fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiosna

Robert Biedroń ma problem ze słupskim pedofilem

W poniedziałek działacze Wiosny chcieli wyświetlić film „Tylko nie mów nikomu" na fasadzie katedry polowej w Warszawie
Wiosna/ mat.pras.
Lider Wiosny przekonuje, że jako prezydent Słupska szybko zareagował na informacje o dewiancie. Zdaniem polityków PO i śledczych było inaczej.

W poniedziałek działacze Wiosny chcieli wyświetlić film „Tylko nie mów nikomu" na fasadzie katedry polowej w Warszawie, jednak projektor zarekwirowała policja. Lider partii Robert Biedroń jest jednym z polityków najmocniej atakujących Kościół z powodu nadużyć seksualnych, ale on i jego współpracownicy też mogą być posądzani o brak reakcji w sprawie pedofila.

Chodzi o Pawła K., instruktora breakdance'u ze Słupska. Przed miesiącem prokuratura oskarżyła go, że trzy małoletnie dziewczynki „doprowadził do obcowania płciowego", a czwartą – „do poddania się innym czynnościom seksualnym". Od kilku dni politycy PO atakują Biedronia, twierdząc, że będąc prezydentem Słupska „zachowywał się jak biskupi, niewidzący problemu".

Czytaj także:

"Tylko nie mów nikomu": Film, który zmieni wyniki wyborów?

Strajk wiernych to nie jest dobry pomysł 

Prymas Polski: Nie mam zwierzchnictwa nad abp. Głódziem

Lider Wiosny na te zarzuty odpowiedział w poniedziałek w TVN24. – Podjąłem bardzo ważne decyzje, które trzeba podjąć w takiej sytuacji. Natychmiast zawiesiłem tego faceta, natychmiast złożyłem doniesienie do prokuratury i przekazałem wszystkie informacje – wyliczał. Zaprzeczył też, że jego ówczesna zastępczyni, a obecnie prezydent Słupska Krystyna Danilecka-Wojewódzka zignorowała ostrzeżenia o pedofilu.

Jednak z informacji, które wysłała „Rzeczpospolitej" prokuratura, wynika, że nie było żadnego doniesienia ze strony Biedronia. „W sprawie Pawła K., przed wszczęciem śledztwa w jego sprawie, zarówno Słupski Ośrodek Kultury, jak i Urząd Miasta w Słupsku nie kierowały do tutejszej prokuratury pism, które nosiłyby cechy zawiadomienia o przestępstwie o charakterze seksualnym, którego miałby dopuścić się Paweł K" – informuje rzecznik słupskiej prokuratury Paweł Wnuk. Dodaje, że „ówczesna wiceprezydent Słupska nie informowała prezydenta Roberta Biedronia o treści anonimu, a sam prezydent o sprawie Pawła K. dowiedział się z doniesień medialnych". To również nie zgadza się z tezą, którą głosił Biedroń w TVN24.

Na korzyść byłego prezydenta świadczy to, że anonim, który wpłynął do Słupskiego Ośrodka Kultury, a następnie do Danileckiej-Wojewódzkiej, mógł sprawiać wrażenie niewiarygodnego. Tak orzekła prokuratura, umarzając śledztwo w sprawie niepowiadomienia organów ścigania. Jednak dlaczego nie mówi o tym Biedroń, a zamiast tego utrzymuje, że o sprawie wiedział? Spytaliśmy o to lidera Wiosny, który przesłał nam wersję inną od tej przedstawionej w TVN24.

„W okresie pełnienia przeze mnie funkcji prezydenta miasta, urząd miasta i Słupski Ośrodek Kultury w pełnym zakresie współpracowały z policją i prokuraturą oraz przekazywały wszystkie posiadane informacje" – napisał nam. Dodał, że „dyrekcja Słupskiego Ośrodka Kultury niezwłocznie po otrzymaniu anonimowego listu podjęła w tej sprawie wewnętrzną procedurę sprawdzającą". Nie wspomniał już, że zdaniem prokuratury procedura skończyła się uznaniem anonimu za niewiarygodny.

Poseł PO Paweł Olszewski uważa, że Biedroń powinien wstrzymać się ze swoimi wypowiedziami w sprawie pedofilii w Kościele. – Ta cała sprawa pokazuje jego niebywały cynizm i hipokryzję – komentuje. Jednak Biedroń nie zwalnia tempa. We wtorek był w Licheniu, gdzie chciał zasłonić pomnik oskarżanego o pedofilię ks. Eugeniusza Makulskiego. Uprzedzili go księża marianie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA