Reklama

Powstaniec, opozycjonista i wielki bohater prawicy

– Moje premierostwo było efektem działań Jarosława Kaczyńskiego – mówił w 2016 roku „Plusowi Minusowi” zmarły dziś Jan Olszewski. Odszedł polityk o pięknym życiorysie, będący przy tym wyjątkowym wzorem dla elit rządzących Polską.

Aktualizacja: 08.02.2019 21:00 Publikacja: 08.02.2019 13:30

Powstaniec, opozycjonista i wielki bohater prawicy

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński

Osoby wspominające zmarłego byłego szefa rządu często mówią, że odszedł polityk o wielkich zasługach. – To chyba jeden z najpiękniejszych życiorysów, jakie są w Polsce – ocenił były opozycjonista Artur Balazs w rozmowie z TVN24. „Jan Olszewski był osobą krystalicznie uczciwą i wierną swoim poglądom, a jednocześnie ogromnie odważną” – napisał z kolei na Twitterze szef rządu Mateusz Morawiecki. Dodał, że wspominaną odwagą Olszewski wykazał się już podczas II wojny światowej.

Choć w momencie wybuchu wojny miał tylko 9 lat, jako harcerz Szarych Szeregów walczył w powstaniu warszawskim. – Nie bałem się śmierci. Byłem młody, nie bałem się, że zginę. Było wiadomo, że za chwilę zaczynamy powstanie i była ogromna nadzieja w nas, we mnie, że musi być tylko zwycięstwo – wspominał w 2018 roku w rozmowie z „Super Expressem”.

Już w pierwszym dniu walk wraz z innymi powstańcami odbił jedną ze szkół na Bródnie z rąk Niemców. Jednak w wywiadach nie ukrywał też, że jego udział w powstaniu szybko się zakończył, wraz ze zgaśnięciem zrywu na Pradze. – Powstanie na Pradze było od początku beznadziejne. Broni było znacznie mniej niż w lewobrzeżnej Warszawie, poza tym doborowe niemieckie jednostki, które przeszły przez Warszawę krótko przed powstaniem, walczyły na przedpolach właśnie Pragi. Nie były to jednostki policyjne, pomocnicze, ale doborowe jednostki SS – mówił w rozmowie z Telewizją Republika. Jego zdaniem zryw przeciw okupantowi był czymś oczywistym, choć dzień wybuchu nie był najlepszy.

Jan Olszewski już w najmłodszych lat dowiódł więc swojego patriotyzmu i zaangażowania w życie publiczne. Takie nastawienie było też w jego powojennym życiorysie. Działał w młodzieżowym kole Polskiego Stronnictwa Ludowego i brał udział w kampanii na rzecz PSL w wyborach do Sejmu Ustawodawczego.

Mistrzowski obrońca w procesach politycznych

Skończył prawo na UW i prawdziwą sławę zyskał w latach 60. Był wówczas obrońcą w głośnych procesach politycznych m.in. Melchiora Wańkowicza, Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego, Janusza Szpotańskiego, Adama Michnika i Jana Nepomucena Millera. Z relacji jego przyjaciół wynika, że robił to w sposób mistrzowski. – Jak wkraczał na salę sądową, to skład sądowy wręcz się kurczył – wspominała po latach była opozycjonistka Zofia Romaszewska.

Ważnym epizodem w jego prawniczej karierze było też występowanie w roki oskarżyciela posiłkowego w procesie zabójców księdza Jerzego Popiełuszki. „Dwaj uczestnicy tego procesu, mecenasi Andrzej Grabiński i Jan Olszewski, byli mi znani od wielu już lat. Obaj nie mieli wątpliwości, że mord na księdzu wyglądał inaczej, niż było to opisywane w czasie procesu, choć nie wiedzieli, co zdarzyło się naprawdę” – wspomina prezes PiS Jarosław Kaczyński w książce „Porozumienie przeciw monowładzy”.

W grudniu 1975 Olszewski był inicjatorem Listu 59 do Sejmu, zawierającego protest przeciw zmianom w Konstytucji PRL. Rok później współzakładał Komitet Obrony Robotników. Wreszcie w 1989 roku brał udział w obradach Okrągłego Stołu.

Nie powinno więc dziwić, że po śmierci Olszewskiego niemal wszyscy zachwycają się jego życiorysem. „Odszedł Jan Olszewski, wielki patriota, niezłomny polityk, który wyprzedził swoją epokę” – napisał na Twitterze szef MON Mariusz Błaszczak.

Reklama
Reklama

Związki z PiS

Jednak nie da się ukryć, że Olszewski był też postacią wyjątkowo mocno zrośniętą ze środowiskiem PiS. Z szefem partii Jarosławem Kaczyńskim znali się od czasów KOR, jednak ich bliższe relacje zaczęły się w 1980 roku.

To wtedy Kaczyński z Olszewskim i Antonim Macierewiczem otworzył w Warszawie punkt informacyjny z poradami prawnymi dla osób zakładających związki zawodowe. „Przychodziły tłumy. Przyjmowaliśmy ludzi na strychu. Udzielaliśmy rad, ale głównie podtrzymywaliśmy na duchu i przekonywaliśmy – początkowo wbrew treści porozumień – że teraz wolno zakładać niezależne związki. I tak od wczesnego ranka do wieczora” – wspomina Kaczyński w książce „Porozumienie przeciw monowładzy”.

Dodaje, że niedaleko punktu konsultacyjnego przy ul. Bednarskiej mieściła się restauracja Retman, gdzie Kaczyński odbywał narady z Olszewskim, które same nazywali „po wódkę pod schab”. „Tam właśnie spotykałem się z Janem Olszewskim, Antonim Macierewiczem i Ludwikiem Dornem – płacił Olszewski” – wspomina w książce prezes PiS.

Nazwisko Olszewskiego wielokrotnie przewija się we wspomnieniach Kaczyńskiego. Prezes PiS często podkreśla jego zasługi i wysoką pozycję w kręgach opozycji. W swojej książce pisze, że już w 1989 roku uważał go za najlepszego kandydata na premiera. „Miał wielkie doświadczenie i swego rodzaju wrodzoną powagę. Po naszej stronie byli również jego krytycy, zarzucający mu długie związki z ideologią PPS i różne wady. Mimo wszystko wydawało się, że jest poza konkurencją” – wspominał.

Premierem został Tadeusz Mazowiecki, który chciał ściągnąć Olszewskiego do ministerstwa sprawiedliwości. „Chciałem (ściągnąć go na wiceministra – red.) na podobnej zasadzie, jak Geremka. Ministerstwo Sprawiedliwości przypadło ZSL i miałem prawo uważać, że funkcje naszych wiceministrów będą kluczowe” – wspominał po latach Mazowiecki w rozmowie z Teresą Torańską.

Olszewski do rządu nie wszedł, został za to członkiem Komitetu Doradczego przy prezydencie Lechu Wałęsie.

Premierostwo bez uprzedzenia

W 1991 roku został premierem. I była tu spora zasługa braci Kaczyńskich. – Moje premierostwo było efektem działań Jarosława Kaczyńskiego. To on zbudował koalicję partii, które mnie poparły. Nawiasem mówiąc, zgłosił moją kandydaturę, nie uprzedzając mnie o tym – mówił Olszewski w wywiadzie dla „Plusa Minusa”.

Dodawał, że wcale nie uważał się za najlepszego kandydata na premiera. – Uważałem, że w tym momencie na czele rządu powinien stanąć ktoś obeznany z ekonomią, bo sytuacja gospodarcza była ciężka. Ale kandydatura już została zgłoszona. Na dodatek okazało się, że w obozie patriotycznym nie było alternatywy dla mojej osoby. Miałem ten walor, że większości przywódców wchodzących w skład koalicji broniłem w procesach politycznych, i chociażby dlatego mnie poparli – mówił.

Dodawał, że główną przeszkodą był od początku sprzeciw Wałęsy, który forsował kandydaturę Jana Krzysztofa Bieleckiego. – Gdy zasygnalizowałem Wałęsie, że padła propozycja, bym został premierem, on powiedział, że zrobi wszystko, by do tego nie dopuścić. Podziękowałem mu za szczerość i przekazałem tę informację osobom, które mnie popierały. Z tego powodu głosowanie nad desygnowaniem mnie na premiera odbyło się dwa razy. Po raz pierwszy, gdy otrzymałem inwestyturę, a drugi raz, na mój wniosek, po oświadczeniu Wałęsy – dodawał.

Jako premier Olszewski skupił się na poprawie sytuacji gospodarczej, uporządkowaniu prywatyzacji, a najmocniej zasłynął działaniami na rzecz wycofania wojsk rosyjskich i pierwszymi przymiarkami do wstąpienia Polski do NATO.

Z powodu oporu prezydenta rząd Olszewskiego szybko padł podczas słynnej „nocy teczek” w czerwcu 1992 roku. Wniosek o natychmiastowe odwołanie premiera i rządu złożył wówczas Lech Wałęsa w reakcji na dostarczenie do Sejmu tzw. listy Macierewicza, zawierającej nazwiska polityków-agentów SB.

Były premier wspominał potem, że lustracja była tylko pretekstem do jego odwołania. – Przecież w Sejmie leżał wniosek Lecha Wałęsy o moją dymisję, który został złożony w drodze powrotnej z jego pamiętnej wizyty w Moskwie – mówił „Plusowi Minusowi”.


"Noc teczek"

„Noc teczek” za epokowy moment w polskiej historii najnowszej uważają politycy PiS. Ich zdaniem rząd Olszewskiego upadł, bo był to pierwszy prawdziwie antykomunistyczny gabinet, który sprzeciwiał się polityce „grubej kreski”.

„Noc teczek” czasami jest wspominana przez z nich w przejaskrawiony sposób. „Akcja odwołania rządu Jana Olszewskiego rozpoczęła się już w maju 1992 r. Brały w niej udział ugrupowania, środowiska i osoby będące beneficjentami umowy okrągłostołowej: postkomuniści oraz część nowej, kontrolowanej przez służby specjalne, pseudoelity III Rzeczypospolitej. (…) Koalicji strachu donosicieli, powstałej wtedy w Sejmie, patronował Prezydent Lech Wałęsa – TW Bolek. To w jego gabinecie uzgadniano szczegóły antyrządowej akcji” – brzmi fragment uchwały, którą w 2017 roku, w 25 rocznicę odwołania Olszewskiego, przyjął polski Senat.

W ostatnich latach swojej działalności publicznej Olszewski był blisko związany z PiS. W 2007 roku miał nawet z ramienia tej partii kandydować na senatora.

I choć z w niektórych wypowiedziach polityków PiS można dostrzec próbę mitologizowania Olszewskiego i jego krótko działającego gabinetu, opinie z innych stron sceny politycznej świadczą o tym, że mieliśmy rzeczywiście do czynienia z postacią wybitną, nietuzinkową i wymykającą się jakimkolwiek partyjnym schematom. „Smutna wiadomość nadeszła z Warszawy: premier Jan Olszewski nie żyje. Odważny obrońca w procesach politycznych, uczestnik Solidarności, dobry człowiek. Niech spoczywa w pokoju” – napisał na Twitterze szef Rady Europejskiej Donald Tusk.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama