fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wspomnienia

Powstaniec, opozycjonista i wielki bohater prawicy

Fotorzepa, Robert Gardziński
– Moje premierostwo było efektem działań Jarosława Kaczyńskiego – mówił w 2016 roku „Plusowi Minusowi” zmarły dziś Jan Olszewski. Odszedł polityk o pięknym życiorysie, będący przy tym wyjątkowym wzorem dla elit rządzących Polską.

Osoby wspominające zmarłego byłego szefa rządu często mówią, że odszedł polityk o wielkich zasługach. – To chyba jeden z najpiękniejszych życiorysów, jakie są w Polsce – ocenił były opozycjonista Artur Balazs w rozmowie z TVN24. „Jan Olszewski był osobą krystalicznie uczciwą i wierną swoim poglądom, a jednocześnie ogromnie odważną” – napisał z kolei na Twitterze szef rządu Mateusz Morawiecki. Dodał, że wspominaną odwagą Olszewski wykazał się już podczas II wojny światowej.

Choć w momencie wybuchu wojny miał tylko 9 lat, jako harcerz Szarych Szeregów walczył w powstaniu warszawskim. – Nie bałem się śmierci. Byłem młody, nie bałem się, że zginę. Było wiadomo, że za chwilę zaczynamy powstanie i była ogromna nadzieja w nas, we mnie, że musi być tylko zwycięstwo – wspominał w 2018 roku w rozmowie z „Super Expressem”.

Już w pierwszym dniu walk wraz z innymi powstańcami odbił jedną ze szkół na Bródnie z rąk Niemców. Jednak w wywiadach nie ukrywał też, że jego udział w powstaniu szybko się zakończył, wraz ze zgaśnięciem zrywu na Pradze. – Powstanie na Pradze było od początku beznadziejne. Broni było znacznie mniej niż w lewobrzeżnej Warszawie, poza tym doborowe niemieckie jednostki, które przeszły przez Warszawę krótko przed powstaniem, walczyły na przedpolach właśnie Pragi. Nie były to jednostki policyjne, pomocnicze, ale doborowe jednostki SS – mówił w rozmowie z Telewizją Republika. Jego zdaniem zryw przeciw okupantowi był czymś oczywistym, choć dzień wybuchu nie był najlepszy.

Jan Olszewski już w najmłodszych lat dowiódł więc swojego patriotyzmu i zaangażowania w życie publiczne. Takie nastawienie było też w jego powojennym życiorysie. Działał w młodzieżowym kole Polskiego Stronnictwa Ludowego i brał udział w kampanii na rzecz PSL w wyborach do Sejmu Ustawodawczego.

Mistrzowski obrońca w procesach politycznych

Skończył prawo na UW i prawdziwą sławę zyskał w latach 60. Był wówczas obrońcą w głośnych procesach politycznych m.in. Melchiora Wańkowicza, Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego, Janusza Szpotańskiego, Adama Michnika i Jana Nepomucena Millera. Z relacji jego przyjaciół wynika, że robił to w sposób mistrzowski. – Jak wkraczał na salę sądową, to skład sądowy wręcz się kurczył – wspominała po latach była opozycjonistka Zofia Romaszewska.

Ważnym epizodem w jego prawniczej karierze było też występowanie w roki oskarżyciela posiłkowego w procesie zabójców księdza Jerzego Popiełuszki. „Dwaj uczestnicy tego procesu, mecenasi Andrzej Grabiński i Jan Olszewski, byli mi znani od wielu już lat. Obaj nie mieli wątpliwości, że mord na księdzu wyglądał inaczej, niż było to opisywane w czasie procesu, choć nie wiedzieli, co zdarzyło się naprawdę” – wspomina prezes PiS Jarosław Kaczyński w książce „Porozumienie przeciw monowładzy”.

W grudniu 1975 Olszewski był inicjatorem Listu 59 do Sejmu, zawierającego protest przeciw zmianom w Konstytucji PRL. Rok później współzakładał Komitet Obrony Robotników. Wreszcie w 1989 roku brał udział w obradach Okrągłego Stołu.

Nie powinno więc dziwić, że po śmierci Olszewskiego niemal wszyscy zachwycają się jego życiorysem. „Odszedł Jan Olszewski, wielki patriota, niezłomny polityk, który wyprzedził swoją epokę” – napisał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak.

Związki z PiS

Jednak nie da się ukryć, że Olszewski był też postacią wyjątkowo mocno zrośniętą ze środowiskiem PiS. Z szefem partii Jarosławem Kaczyńskim znali się od czasów KOR, jednak ich bliższe relacje zaczęły się w 1980 roku.

To wtedy Kaczyński z Olszewskim i Antonim Macierewiczem otworzył w Warszawie punkt informacyjny z poradami prawnymi dla osób zakładających związki zawodowe. „Przychodziły tłumy. Przyjmowaliśmy ludzi na strychu. Udzielaliśmy rad, ale głównie podtrzymywaliśmy na duchu i przekonywaliśmy – początkowo wbrew treści porozumień – że teraz wolno zakładać niezależne związki. I tak od wczesnego ranka do wieczora” – wspomina Kaczyński w książce „Porozumienie przeciw monowładzy”.

Dodaje, że niedaleko punktu konsultacyjnego przy ul. Bednarskiej mieściła się restauracja Retman, gdzie Kaczyński odbywał narady z Olszewskim, które same nazywali „po wódkę pod schab”. „Tam właśnie spotykałem się z Janem Olszewskim, Antonim Macierewiczem i Ludwikiem Dornem – płacił Olszewski” – wspomina w książce prezes PiS.

Nazwisko Olszewskiego wielokrotnie przewija się we wspomnieniach Kaczyńskiego. Prezes PiS często podkreśla jego zasługi i wysoką pozycję w kręgach opozycji. W swojej książce pisze, że już w 1989 roku uważał go za najlepszego kandydata na premiera. „Miał wielkie doświadczenie i swego rodzaju wrodzoną powagę. Po naszej stronie byli również jego krytycy, zarzucający mu długie związki z ideologią PPS i różne wady. Mimo wszystko wydawało się, że jest poza konkurencją” – wspominał.

Premierem został Tadeusz Mazowiecki, który chciał ściągnąć Olszewskiego do ministerstwa sprawiedliwości. „Chciałem (ściągnąć go na wiceministra – red.) na podobnej zasadzie, jak Geremka. Ministerstwo Sprawiedliwości przypadło ZSL i miałem prawo uważać, że funkcje naszych wiceministrów będą kluczowe” – wspominał po latach Mazowiecki w rozmowie z Teresą Torańską.

Olszewski do rządu nie wszedł, został za to członkiem Komitetu Doradczego przy prezydencie Lechu Wałęsie.

Premierostwo bez uprzedzenia

W 1991 roku został premierem. I była tu spora zasługa braci Kaczyńskich. – Moje premierostwo było efektem działań Jarosława Kaczyńskiego. To on zbudował koalicję partii, które mnie poparły. Nawiasem mówiąc, zgłosił moją kandydaturę, nie uprzedzając mnie o tym – mówił Olszewski w wywiadzie dla „Plusa Minusa”.

Dodawał, że wcale nie uważał się za najlepszego kandydata na premiera. – Uważałem, że w tym momencie na czele rządu powinien stanąć ktoś obeznany z ekonomią, bo sytuacja gospodarcza była ciężka. Ale kandydatura już została zgłoszona. Na dodatek okazało się, że w obozie patriotycznym nie było alternatywy dla mojej osoby. Miałem ten walor, że większości przywódców wchodzących w skład koalicji broniłem w procesach politycznych, i chociażby dlatego mnie poparli – mówił.

Dodawał, że główną przeszkodą był od początku sprzeciw Wałęsy, który forsował kandydaturę Jana Krzysztofa Bieleckiego. – Gdy zasygnalizowałem Wałęsie, że padła propozycja, bym został premierem, on powiedział, że zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić. Podziękowałem mu za szczerość i przekazałem tę informację osobom, które mnie popierały. Z tego powodu głosowanie nad desygnowaniem mnie na premiera odbyło się dwa razy. Po raz pierwszy, gdy otrzymałem inwestyturę, a drugi raz, na mój wniosek, po oświadczeniu Wałęsy – dodawał.

Jako premier Olszewski skupił się na poprawie sytuacji gospodarczej, uporządkowaniu prywatyzacji, a najmocniej zasłynął działaniami na rzecz wycofania wojsk rosyjskich i pierwszymi przymiarkami do wstąpienia Polski do NATO.

Z powodu oporu prezydenta rząd Olszewskiego szybko padł podczas słynnej „nocy teczek” w czerwcu 1992 roku. Wniosek o natychmiastowe odwołanie premiera i rządu złożył wówczas Lech Wałęsa w reakcji na dostarczenie do Sejmu tzw. listy Macierewicza, zawierającej nazwiska polityków-agentów SB.

Były premier wspominał potem, że lustracja była tylko pretekstem do jego odwołania. – Przecież w Sejmie leżał wniosek Lecha Wałęsy o moją dymisję, który został złożony w drodze powrotnej z jego pamiętnej wizyty w Moskwie – mówił „Plusowi Minusowi”.


"Noc teczek"

„Noc teczek” za epokowy moment w polskiej historii najnowszej uważają politycy PiS. Ich zdaniem rząd Olszewskiego upadł, bo był to pierwszy prawdziwie antykomunistyczny gabinet, który sprzeciwiał się polityce „grubej kreski”.

„Noc teczek” czasami jest wspominana przez z nich w przejaskrawiony sposób. „Akcja odwołania rządu Jana Olszewskiego rozpoczęła się już w maju 1992 r. Brały w niej udział ugrupowania, środowiska i osoby będące beneficjentami umowy okrągłostołowej: postkomuniści oraz część nowej, kontrolowanej przez służby specjalne, pseudoelity III Rzeczypospolitej. (…) Koalicji strachu donosicieli, powstałej wtedy w Sejmie, patronował Prezydent Lech Wałęsa – TW Bolek. To w jego gabinecie uzgadniano szczegóły antyrządowej akcji” – brzmi fragment uchwały, którą w 2017 roku, w 25 rocznicę odwołania Olszewskiego, przyjął polski Senat.

W ostatnich latach swojej działalności publicznej Olszewski był blisko związany z PiS. W 2007 roku miał nawet z ramienia tej partii kandydować na senatora.

I choć z w niektórych wypowiedziach polityków PiS można dostrzec próbę mitologizowania Olszewskiego i jego krótko działającego gabinetu, opinie z innych stron sceny politycznej świadczą o tym, że mieliśmy rzeczywiście do czynienia z postacią wybitną, nietuzinkową i wymykającą się jakimkolwiek partyjnym schematom. „Smutna wiadomość nadeszła z Warszawy: premier Jan Olszewski nie żyje. Odważny obrońca w procesach politycznych, uczestnik Solidarności, dobry człowiek. Niech spoczywa w pokoju” – napisał na Twitterze szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA