fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Firmy uciekają przed PPK

Adobe Stock
Znacząco wzrosła liczba wniosków o rejestrację pracowniczych programów emerytalnych, które zwalniają firmy z obowiązku tworzenia PPK.

Pierwsze pracownicze plany kapitałowe ruszą w połowie roku. Najpierw w największych firmach, które zatrudniają co najmniej 250 osób. Z czasem także w coraz mniejszych. Docelowo PPK będą musiały zaoferować swoim pracownikom wszystkie firmy i instytucje. Zwolnieni z tego obowiązku będą mikroprzedsiębiorcy, którzy zatrudniają mniej niż dziesięciu pracowników i każdy z tych pracowników złoży deklarację o rezygnacji z oszczędzania w programie PPK. Zwolnienie obejmie też te firmy, które prowadzą u siebie pracownicze programy emerytalne. Tu są jednak dodatkowe warunki. Do PPE musi w firmie należeć co najmniej 25 proc. załogi, a składka, którą pracodawca wpłaca na konto pracownika w PPE nie może być niższa niż 3,5 proc. jego pensji brutto.

Liczba PPE rośnie

– W związku z obowiązkiem wprowadzenia od połowy 2019 r. pracowniczych planów kapitałowych, które staną się nowym elementem polskiego systemu emerytalnego do UKNF, wpłynęła istotnie większa niż zazwyczaj liczba spraw z zakresu pracowniczych programów emerytalnych – poinformował nas Jacek Barszczewski, dyrektor departamentu komunikacji społecznej w Urzędzie Komisji Nadzoru Finansowego. – PPE stanowią alternatywę dla PPK. W konsekwencji obserwujemy wzmożony wpływ wniosków o wpis pracowniczego programu emerytalnego do rejestru PPE oraz wniosków składanych przez pracodawców prowadzących już PPE w zakresie zmiany wysokości składki podstawowej – wyjaśnił dyr. Barszczewski.

Od momentu uchwalenia ustawy o PPK, czyli od 4 października 2018 r. do 15 lutego 2019 r. do UKNF wpłynęły 254 wnioski o wpis PPE do rejestru (w tym od 1 stycznia do 15 lutego 2019 r. – 161 wniosków). Dodatkowo pracodawcy, którzy mają już u siebie PPE, złożyli 154 wnioski o wpis zmian w tych programach, obejmujące również ustalenie nowej wysokości składki podstawowej (w tym od 1 stycznia do 15 lutego 2019 r. – 34 takie wnioski). We wnioskach o zmiany pracodawcy podnosili składkę podstawową do 3,5 proc., tak, by spełniała ona wymóg zwolnienia z obowiązku tworzenia PPK. W całym 2018 r. powstało 206 nowych PPE. Do rejestru PPE wpisano też 167 zmian w już istniejących programach. Dla porównania w 2017 r. do tego rejestru wpisano 48 nowych programów.

Według danych na 18 lutego 2019 roku działa 1264 pracowniczych programów emerytalnych. A UKNF rozpatruje 353 sprawy z nimi związane.

Dlaczego nie PPK?

– Kilkukrotne zwiększenie liczby wniosków to bezpośredni efekt ustawy o PPK. Wynika ze świadomych decyzji firm, szczególnie dużych, zagranicznych, które chcą mieć u siebie PPE, a nie PPK – mówi Marcin Wojewódka, wiceprezes Instytutu Emerytalnego. – Firmy uciekają przed PPK, choć mają świadomość, że PPE jest dla pracodawcy droższe – dodaje.

Z wyliczeń Instytutu Emerytalnego wynika, że opłacenie składki do PPE dla 25 proc. załogi, przekłada się na składki do PPK dla 78 proc. pracowników. – Firmy decydują się jednak na to pierwsze rozwiązanie. Z wielu powodów, choćby dlatego, że w czasach kłopotów ze znalezieniem pracowników może być ono zachętą do wyboru właśnie ich oferty, może w tym względzie dawać przewagę konkurencyjną nad ofertami zatrudnienia u innych pracodawców. PPE to także większa swoboda w inwestowaniu pieniędzy odkładanych przez pracowników – tłumaczy Marcin Wojewódka.

Rząd liczy na to, że PPK stanie się systemem powszechnym. Oceniał, że może przystąpić do nich nawet 75 proc. z 11,5 mln pracowników. To dlatego wprowadził automatyczny zapis wszystkich pracowników do tego programu. Z PPK można się wypisać, ale pracownik musi wypełnić w tym celu specjalną deklarację. Do pozostania w PPK mają zachęcać coroczne dopłaty do oszczędności pracowników z budżetu państwa. Przewaga PPE z punktu widzenia pracownika polega na tym, że nie musi on wpłacać do tego programu pieniędzy ze swojej pensji.

Liczy się efekt

Czy PPE nie są zagrożeniem dla powszechności PPK? – zapytaliśmy Polski Fundusz Rozwoju. – Cieszy nas to, że uchwalenie ustawy o PPK doprowadzi do tego, iż więcej Polaków będzie gromadzić oszczędności na okres, gdy nie będą już aktywni zawodowo. Oczywiście można się spodziewać, że zdecydowana większość będzie oszczędzać w pracowniczych planach kapitałowych, ale jeśli jakaś część firm doszła do wniosku, że lepiej założyć PPE jest to ich decyzja. Szanujemy ten wybór. Na pewno dzieje się tak za sprawą ustawy o PPK, bo to jej wejście w życie jest bodźcem do zakładania przez firmy PPE – mówi Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju, odpowiedzialny za wdrożenie PPK. – Ważny jest efekt. A będzie nim więcej osób, które będą mieć dodatkowe oszczędności. To dobra wiadomość – przekonuje.

Jak będą działać PPK

PPK mają zachęcić Polaków do oszczędzania na czas emerytury.

Pracownicy będą co miesiąc odkładać w nich od 2 do 4 proc. swojej pensji brutto. Pracodawca dołoży im do tego od 1,5 do 4 proc. pensji. Osoby z niskim zarobkami zamiast 2 proc. odkładać będą 0,5 proc. pensji. Swoje trzy grosze dorzuci też państwo. Z budżetu wpłaci każdemu oszczędzającemu 250 zł opłaty powitalnej oraz dodatkowo co roku 240 zł. Taki mechanizm oznacza, że pensje pracowników, którzy przystąpią do PPK, będą nieco niższe, a koszty ich zatrudnienia po stronie pracodawców nieco wzrosną. Instytucje zarządzające pieniędzmi odkładanymi w PPK mają je pomnażać. Będą inwestować w obligacje i akcje, także za granicą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA