jarosław Flis, socjolog.

To zależy, czy PiS będzie miał większość. Obecny wynik wcale nie przekłada się na większość parlamentarną rządzących. Może się okazać, że PiS straci większość sejmową. Jeśli tak się stanie, to rządzący będą mogli mówić o moralnym zwycięstwie, ale ich zakres swobody rządzenia istotnie spadnie. Walka wciąż jest bardzo wyrównana: 1–2 proc. w jedną lub drugą stronę może ustawić PiS w ławach opozycji. Dopóki nie znamy oficjalnych wyników, nie wiemy, kto będzie rządzić. W granicach błędu przewidywalnego, podawanego przez pracownię, tych 2 proc., mieszczą się wszystkie możliwe wyniki. Mam na myśli samodzielną większość PiS, samodzielną większość bloku senackiego oraz Konfederację jako języczek u wagi.

Co wiemy przed oficjalnymi wynikami?

Scena polityczna uporządkowała się. Partii politycznych jest mniej niż poprzednim razem. Jest mniej głosów rozproszonych. Najbardziej jestem zaskoczony sposobem przeliczania głosów, bo z tego, co ja wiem o polskim systemie wyborczym, obecny wynik exit poll Ipsos nie daje samodzielnej większości PiS. Ten wynik wyborczy, który poznaliśmy po 21.00, nie jest ostateczny. Podana liczba mandatów wydaje się wątpliwa. Wedle matematycznego modelu stosowanego przy poprzednich wyborach, który bardzo dobrze, z dokładnością do trzech mandatów przewidywał wyniki. Przy obecnym wyniku tych mandatów należy się spodziewać 227 dla PiS. To oznacza, że PiS może brakować czterech do samodzielnej większości. Opozycja może mieć również większość w Senacie. Powiedziałbym, że nawet bardziej prawdopodobne jest, że PiS nie ma większości w Senacie, niż że ją ma. Wciąż nie wiemy, jak głosowali wyborcy PSL do Senatu, czy wszędzie poparli kandydatów PO i Lewicy, tam gdzie w ramach paktu senackiego nie było ich kandydatów.

PiS może wyłuskać potrzebnych do większości z posłów opozycji.

Jak pokazuje przykład Mazowsza, wyłuskiwanie radnych opozycji wcale nie jest proste. Jeden przypadek pana Kałuży tego nie potwierdza. Gdyby Konfederacja weszła do Sejmu, PiS może próbować stworzyć koalicję z nimi lub z PSL. Konieczność wejścia w koalicję rządową dałby PiS znacznie słabszy mandat do rządzenia i wtedy na pewno władza nie mogłaby zrobić wszystkiego, co chce, a ustaw nie dałoby się przegłosowywać nocą. Te parę mandatów może zmienić wszystko.

Mandat PiS wcale nie jest silniejszy niż po 2015 roku?

PiS ma większe poparcie społeczne, ale ono nie zwala z nóg. Przy transferach socjalnych i obietnicach składanych w kampanii PiS mógł spodziewać się 50 proc. poparcia, wobec których 43 proc. wydaje się umiarkowanym sukcesem. Wciąż możliwy jest rząd „wszyscy przeciwko PiS", a takie rządy powstawały już w Europie w opozycji do największego ugrupowania.

Co wiemy o przepływie elektoratów?

Więcej możemy powiedzieć na temat mobilizacji wyborców. Obydwie strony wykonały potężną pracę mobilizacyjną. Poziom napięcia przyczynił się do wzrostu uczestnictwa po jednej i drugiej stronie. Z ostatecznymi wynikami musimy jeszcze poczekać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA