fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia

Dwa kosztorysy ubezpieczyciela

123RF
Ubezpieczyciele nie powinni stosować różnych wyliczeń w zależności od tego, czy szkoda będzie uznana za całkowitą, czy częściową.

Pan Andrzej miał stłuczkę z winy innego kierowcy. Po kolizji zgłosił szkodę do ubezpieczyciela, w którym sprawca miał polisę OC. Po kilku dniach otrzymał wycenę, z której wynikało, że przed szkodą samochód był wart 15 900 zł, pozostałość auta po kolizji jest warta 8 700 zł, a koszty naprawy wynoszą 16 300 zł. W przypadku, gdy koszty naprawy wynoszą więcej niż wartość pojazdu przed wypadkiem, rozliczenie następuje metodą szkody całkowitej, czyli odszkodowanie stanowi różnicę między wartością auta sprzed szkody a wartością pozostałości, czyli pan Andrzej otrzymałby kwotę 7 200 zł.

Poszkodowany zakwestionował ten kosztorys argumentując, że towarzystwo nie uwzględniło dodatkowego wyposażenia auta. Zakład ubezpieczeń uznał reklamację i tym razem wartość samochodu przed szkodą wyliczył na 17 400 zł, szkoda była więc rozliczana jako częściowa. Tym razem klienta spotkała inna niespodzianka: koszty naprawy według ubezpieczyciela wyniosły nie 16 300 zł, a 11 200 zł. Różnica polegała na tym, że w pierwszy kosztorys uwzględniał dwa razy wyższe stawki za roboczogodzinę i wyższe ceny części zamiennych.

Zdarza się, że ubezpieczyciele w sytuacji, kiedy zachodzi prawdopodobieństwo powstania szkody całkowitej przyjmują zupełnie odmienne kryteria ustalania wysokości kosztów naprawy niż wtedy, gdy płacą odszkodowanie za tę naprawę, jak to ma miejsce w razie szkody częściowej. Towarzystwa wtedy czasem stosują ceny nowych oryginalnych części i materiałów zawartych w systemach Audatex i Eurotax, a stawki za roboczogodziny określane są na podstawie maksymalnych cen usług świadczonych przez ASO, nawet wtedy, gdy auta mają po kilkanaście lat.

Takie manipulowanie wyliczeniami jest niedopuszczalne i nie znajduje uzasadnienia w przepisach ani orzecznictwie sądowym. Pozwala zakwalifikować szkodę jako całkowitą, co pozwala na wypłatę niższego odszkodowania, które nie pokrywa kosztów naprawy, ale stanowi różnicę między wartością auta przed szkodą a wartością pozostałości. Kiedy natomiast szkoda zakwalifikowana jest jako częściowa, rozliczana jest według średnich cen części i przeciętnych stawek za roboczogodziny.

Stawki powinny być jednolite i zgodne z orzecznictwem Sądu Najwyższego zasady wyceny kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu, niezależnie od tego, czy określona szkoda zostanie zakwalifikowana jako częściowa, czy całkowita, co parokrotnie podkreślał Rzecznik Finansowy, zdaniem którego taki sposób likwidacji szkód komunikacyjnych podważa wiarygodność, rzetelność i profesjonalizm wycen dokonanych przez ubezpieczycieli.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA