fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory do PE

Timmermans w Warszawie: Praworządność i sztandar partii

Frans Timmermans i Robert Biedroń w niedzielę w Warszawie
Fotorzepa, Robert Gardziński
Timmermans walczy z PiS i wspiera kampanię wyborczą Wiosny Biedronia. To rodzi pytanie o wiarygodność Brukseli.

Vytenis Andriukaitis, komisarz UE ds. bezpieczeństwo żywności, zawiesił działalność w europejskiej centrali, bo bierze udział w wyborach prezydenckich na Litwie 12 maja i nie chce narazić się na zarzuty, że wykorzystuje swoją funkcję do osobistej kariery politycznej. To samo wcześniej zrobił Maroš Šefčovič, wiceszef Komisji Europejskiej, który brał udział w niedawnych wyborach prezydenckich na Słowacji.

Frans Timmermans nie poszedł ich śladem, choć nie tylko stara się o mandat w europarlamencie, ale jest też kandydatem frakcji Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów (S&D) na nowego szefa KE po eurowyborach pod koniec maja.

– To nie jest ten sam przypadek. Udział w wyborach do PE jest przedłużeniem normalnej działalności komisarzy, którzy na co dzień i tak chcą dotrzeć do europejskiej opinii publicznej. Dlatego także inni komisarze, którzy biorą udział w wyborach europejskich, nie zawiesili swojej działalności: Andrus Ansip, Mariya Gabriel, Marianne Thyssen i Valdis Dombrovskis. Wybory krajowe kierują się natomiast inną logiką – przekonuje „Rz" Alexander Winterstein, zastępca głównego rzecznika Komisji Europejskiej.

Trzeba jasno oddzielić

6 lutego KE przyjęła nowe zalecenia w sprawie udziału komisarzy w wyborach do PE. – Zmieniłem kodeks postępowania, aby pozwolić komisarzom na udział w kampanii wyborczej (do PE – red.) bez opuszczania Komisji Europejskiej – o ile jasno oddzielą swoją działalność wyborczą od działalności instytucjonalnej – powiedział wówczas szef KE Jean-Claude Juncker.

To jest jednak właściwie niemożliwe. Dalsza kariera Timmermansa zależy od tego, czy S&D utrzyma pozycję drugiej frakcji w europarlamencie, czy też np. da się wyprzedzić Europejskim Konserwatystom i Reformatorom (ECR), do których należy PiS. W środę KE wszczęła postępowanie przeciw Polsce o naruszenie prawa europejskiego z powodu nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów. „Financial Times", wśród innych mediów, pisał przy tej okazji o „podejrzeniach narastającego autorytaryzmu" w naszym kraju. Cztery tygodnie przed wyborami do europarlamentu trudno o mocniejszy argument dyskredytujący rywali S&D.

Polskie źródła dyplomatyczne mówią jednak „Rz", że sprawa dalece wykracza poza spór z Warszawą. Główny rywal Timmermansa, kandydat chadeków na szefa KE Manfred Weber, ostatecznie nie zdecydował się na wyrzucenie z frakcji Europejskiej Partii Ludowej (EPP) Fideszu Viktora Orbána mimo trwającej również przeciw Węgrom procedury o naruszenie zasad praworządności. – W ten sposób Timmermans może się lansować w roli bezkompromisowego obrońcy zasad prawa w kontraście do Webera – twierdzą nasi rozmówcy.

Winterstein uważa, że taki argument nie ma sensu. – To prawda, że Timmermans jest odpowiedzialny za praworządność, to on występuje z propozycjami wszczęcia postępowań przez kraje członkowskie, pierwszy zabiera głos w debacie na ten temat na posiedzeniu komisarzy. Ale ostateczną decyzję podejmuje cała KE; personalizacja procedury przeciw Polsce nie ma sensu – tłumaczy.

Z Wiosną czy z SLD?

Przed zorganizowaną w niedzielne popołudnie debatą w Warszawie z udziałem Roberta Biedronia, lidera Wiosny, i Timmermansa zapowiedziano, że tematem będzie w szczególności „obecna pozycja Polski na arenie międzynarodowej i to, jak nas widzą najważniejsze instytucje europejskie", a także „dlaczego praworządność to fundament". Holender jak najbardziej był tu więc twarzą starcia o system prawny w Polsce.

Z naszych informacji wynika, że mimo tak delikatnego momentu komisarz nie wystąpił przy okazji przyjazdu do Warszawy o spotkanie z przedstawicielami polskich władz, choć byli oni gotowi do rozmów. Ale nawet z punktu widzenia logiki politycznej zaskakujący jest jego udział w kampanii wyborczej Biedronia, lidera ugrupowania konkurencyjnego wobec SLD, którego trzech deputowanych należących do frakcji S&D wsparło kandydaturę Holendra. – Wygląda na to, że Timmermans położył krzyżyk na SLD – zastanawiają się nasi rozmówcy.

Moment uruchomienia procedury przeciw Polsce oznacza, że dwumiesięczny termin złożenia wyjaśnień przez rząd w sprawie zarzutów o dyscyplinowanie sędziów właściwie zbiega się z wyborami do europarlamentu, zaś Trybunał Sprawiedliwości UE może wprowadzić środki tymczasowe tuż przed wyborami parlamentarnymi jesienią. W minioną środę Timmermans nie zaproponował KE podobnych kroków wobec Rumunii mimo poważnych wątpliwości w sprawie respektowania prawa w tym kraju. Władzę w Bukareszcie sprawuje Partia Socjaldemokratyczna, członek frakcji S&D w europarlamencie.

Jan Marineus Wiersma, ekspert Holenderskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (Clingendael), tłumaczy jednak „Rz", że dla Timmermansa liczy się teraz każdy głos w europarlamencie, bo w najbliższych tygodniach albo dzięki silnej pozycji S&D wywalczy jedno z najważniejszych stanowisk w Brukseli (szef KE, ale też szef europarlamentu, Rady Europejskiej lub wysoki przedstawiciel ds. zagranicznych), albo w ogóle wypadnie z polityki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA