fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Pojedynek w wadze muszej

Cimarosa Sauvignon Blanc 2018 - 25 zł
materiały prasowe
To było dobrych kilkanaście lat temu. Zaciągnąłem mojego gościa do filharmonii na koncert Aleksandra Toradzego, który grał Prokofiewa. „W życiu bym nie odróżnił wykonania jednego muzyka od drugiego" – zadeklarował przyjaciel. Po powrocie do domu, nie uprzedzając go o niczym, puściłem mu ten sam koncert fortepianowy w wykonaniu Marthy Argerich. Było tak różne, że oniemiał. Z winem jest tak samo, o czym przekonamy się dzisiaj.

Kiedy trzy tygodnie temu pisałem o tym, jak zacząć pić wino, sugerowałem ćwiczenie: weźcie sobie, P.T. Czytelnicy, trzy lampki wina z tego samego szczepu, ale z różnych regionów, o różnych cenach – i porównajcie. Dyskonty zaproponowały coś innego: weźcie dwa różne nowozelandzkie sauvignon blanc i porównajcie. OK, wyzwanie podjęte.

Najpierw jednak ostrzeżenie meteo. Otóż trudno o wybór gorszego czasu na wprowadzanie tych win, wszak oba sprawdzą się znakomicie na tarasie lub na leżaczku w ogródku. To znaczy wy na leżaczku, wino w kieliszku. Ale z drugiej strony, że co, że to fatalna pora, bo styczeń? No i po co ten pesymizm? Zawsze można wyjść z leżakiem na śnieg, odpadnie problem ze schładzaniem wina, nieprawdaż?

Czas na degustację. Nowozelandzkie sauvignon blanc nie jest tak mineralne jak to znad Loary, ale kochamy je za bukiet. Marakuja i owoce tropikalne – tego się po winach z antypodów możemy spodziewać, ale jak będzie w dyskoncie? Bliższy...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA